wtorek, 16 września 2014

Szkoła Podstawowa nr 1 im. Adama Mickiewicza oraz Gimnazjum nr 1, ulica S. Sterlinga (dawniej Nowotargowa) 24



Już w pierwszych tygodniach niepodległej Polski, w końcu 1918 roku, łódzka Rada Miejska podjęła uchwałę o powszechnym nauczaniu wszystkich dzieci. Łączyło się to z olbrzymim wysiłkiem budowy wielu szkół. Od 1919 roku w ciągu dziesięciu lat wzniesiono 11 wielkich gmachów mieszczących często po dwie różne szkoły. Większość z nich zaprojektował architekt miejski Łodzi Wiesław Lisowski, jego zasługi dla rozwoju architektury międzywojennej naszego miasta są rzeczywiście ogromne.

"Głos Poranny", rok 1929.


Wśród licznych, wybudowanych w tym czasie gmachów szkolnych bez wątpienia pierwsze miejsce należy się szkole przy ulicy Seweryna Sterlinga - szkole, która otrzymała numer 1. Tym samym przejęła ona tradycje pierwszej łódzkiej szkoły elementarnej, utworzonej w 1808 roku, za czasów Księstwa Warszawskiego.
W następnych dziesięcioleciach ulegała ona różnym przeobrażeniom i często zmieniała siedzibę, gnieżdżąc się w różnych wynajmowanych budynkach: przy ulicy Kościelnej, Konstantynowskiej, Zachodniej, Nawrot, Średniej i wreszcie przy Rynku Targowym (nazwy ulic ówczesne).



Nowy Gmach szkoły zaprojektowany przez
Wiesława Lisowskiego stanął w latach 1923-1925. 


Wzniesiony został na narożnej działce przy skrzyżowaniu ulic Nowotargowej i Południowej (dzisiaj S. Sterlinga i Rewolucji 1905 roku), na terenie wówczas jeszcze rzadko zabudowanym. 
Pozwoliło to na wzniesienie obszernego zespołu składającego się z trzech członów: dwóch budynków bocznych połączonych częścią środkową, którą tworzy sala gimnastyczna od frontu i wysunięty w stronę podwórka wysoki gmach. W tak skomponowanym  budynku pierwotnie mieściły się dwie szkoły powszechne: nr 1 i nr 21, użytkujące wspólnie salę gimnastyczną.


Gmach otrzymał ciekawe formy znamienne dla architektury polskiej lat dwudziestych. Był to okres wielkiej popularności tzw. "form swojskich", gdy starano się kształtować budowle w nawiązaniu do dawnej architektury polskiej. W momencie, gdy Polska po długiej niewoli odzyskała wolność, między innymi poprzez architekturę chciano wyrazić niezależność i oryginalność naszej kultury. 


Chętnie więc stosowano motywy czerpane z polskiego renesansu, baroku czy klasycyzmu. Dużą popularność zyskał w tych latach tzw. "styl dworkowy", nawiązujący do motywów polskiego dworu z epoki baroku i klasycyzmu. Wszystkie te charakterystyczne elementy odnaleźć możemy w architekturze szkoły nr 1.


Wysokie dachy z nadstawkami to element z pewnością barokowy, w sali gimnastycznej odnajdujemy klasyczny podział elewacji przy pomocy jońskich pilastrów, zaś powyżej ścianę wieńczy renesansowa attyka. Całość łączy się w harmonijną kompozycję wyrażającą ducha polskiej tradycji.


Budynek ten - obok innej szkoły zaprojektowanej przez Wiesława Lisowskiego przy dawnej ulicy Nowomarysińskiej (czytaj TUTAJ) - należy do najpiękniejszych w Łodzi przykładów nurtu swojskiego w architekturze lat międzywojennych.


Tradycja najstarszej łódzkiej szkoły kontynuowana jest godnie - Szkoła Podstawowa nr 1 cieszy się zasłużenie dobrą opinią, do czego zobowiązuje ją też patron: Adam Mickiewicz.

"Echo", rok 1933.


Od roku szkolnego 1999/2000 w południowym skrzydle gmachu umieszczono nową szkołę - Gimnazjum nr 1. Tym samym, zgodnie z pierwotnym projektem, mieszczą się w nim, jak na początku, dwie szkoły.

STRONA SZKOŁY PODSTAWOWEJ

STRONA GIMNAZJUM


Gmach w ostatnim czasie został  pięknie odremontowany. 
Na zakończenie jeszcze filmowa ciekawostka dotycząca budynku:
- bohater popularnego pod koniec lat 70. serialu "Daleko od szosy" - Leszek Górecki (grany przez Krzysztofa Stroińskiego) realizując swoje marzenia, zdaje egzamin na kierowcę autobusu. Możemy go zobaczyć jadącego ulicą Rewolucji 1905 roku aż do okolic Kamińskiego. Na zdjęciu poniżej egzaminator Leszka (w tej roli Marian Glinka), a za oknem autobusu widoczny... gmach szkoły przy ul. S. Sterlinga.

"Daleko od szosy", rok 1976.
źródło: YouTube.pl

źródło:
Krzysztof Stefański. Gmachy użyteczności publicznej dawnej Łodzi.


Fot. Monika Czechowicz
Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi

poniedziałek, 15 września 2014

Henoch (Henryk) Barczyński

Henryk Barczyński. Maski.

Henryk Barczyński (w niektórych opracowaniach Barciński) urodził się w Łodzi, w 1896 roku jako syn Szmula, miejscowego krawca i jego żony Sury. Zajmował się malarstwem, ilustratorstwem i grafiką.
Członek grupy Jung Idysz i ZZPAP (Związek Zawodowy Polskich Artystów Plastyków) w Łodzi. W latach 1915-1916 studiował w warszawskiej pracowni Henryka Glicensteina. W 1917 roku wystawił swą pierwszą pracę w Salonie Wiosennym TZSP (Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych), był to "Portret p. S." Uczestniczył w Wystawie Wiosennej (1918) i Zimowej (1919) SAiZSP (Stowarzyszenie Artystów i Zwolenników Sztuk Pięknych).
W 1919 roku wyjechał na studia do Drezna. Po ukończeniu nauki podróżował po Europie. W latach 1927-1933 mieszkał w Berlinie. Potem powrócił do Łodzi, gdzie zamieszkał przy ulicy Drewnowskiej 21. W 1934 roku urządzono indywidualny pokaz jego prac w ŻTKSP (Żydowskie Towarzystwo Krzewienia Sztuk Pięknych).
Jego losy po wybuchu II wojny światowej nie są znane. Przypuszczalnie zginął w Oświęcimiu lub został rozstrzelany w Łodzi w pierwszych dniach okupacji. 
Tematyka jego prac jest różnorodna, od scen rodzajowych po pejzaże. Dominują w nich wątki z życia codziennego Żydów i motywy zaczerpnięte ze sztuki ludowej.

Henryk Barczyński. Pejzaż wiosenny.

źródło:
Irmina Gadowska. Żydowscy malarze w Łodzi w latach 1880-1919

niedziela, 14 września 2014

BEZBRONNE MIASTO

Wydawnictwo Jacka Kusińskiego, znane z monumentalnych wydań fotografii łódzkich fabryk i archiwalnych map Łodzi, ma na koncie kolejne ambitne osiągnięcie. "Bezbronne miasto. Łódź 1914-1918" to materiał na mit, którego w Łodzi brakuje nam do dziś.
"Bezbronne miasto. Łódź 1914-1918" to wznowienie "Łodzi podczas Wielkiej Wojny" Mieczysława Hertza z 1933 roku. Do książki zostały dołączone cztery teksty: przedmowa Pawła Spodenkiewicza, wspomnienie angielskiej pielęgniarki Violetty Thurstan z bombardowania Łodzi, szkic o bitwie pod Łodzią prof. Jolanty Daszyńskiej oraz proroczy artykuł Jana Gotliba Blocha, budowniczego linii kolejowej Łódź - Koluszki, w którym kilkanaście lat przed wybuchem wojny światowej przewidział jej masowy charakter.

BEZBRONNE MIASTO nie jest typową opowieścią o wojnie: o przełamanych frontach, zabiegach taktycznych i żołnierzach padających od kul nieprzyjaciela. Pokazuje za to, jak z ekstremalną sytuacją muszą radzić sobie mieszkańcy kilkusettysięcznego miasta. Główna część autorstwa Hertza opowiada dzieje Łodzi przez pryzmat spontanicznie sformowanego Głównego Komitetu Obywatelskiego, który w mieście opuszczonym przez rosyjskie władze starał się nie dopuścić do głodu i anarchii, a od chwili wejścia niemieckich wojsk stanowił reprezentację łodzian. "Do roboty stanęli ludzie, którzy nie mieli żadnego doświadczenia w pracy samorządowej. Mieli oni za to dużo energii, ogromne uświadomienie społeczne i wyczucie praworządności" - pisze Hertz.

BEZBRONNE MIASTO to książka, która pojawia się w dobrym momencie nie tylko ze względu na 100. rocznicę wybuchu pierwszej wojny światowej. Często narzeka się, że dziś mieszkańcy nie czują związku z Łodzią. Losy Komitetu, tworzonego przez przedstawicieli trzech narodowości, pokazują, że istnieją w łódzkiej historii tradycje głębokiej odpowiedzialności za miasto. Kiedy władza leżała na ulicy, 22 panów "w średnim wieku, pachnący wodą kolońską, w wykrochmalonych koszulach i garniturach z angielskiej wełny. Synowie i wnukowie założycieli fabryk lub inteligenci z mieszczańskich rodzin" schylili się po nią nie po to, by urządzić sobie wygodne życie, ale z poczucia obowiązku za rodzinne miasto. Taką historię Łodzi i łodzian powinniśmy słyszeć częściej.



Bezbronne miasto. Łódź 1914-1918
Opracowanie zbiorowe

Wydawnictwo Jacek Kusiński i Narodowe Centrum Kultury.

źródło:
Gazeta.pl
Igor Rakowski-Kłos