wtorek, 5 lipca 2016

Arturówek i „Prząśniczka” – filmowo.



Arturówek – kompleks rekreacyjno-wypoczynkowy w północno-wschodniej części Łodzi na terenie lasu łagiewnickiego. Powstał w dorzeczu rzeki Bzury, na której znajdują się trzy zbiorniki wodne. Jeden przeznaczony jest do kąpieli. Drugi – do uprawiania sportów wodnych, można tam wypożyczać kajaki, łódki, rowery wodne.


Okolica jest bardzo malownicza. Las łagiewnicki jest największym miejskim kompleksem leśnym w Europie, zajmuje obszar 1205 ha.
W 1996 roku stał się częścią Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich rozciągającego się pomiędzy Łodzią, Strykowem i Brzezinami.


Na terenie Arturówka znajduje się Ośrodek Wypoczynkowo-Hotelowy „Prząśniczka”, który pierwotnie powstał jako akademik dla studentów Uniwersytetu Łódzkiego (stąd w środku lasu ulica Studencka).

Strona ośrodka: http://www.przasniczka.eu/

W filmie „Teraz ja” Anny Jadowskiej (z 2004 roku), 30-letnia bohaterka filmu grana przez Agnieszkę Warchulską, pewnego dnia wychodzi do sklepu i już nie wraca do domu. Zaczyna swoją podróż, spotyka ludzi, między innymi prowincjonalnego podrywacza Mirka (Paweł Królikowski), który zaprasza ją na dancing, a potańcówka ma miejsce w restauracji „Prząśniczka” w Arturówku.


„Prząśniczka” zagrała również mazurski ośrodek wypoczynkowy w filmie „Kochajmy syrenki” (1966) w reżyserii Jana Rutkiewicza do scenariusza Jacka Federowicza, który zresztą w filmie sam występuje obok Bohdana Łazuki, Janusza Kłosińskiego i Czesława Wołłejki. 

Podłódzki ośrodek zagrał Mazury, bo tu było taniej kręcić, choć oczywiście część zdjęć plenerowych powstała w Mrągowie i w Sopocie.

 Tak więc mamy w filmie przeplatanki mazurskich jezior ze stawami na Bzurze.

Bohdan Łazuka i Jacek Federowicz w filmie "Kochajmy syrenki".


Ten sam ośrodek nad Bzurą zagrał jeszcze amerykański szpital w filmie Waldemara Dzikiego „Cudowne dziecko” (1987). 

Były tu badane psychokinetyczne zdolności Piotra Mellera (Rusty Jedwab). Chłopiec może sprawić siłą umysłu, że pękają szklanki, przewracają się półki, a puszki same się otwierają … 

"Cudowne dziecko", reżyseria Waldemar Dziki, rok 1987.
źródło: YouTube.pl


W końcu zdolności chłopca zapobiegają gigantycznej katastrofie. Gdy chłopiec trafia do szpitala (to znaczy do… „Prząśniczki”) budynek oglądamy zza ogrodzenia, widać na nim napis w języku angielskim, ze jest to obiekt zamknięty i wstęp wzbroniony.

W łódzkim Arturówku były też realizowane zdjęcia do filmu Mariusza Grzegorzka „Jestem twój” (rok 2009). Malowniczy krajobraz wykorzystano w jednej ze scen miłosnych fotografowanej z drugiej strony stawu. 

"Jestem twój" (fragment), reżyseria Mariusz Grzegorzek, rok 2009. 
źródło: YouTube.pl


źródło:
Joanna Podolska, Jakub Wiewiórski. Spacerownik. Łódź filmowa.

Filmy ze strony: Youtube.pl

Fot. archiwalne ze stron:


Fot. współczesne Monika Czechowicz

BAEDEKER POLECA:
Przewodnik, który zaprasza nas do wyruszenia w prawdziwie oryginalną podróż po mieście.
Autorzy spacerownika postanowili udać się w wędrówkę po Łodzi szlakiem zrealizowanych tutaj filmów, od przedwojennych po najnowsze. Podążając ich tropem, możemy z bliska przyjrzeć się miejscom, które znamy z dużego ekranu, z filmów takich jak „Ziemia obiecana”, „Jak daleko stąd, jak blisko” czy „Zakazane piosenki”. Czasami miasto było w nich głównym bohaterem, czasem stanowiło tylko tło zekranizowanej historii, a czasem przeobrażało się w Gdańsk, Stambuł, Kolonię. Z tego zadania również wywiązywało się świetnie. Książka zaprasza nas także do wyruszenia w podróż po szkole, której zawdzięczamy największych polskich reżyserów i operatorów – po dawnej Wytwórni Filmów Fabularnych, bez której nie byłoby polskiej kinematografii. Prowadzi do zapomnianych lokali, w których kwitło życie towarzyskie poza planem filmowym. W efekcie poszukiwań autorów powstał alfabetyczny spis industrialnych miejskich przestrzeni i ukrytych zakątków uwiecznionych niegdyś w kadrze. Wszystkie warte uwagi miejsca opisane są bardzo szczegółowo. W książce nie zabrakło też kadrów z filmów, których szlakiem podążamy. A trzeba dodać, że jednych i drugich nie jest mało.


Przeczytaj jeszcze:

2 komentarze:

  1. Dzisiaj tam byliśmy z wnuczkiem... wracając wspomniałem do moich, że jeździłem do Arturówka tramwajem i piechotką dalej... rowerem, motorowerem, motocyklem... na Wiewiórczej mieliśmy działkę, na Astrów przyjeżdżałem do żydowskiej knajpki, w Leśnym Dworku u źródeł Bzury miałem wesele, w Łagiewnikach kilkanaście lat działkę rekreacyjną, aaa u św. Antoniego mój stryjek po zanurzeniu w cudownym źródełku zaczął chodzić...wydaje się że nie mają dla mnie tajemnic te okolice
    okazało się ze maja i to również w branży co się znam i dopiero Baedeker musiał mi to uświadomić... dziękuje jak nie wiem co
    nadmieniam, że ta okolica nadal jest dla mnie ważna... dzisiaj widziałem zjawe nie zjawę i mam nadzieję ze mój flirt-romans z Łagiewnikami będzie trwał aż po kres...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest właśnie to, co baedeker lubi najbardziej - obudzić wspomnienia. Wiadomości zawarte w notce można odnaleźć w wielu, interesujących zresztą, książkach o naszym mieście, ale takich wspomnień jak Twoje, nigdzie nie znajdę - dziękuję Krzysztof. Baedeker pozdrawia bardzo serdecznie...

      Usuń