poniedziałek, 14 listopada 2016

LITZMANNSTADT GETTO - ulica św. Jakuba (Rembrandtstrasse, dziś ulica Jakuba).



Dziś ta uliczka ma niewiele wspólnego z miejscem, które mogą pamiętać mieszkańcy getta. Wówczas przy ulicy św. Jakuba stało sporo domów, do dziś przetrwał tylko jeden z nich.


W kamienicy przy ulicy św. Jakuba 10 od początku istnienia getta aż do 1 maja 1940 roku znajdował się punkt zborny dla ludności, która musiała przenieść się z innych dzielnic Łodzi na Bałuty. Tu otrzymywali przydział do mieszkań.
Potem znajdowała się tutaj jedna z centralnych kuchni.

Przeprowadzka do getta, rok 1940. Ulica Brzezińska (dzisiaj Wojska Polskiego).


Od października 1941 roku mieściła się tutaj siedziba kolektywów „Wiedeń II” i „Praga V”. Zostali tam zgromadzeni Żydzi przywiezieni do Łodzi z Austrii i Czech, przede wszystkim z Wiednia i Pragi, stąd nazwy. Cyfra rzymska oznaczała numer transportu.

 

17 października 1941 roku do getta zaczęły przyjeżdżać transporty Żydów z Europy Zachodniej ( blisko 20 tysięcy osób). Pochodzili oni ze środowisk mieszczańskich Berlina, Wiednia, Pragi, Emden, Hamburga, Dusseldorfu, Frankfurtu nad Menem i Luksemburga. Wysiedlenia te były wynikiem hitlerowskiej polityki „oczyszczania" III Rzeszy z Żydów. Postanowienie o wysiedleniu Żydów z Zachodu do getta w Łodzi - wówczas noszącej nazwę Litzmannstadt- zapadło w połowie września 1941 roku w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy. Sprzeciwiały się temu nazistowskie władze Łodzi, zdające sobie sprawę z ekstremalnych warunków panujących w łódzkim getcie i bojące się zmniejszenia jego wydajności produkcyjnej. Decyzja zapadła jednak w Berlinie. 
  

Transporty przychodziły do Litzmannstadt między 17 października a 3 listopada 1941 roku. Zdecydowana większość deportowanych Żydów, to były osoby starsze i schorowane. Transporty te miały za zadanie skoncentrowanie ludności przed planowaną eksterminacją. Świadczy o tym budowa i uruchomienie w tym samym czasie ośrodka zagłady w Chełmnie nad Nerem (Kulmhof).
Przywiezienie dwudziestu tysięcy Żydów do przeludnionego Litzmannstadt getto, pogorszyło i tak ciężkie już warunki mieszkaniowe. Wyśrubowane już normy zagęszczenia podwyższono do 1 osoby na 3 metry kwadratowe. Sytuacja ta zmusiła władze getta do zamknięcia funkcjonujących do tej pory szkół i przedszkoli, i przekształcenia ich w tzw. „kolektywy mieszkalne". 

  
Deportacja Żydów Zachodnich do Litzmannstadt Ghetto.

Warunki życia, dla przyzwyczajonych często do luksusów ludzi, były szokiem. Proces adaptacji nowo przybyłych do warunków getta i asymilacji z ludnością miejscową, był bardzo trudny. Poważna część z nich odeszła dawno od judaizmu a wielu było chrześcijanami, zarówno katolikami jak i protestantami. Wiek, stan zdrowia, język i struktura zawodowa nie ułatwiały im zatrudnienia. Byli wśród nich przede wszystkim przedstawiciele inteligencji, między innymi jeden z najciekawszych pisarzy współczesnej Europy Paul Kornfeld, światowej klasy chemicy Jakub Speyer i Hugo Dietz, matematyk Ludwik Berwald, siostry Franza Kafki światowej sławy pisarza, autora Procesu i Przemiany – Gabriele Hermann i Valerie Pollak, muzyk Berthard Silberstein, czy wybitny onkolog Wilhelm Caspari i wielu, wielu innych. Przybycie takiej grupy ludzi rozbiło finansową równowagę getta i zachwiało jego strukturą społeczną.

  

Od połowy maja 1942 roku, gdy wielu Żydów z Europy Zachodniej wywieziono do Chełmna nad Nerem, budynek przy ulicy Jakuba 10 został przeznaczony na resort krawiecki i Centralną Składnicę Surowców.
Centralny skład i warsztat dla wykorzystania surowców ma być urządzony w dużym budynku przy Jakuba 10, gdzie znajdował się poprzednio resort krawiecki. Chodzi tu nie o surowiec napływający spoza getta i przeznaczony do produkcji na zamówienie władz [niemieckich], lecz o zasoby surowcowe samego getta, zgromadzone np. w Banku, Centrali Zakupów, Centrali Krawieckiej i w rozlicznych resortach. Z materiałów tych będzie się we wspomnianym warsztacie wytwarzało różne wyroby, w pierwszym rzędzie konfekcję, bieliznę, rzemienie, gorsety. Cała ta produkcja będzie szła przez getto. Centralny skład wraz z warsztatami zatrudnia już w tej chwili 1000 robotników.
Kronika getta łódzkiego, 12 listopada 1942.

Resort krawiecki.

W budynku przy ulicy św. Jakuba 8 już 15 czerwca 1940 roku powstał pierwszy resort pracy – krawiecki. Natomiast w sąsiednim budynku (nr 6, oba już nie istnieją) w grudniu 1941 roku zorganizowano miejsce modlitw dla chrześcijan.


W wigilię Bożego Narodzenia pan prezes [Chaim Mordechaj Rumkowski] udzielił zezwolenia na odbywanie nabożeństw chrześcijańskich, przeznaczając na miejsce modlitwy lokal przy ul. św. Jakuba 6, składający się z 2-pokojowego nowoczesnego mieszkania. Nabożeństwa odbywają się osobno dla katolików i dla ewangelików. Nabożeństwo katolickie, na które przybyło ok. 40 osób, odprawiła przybyła ostatnio z Niemiec do getta magister teologii. Podobno wśród przybyłych znajduje się 2 księży katolickich. Nabożeństwo dla ewangelików odprawił pastor.
Kronika getta łódzkiego, 26-28 grudnia 1941.

W sierpniu 1944 roku w dawnej fabryce przy ulicy św. Jakuba  utworzony został obóz dla osób pozostawionych do porządkowania terenu po likwidacji getta. Musieli szykować do wywiezienia do Rzeszy maszyny i przedmioty, które zostały po zlikwidowanych resortach i fabrykach. Większość z ponad 800-osobowej grupy przeżyła do chwili wkroczenia do Łodzi wojsk sowieckich. Budynek został wyburzony po wojnie.
O obozie przy Jakuba 16 nie mam żadnych informacji – ani bezpośrednich, ani też pośrednich. Nie tak dawno otrzymaliśmy stamtąd trochę cukru. Ktoś nawet zapowiedział swoje odwiedziny. Nie wiemy, dlaczego ta wizyta nie doszła do skutku.
Jakub Poznański. Dziennik z łódzkiego getta, 13 września 1944.


W październiku 2016 roku powstały kolejne cztery malowidła składające się na projekt „Dzieci Bałut – murale pamięci”.
Piotr Saul, asystent na Wydziale Malarstwa i Rzeźby ASP we Wrocławiu przy współpracy z Damianem Idzikowskim asystentem w Pracowni Podstaw Grafiki Warsztatowej łódzkiej ASP namalowali je według koncepcji Katarzyny Tośty.


Projekt Stowarzyszenia „Na co dzień i od święta” pod nazwą. „Dzieci Bałut – murale pamięci” to nowatorski sposób przybliżania historii dzieci, które w getcie łódzkim doświadczyły okrucieństwa II wojny światowej. Wizerunki autentycznych dzieci polskich, żydowskich i romskich żyjących 70 lat temu na Bałutach, odwzorowane zostały na podstawie archiwalnych fotografii. W 2012 roku powstały pierwsze malowidła, a do tej pory jest ich już 21 i tworzą Ścieżkę Murali Pamięci.

Ulica Jakuba 10. Chłopiec z getta.

Edycja projektu z roku 2016 wiąże się z upamiętnieniem 75. rocznicy deportacji Żydów Zachodnich do Litzmannstadt Getto. Na ścianach kamienic przy ulicy Franciszkańskiej 13 i Jakuba 10 powstały wizerunki chłopców deportowanych w październiku 1941 roku. Wtedy to do getta w Łodzi przywieziono 20 tysięcy Żydów z zachodu. Przy ulicy Jakuba 10 zakwaterowani zostali Żydzi z Frankfurtu nad Menem oraz Pragi, przy ulicy Franciszkańskiej 13 Żydzi z Frankfurtu nad Menem.

Ulica Franciszkańska 13. Chłopiec z getta.

źródło:
Joanna Podolska. Litzmannstadt-Getto. Ślady. Przewodnik po przeszłości.


Przeczytaj jeszcze:
DZIECI BAŁUT. MURALE PAMIĘCI.
"Dzieci Bałut - murale pamięci". Odsłonięto kolejne cztery wizerunki.
LITZMANNSTADT GETTO - PRAGNĘ ŻYĆ
ŁÓDŹ. ODSŁONIĘCIE MURALI W ROCZNICĘ WIELKIEJ SZPERY.
OBÓZ DLA POLSKICH DZIECI W ŁODZI
W DNIU DZIECKA
LITZMANNSTADT GETTO - obóz cygański (Zigeunerlager) i Kuźnia Romów
MURAL MARKA EDELMANA

Ulica św. Jakuba - widok z lat 30. XX wieku.

Fot. archiwalne ze stron:

Fot. współczesne Monika Czechowicz

BAEDEKER POLECA:
Joanna Podolska. Litzmannstadt-Getto. Ślady. Przewodnik po przeszłości.


Autorka oprowadza czytelników po terenie zamkniętej dzielnicy. Każdy rozdział dotyczy innego fragmentu łódzkiego getta -ulicy, instytucji, budynku, kwartału ulic. Prezentowane są m.in. kamienice, w których w czasie wojny funkcjonowały poszczególne resorty, szkoły, domy modlitwy, kuchnie, urzędy. Autorka pisze o placu Bazarowym, który był miejscem publicznych egzekucji, o stacji Radegast, skąd wyjeżdżały transporty Żydów do obozów zagłady i o centralnym więzieniu. Ale przypomina też, że w getcie kwitło życie kulturalne, a w domu kultury występowali wyśmienici żydowscy artyści. Nie zapomina również o tym, że na terenie zamkniętej dzielnicy naziści utworzyli dwa odrębne obozy: dla Cyganów z Burgenlandu oraz obóz dla dzieci polskich. Każdy opis jest wzbogacony o cytaty zaczerpnięte z dzienników i reportaży, które powstawały w czasie wojny, m.in. Dawida Sierakowiaka czy Jakuba Poznańskiego i z powojennych pamiętników. Są również cytaty z "Kroniki getta łódzkiego". Mapka zamieszczona przy każdym rozdziale pozwala czytelnikowi odnaleźć dane miejsce w topografii współczesnej Łodzi.
Jak pisze autorka, książka jest próbą odszukania śladów tamtej tragedii w topografii Łodzi. "By pamięć o niej przetrwała".
Jest to również świetny przewodnik dla osób, które chcą poznać bliżej historię łódzkiego getta.


sobota, 12 listopada 2016

OPIEMME – TAURUS, czyli kolorowa akcja z trzystu jajek…


300 jajek - wydmuszek wypełnionych farbą w różnych kolorach przygotowała dla łodzian fundacja Urban Forms. Mieszkańcy ustawili się w długiej kolejce, by zostawić po sobie kolorowy ślad. W ten sposób stali się współautorami nowego muralu "Taurus" autorstwa włoskiego artysty OPIEMME.


Włoch Opiemme, uliczny poeta, w swojej twórczości balansuje na pograniczu performance'u, obrazu oraz tekstu.
Jego artystyczne poszukiwania rozpoczęły się przed 2000 rokiem, poszukiwania innych form prezentacji poezji. I tak artysta jest często nazywany "poetą sztuki ulicznej" dzięki łączeniu form malarskich, grafiki i tekstów (często szczątkowych, lub tylko liter jako graficznego znaku) bezpośrednio na murach. 



Jest autorem wielu działań, w których  street-art. i związane z nim działania oddaje w ręce mieszkańców, przechodni ulicznych. W ten sposób zmienia ich we współtwórców aktu tworzenia i pozostających nim prac.
W 2007 roku Opiemme wykonał instalację White Night of 30.000 Poetry Scrolls, która składała się wielu zwiniętych kartek, zapisanych  z fragmentami poezji – instalację można było „demontować”, to znaczy …. zabrać sobie jakiś ulubiony fragment wiersza.
W lecie 2013 Opiemme zorganizował „poetycką trasę”, która przecięła Włochy z północy na południe. "Podróż w malarstwie i poezji" pozostawiła po sobie ślad w postaci prac street Art.’u we włoskich miastach.


Praca, która powstała w Łodzi, zatytułowana "Byk" (Taurus), jest dziełem na pograniczu obrazu, tekstu i performance'u. W szczególny sposób odwołuje się ono do historii okolicy. To tutaj mieszkał kiedyś jeden z najsłynniejszych łódzkich architektów - Hilary Majewski. Urodził się 15 maja 1838 roku, dlatego jest zodiakalnym bykiem. To data urodzenia architekta zainspirowała OPIEMME do przeniesienia na mur właśnie konstelacji Byka.


Według artysty byk symbolizuje tkwiącą w naturze siłę, reprezentuje odzyskiwanie witalności. Pojawia się na niebie jesienią i osiąga pełnię wiosną, wraz z odradzającą się przyrodą. 



Symboliczne znaczenie muralu mają dodatkowo wzmocnić posadzone pod ścianą rośliny. Praca wpisuje się także w tematykę Festiwalu "Energia Miasta 2016", związanej w tym roku z miejskimi cyklami - budową, niszczeniem, burzeniem i odbudową. To także część międzynarodowego projektu "Vortex", w ramach którego od 2013 OPIEMME przygotowuje artystyczne pokazy, instalacje i dzieła malarskie. Inspiracją do zainicjowania cyklu była książka "The alphabet falls from stars" autorstwa Giuseppe Sermontiego.


Dotychczas dzieła OPIEMME w przestrzeni publicznej mogli podziwiać mieszkańcy takich miast, jak Paryż, Barcelona, Sewilla, Turyn, Mediolan i Bolonia. W Polsce malował do tej pory tylko w Gdańsku.
Mural namalowany na cześć polskiej poetki i noblisty w literaturze Wisławy Szymborskiej, z fragmentem jej wiersza „Pod jedną gwiazdką”.


Wisława Szymborska
Pod jedną gwiazdką

Przepraszam przypadek, że nazywam go koniecznością.
Przepraszam konieczność, jeśli jednak się mylę.
Niech się nie gniewa szczęście, że biorę je jak swoje.
Niech mi zapomną umarli, ze ledwie tlą się w pamięci.

Przepraszam czas za mnogość przeoczonego świata na sekundę.
Przepraszam dawna miłość, ze nową uważam za pierwszą.
Wybaczcie mi, dalekie wojny, że noszę kwiaty do domu.
Wybaczcie, otwarte rany, że kłuję się w palec.

Przepraszam wołających z otchłani za płytę z menuetem.
Przepraszam ludzi na dworcach za sen o piątej rano.
Daruj, szczuta nadziejo, ze śmieję się czasem.
Darujcie mi, pustynie, że z łyżką wody nie biegnę.

I ty, jastrzębiu, od lat ten sam, w tej samej klatce,
zapatrzony bez ruchu zawsze w ten sam punkt,
odpuść mi, nawet gdybyś był ptakiem wypchanym. 
Przepraszam ścięte drzewo za cztery nogi stołowe.

Przepraszam wielkie pytania za małe odpowiedzi.
Prawdo, nie zwracaj na mnie zbyt bacznej uwagi.
Powago, okaż mi wspaniałomyślność.
Ścierp, tajemnico bytu, że wyskrobuje nitki z twego trenu

Nie oskarżaj mnie duszo, ze rzadko cię miewam.
Przepraszam wszystko, że nie mogę być wszędzie.
Przepraszam wszystkich, ze nie umiem być każdym i każdą.
Wiem, że póki żyję, nic mnie nie usprawiedliwia,
ponieważ sama sobie stoję na przeszkodzie.


Nie miej mi za złe, mowo, że pożyczam patetycznych słów,
a potem trudu dokładam, żeby wydały się lekkie. 



Fot. pracy z Gdańska ze strony: voyages mes i Brooklyn Street Art


Więcej o artyście i jego pracach można przeczytać tutaj: http://www.isupportstreetart.com/artist/opiemme/


Do stworzenia muralu na kamienicy przy ulicy Jaracza 20 artysta zaprosił łodzian, którzy obrzucili jej ścianę trzystu wydmuszkami wypełnionymi kolorowymi farbami.


"Lodz of Eggs" - video prezentujące proces powstawania muralu. Dziękuję Pani Ewie Jagiełło z Fundacji Urban Forms za udostępnienie filmu.

źródła:

Fot. innych prac artysty ze stron:

Fot. Monika Czechowicz