poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Izrael Szumacher, łodzianin...



... i łódzki przedwojenny aktor komediowy. Urodził się 20 maja 1908 roku w Łodzi. Był synem Jankiela, handlarza, właściciela sklepu przy ulicy Średniej 51 (dzisiaj Pomorska) i Fajgi Ruchli z domu Bok.



















Izrael był uczniem hebrajskiego gimnazjum w Łodzi. Jego talent objawił się już na deskach szkolnego kółka dramatycznego. W 1927 roku zaangażował się do zespołu teatru rewiowego „Ararat” prowadzonego przez Mojżesza Brodersona, gdzie poznał Szymona Dżigana (1905-1980), z którym stworzył znakomity duet aktorski. Obydwaj komicy występowali wspólnie na scenie, wspólnie też grali główne role w filmie „Frejliche kabconim” (Weseli biedacy) z 1937 roku.

„Weseli biedacy”
- Tytuł alternatywny: „Frejliche kabconim”. Produkcja: Polska. Rok produkcji: 1937 (reżyseria: Leon Jeannot, scenariusz: Mosze Broderson).



















Małomiasteczkowy zegarmistrz i jego przyjaciel lubią sobie pofilozofować, szczególnie w czasie długich spacerów. Podczas jednego zwraca ich uwagę duża, tłusta plama na ziemi. Kiedy zaczynają jej się dokładnie przyglądać i ją badać, okazuje się, że gleba nasiąknięta jest naftą. Nie posiadają się z radości. Są przekonani, że odkryli bogate złoże ropy naftowej. W tajemnicy przygotowują się do jego eksploatacji. Okazuje się, że nie jest to łatwa sprawa, więc po licznych perypetiach trafiają do domu wariatów. Po pewnym czasie wychodzą z niego, wyjaśnia się też tajemnica owego złoża. Otóż chłop wiózł na furmance nieszczelną bańkę z naftą, nafta w pewnym momencie się wylała, a naiwni ludzie uwierzyli w bogate złoża i w możliwość szybkiego wzbogacenia się…

FILM MOŻESZ OBEJRZEĆ TUTAJ

W latach 30. XX wieku wraz z teatrem „Ararat” Izrael Szumacher przeniósł się do Warszawy, gdzie stale występował w gmachu teatru „Nowości”. W 1937 roku sam jako reżyser wystawił po polsku w Teatrze Popularnym sztukę Abrahama Goldfadena  „Bar Kochba”, przetłumaczoną przez żonę Celinę Szumacher.

Izrael Szumacher z rodziną.

Na początku II wojny światowej przedostał się do Białegostoku i tam wraz z Dżiganem i Brodersonem reaktywowali Teatr Miniatur. Po agresji niemieckiej na Związek Radziecki został ewakuowany do Uzbekistanu, gdzie wraz z Dżiganem występowali w tak zwanych brygadach artystycznych Armii Czerwonej. Po podpisaniu układu Sikorski-Majski (1941) i rozpoczęciu tworzenia
Armii Polskiej na wschodzie próbowali bezskutecznie dostać się do armii gen. Władysława Andersa. Zostali aresztowani jako dezerterzy z Armii Czerwonej i zesłani do Kazachstanu. Po zakończeniu działań wojennych starali się o repatriację do kraju, ale zostali ponownie aresztowani, tym razem jako „zwolennicy syjonizmu”.
Po powrocie do Polski w 1948 roku podjęli pracę w rewirowym Teatrze Żydowskim w Łodzi, razem też wystąpili w filmie fabularnym  „Unzere Kinder” (Nasze dzieci).
„Unzere Kinder” (Nasze dzieci), powstał w 1948 roku, miał wskrzesić niedający się już usłyszeć na polskich ulicach język jidysz, a okazał się być ostatnim filmem nakręconym w Polsce w tym języku. 

„Unzere Kinder” (Nasze dzieci)

Akcja rozgrywa się w sierocińcu dla dzieci żydowskich w Helenówku pod Łodzią. Para komików, którzy przeżyli wojnę w ZSRR (w tej roli duet – Szymon Dżigan i Izrael Szumacher), przedstawia sztukę na temat getta mającą niewiele wspólnego z rzeczywistością. Dzieci, które przeżyły koszmar okupacji domagają się przerwania występu. To z ich ust aktorzy usłyszą prawdziwe historie z getta opowiedziane w poruszający sposób. Tym bardziej poruszający, że w role dziecięcych aktorów wcielili się wychowankowie sierocińca, a historie przez nich opowiadane oparte były na ich własnych przeżyciach wojennych…

Szymon Dżigan i Izrael Szumacher w scenie z filmu „Unzere Kinder” (Nasze dzieci lub Nasze dzieciństwo - Undzere kinde-jornr ).

Szymon Dżigan i Izrael Szumacher brali udział w turnee po Ameryce Północnej i Południowej. W czasie kolejnego europejskiego turnee postanowili przenieść się do Izraela (1949), a stamtąd do Argentyny. W 1952 roku powrócili do Izraela, ale wkrótce duet rozpadł się i odtąd obaj artyści występowali osobno.

Czytaj także:
SZAUL BEREZOWSKI

źródła:
Marek Szukalak. Słownik biograficzny Żydów łódzkich oraz z Łodzią związanych.
Zofia Borzymińska, Rafał Żebrowski. Polski słownik judaistyczny.
Paweł Spodenkiewicz. Zaginiona dzielnica. Łódź żydowska – ludzie i miejsca.

sobota, 19 kwietnia 2014

"Tarantella" w Muzeum Sztuki w Łodzi

Enrico Prampolinii. Tarantella.

W będącej ewenementem na skalę światową łódzkiej kolekcji dzieł sztuki "a.r." niejedna praca zasługuje na wyróżnienie. Ale o tej właśnie mówi się, że to jedyne tej klasy dzieło przedstawiciela włoskich futurystów i to nie tylko w Polsce, ale w ogóle w kolekcjach muzealnych Europy Środkowo-Wschodniej. Ale przede wszystkim jest "Tarantella" pierwszym z zagranicznych dzieł, które zostały przekazane działającej na gruncie łódzkim grupie "a. r."
Pochodzący z Modeny Enrico Prampolini (1894-1956) był nie tylko malarzem, ale zajmował się również rzeźbą, jak i tworzeniem scenografii teatralnych. Obok Filippa Tommasa Marinettiego, czyli fundatora i głównego ideologa wpływowego włoskiego futuryzmu, był Prampolini artystą najdłużej związanym z tym ugrupowaniem. Od razu dodać trzeba, że również jego najwszechstronniejszym przedstawicielem. Zdaniem badaczy i historyków sztuki, twórczość Enrico Prampoliniego była pełnym odbiciem najważniejszych eksperymentów znamionujących futuryzmu na przestrzeni ponad trzydziestu lat działalności tego ruchu - od koncepcji dynamizmu plastycznego, przez eksperymenty Prampolinii                                                  baletów mechanicznych, aż do profaszystowskiej aerosztuki. Co ważniejsze Prampolinii promował futurystyczną rewolucję również poza Włochami. W Zurychu aktywnie
współpracował z dadaistami, w Pradze współpracował z czeskimi awangardzistami, natomiast w Niemczech uczestniczył w kongresie konstruktywistów i studiował w Bauhausie. Nie omijał także Polski, a w niej - dzięki działalności grupy artystów skupionych wokół Władysława Strzemińskiego - Łodzi.
Kontakty Prampoliniego z polskimi środowiskami przybrały na sile zwłaszcza pod koniec lat dwudziestych XX wieku. Podczas pobytu w Paryżu Prampolini zaprzyjaźnił się z Janem Brzękowskim, "emisariuszem" Strzemińskiego (mieszkającego wówczas z żoną w podłódzkich Brzezinach) we Francji, który na zlecenie twórcy grupy "a.r." poszukiwał najciekawszych prac współczesnych mu artystów (to m.in. Brzękowskiemu zawdzięczamy rozpoczęcie dynamicznego procesu poszerzania zbiorów grupy).                  
                                                                                                          
                                                                                 Brzękowski    
                                                                                                                                                                                                             
                                                             


Pozyskanie prac czołowych włoskich
futurystów było dla Strzemińskiego ważne. Chciał bowiem zmienić sposób postrzegania tego ruchu w Polsce, gdzie kojarzony był głównie z działalnością krakowskich i warszawskich poetów, o których głośno było zwłaszcza w latach dwudziestych. Brzękowskiego i Prampoliniego połączyły nie tylko interesy, ale też przyjaźń. Brzęczkowski odwiedzał modeńczyka w jego ojczyźnie.
Namalowana w 1920 roku "Tarantella" po raz pierwszy wystawiona została w Rzymie w 1923 roku. Częścią kolekcji "a.r." stała się siedem lat później. 




Strzemiński

piątek, 18 kwietnia 2014

KOCHANKOWIE Z ULICY KAMIENNEJ


25 czerwca 2004 roku na fasadzie kamienicy przy ulicy Włókienniczej 2 odsłonięto małą fontannę, nawiązującą do znanego utworu Agnieszki Osieckiej pt. "Kochankowie z ulicy Kamiennej". Owa ulica Kamienna, to właśnie dzisiejsza Włókiennicza... Piosenka znanej autorki, która studiowała reżyserię w łódzkiej szkole filmowej w latach 1957-1961, utrwaliła dawną nazwę ulicy. Dziś niektórzy mieszkańcy znowu mówią, że mieszkają przy ulicy Kamiennej.


Autorem płaskorzeźby jest Wojciech Gryniewicz, ten sam, który wykonał słynną Ławeczkę Tuwima na ulicy Piotrkowskiej (zobacz TUTAJ). Jest na niej wyryty fragment piosenki, którą śpiewała między innymi Sława Przybylska i Elżbieta Czyżewska.


Orkiestra Polskiego Radia pod dyrekcją Stefana Rachonia, śpiewa Sława Przybylska

Oczy mają niebieskie i siwe,
dwuzłotówki w kieszeniach na kino,
żywią się chlebem i piwem,
marzną im ręce zimą:

Kochankowie z ulicy Kamiennej
pierścionków, kwiatów nie dają.
Kochankowie z ulicy Kamiennej
wcale Szekspira nie znają.
Kochankowie z ulicy Kamiennej.

Wieczorami na schodach i w bramach,
dotykają się ręce spierzchnięte,
trwają tak czasem aż do rana,
kiecki są stare i zmięte.

Kochankowie z ulicy Kamiennej
tramwajem jeżdżą w podróże.
Kochankowie z ulicy Kamiennej
boją się gliny i stróża.
Kochankowie z ulicy Kamiennej.

Aż dnia pewnego biorą pochodnie,
w pochód ruszają, brzydcy i głodni.
"Chcemy Romea - wrzeszczą dziewczyny -
my na Kamienną już nie wrócimy".
"My chcemy Julii - drą się chłopaki -
dajcie nam Julię zbiry, łajdaki".
Idą i szumią, idą i krzyczą,
amor szmaciany płynie ulicą...

...Potem znów cicho, potem znów ciemno,
potem wracają znów na Kamienną...


Zakochani trzymają nad sobą ortalionowy płaszcz, charakterystyczny dla mody lat 60. XX wieku. On osłania ukochaną przed deszczem...


fot. Monika Czechowicz

źródła:
Pocztówki z miasta Łodzi
Marzena Bomanowska, Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki (cz.2)