poniedziałek, 14 maja 2018

Piwo od Anstatdów (część pierwsza, historia rodziny i firmy do wybuchu I wojny światowej).


Najbardziej znaną łódzką rodziną związaną z przemysłem piwowarskim, byli Anstadtowie.
Karol Gottlob Anstadt urodził się 13 marca 1801 roku w Plauen w Saksonii. W latach 30. XIX wieku zajmował się drukowaniem perkalu w Turku, by pod koniec lat 30. przybyć do Łodzi i kontynuować swą działalność. Jego zakład dobrze sobie radził, a właściciel inwestował w kolejne nieruchomości. Kryzysy oszczędziły firmę, która funkcjonowała aż do końca lat 60. XIX wieku.
Prawdopodobnie trudna sytuacja na rynku skłoniła przedsiębiorcę do szukania nowego pola działalności. Na wybór browarnictwa miało wpływ kilka czynników.
Karol wykorzystał niezwykle dogodną chwilę na otworzenie własnego browaru – 1866 rok przyniósł zniesienie podatku konsumpcyjnego, bardzo do tej pory uciążliwego dla miejskich warzelni, jednocześnie w latach 60. istniał już tylko jeden zakład, należący do Antoniego Baucha, który był dość przestarzały i z pewnością nie mógł sprostać potrzebom rynku.


Inwestując w nowoczesny browar, budując go od podstaw, Anstadt miał szansę stać się jedynym właścicielem łódzkiej warzelni, odpowiadającej światowym standardom. We wrześniu 1866 roku przedsiębiorca wystąpił o pozwolenie na budowę murowanego browaru na swojej posesji pod numerem 349 przy ulicy Średniej (obecnie ulica Pomorska), prawdopodobnie na terenie wcześniejszego ogrodu.


Budynek został wzniesiony w krótkim czasie w głębi działki.


Obiekt zaprojektował architekt miejski Jan Bojankowski. Lokalizacja browaru była bardzo korzystna: tuż obok przepływała rzeka Łódka, a od strony południowej znajdował się ciek wodny. Bliskość wody oszczędzała wiele czasu i funduszy na jej pozyskiwanie.


Zakład rozpoczął działalność w 1869 roku. Wciąż istniała farbiarnia i drukarnia, która jeszcze w roku 1869 działała, jako jeden z czterech tego typu zakładów w Łodzi. W tym samym roku Karol Anstadt sprowadzał przędzę z zagranicy, jednak prawdopodobnie w najbliższych miesiącach przedsiębiorstwo zostało zlikwidowane.


Karol Gottlob Anstadt zmarł 9 stycznia 1874 roku. Rodzina zdecydowała się wspólnie zarządzać zakładem. Warto tu wspomnieć o jego najbliższych. Karol ożenił się z Teresą z domu Nitsche. Małżeństwo miało w sumie siedmioro dzieci: pięciu synów i dwie córki. Najstarszym synem był Fryderyk, lecz choroba (był przykuty do wózka) sprawiła, że miał niewielki wpływ na firmę. Największą rolę w browarze odgrywali: Ludwik, który przedstawiał się jako piwowar z zawodu, oraz Zenon. Wpływ na firmę pozostałych synów – Karola i Aleksandra – był niewielki. Karol senior i Teresa Anstadtowie mieli też dwie córki: Amalię Natalię oraz Teresę.

ANSTATOWIE

          Karol Gottlob Anstadt                           Teresa Nitsche
          (13.03.1801 Plauen, Saksonia       +       (27.01. 1811 Nixdorf
          - 9.01.1874 Łódź                                       - 15.07. 1887 Łódź

DZIECI I ICH MAŁŻONKOWIE

Fryderyk
(28.07. 1839 Łódź – 9.06.1911 Łódź)
------------------------
Ludwik
(1.09. 1842 Łódź – 29.08.1902 Łódź)
                              +
Helena z domu Nestler
(? – 18.03. 1934)
-----------------------
Zenon
(26.09.1851 Łódź – 19.04. 1913 Berlin)
                               +
Helena z domu Lemm
(31.12.1854 Opatówek?)
------------------------
Karol
(? – 1894 Łódź)
     +
Amalia Karolina z domu Janiszewska
-------------------------
Aleksander
(1855 Łódź – 1881 Łódź)
-------------------------
Amalia Natalia
(?- 04.1934)
    +
Juliusz Handke
-------------------------
Teresa
(1.10.1840 Łódź – 4.03. 1884 Łódź)
                             +
Robert Moenke
(28.03. 1826 – 17.06.1885)


Po śmierci ojca browarem zajęli się Ludwik oraz Zenon. Pierwszy objął funkcję dyrektora technicznego, a drugi dyrektora handlowego; Ludwik zajmował się też kształceniem piwowarów.

Wejście na teren browaru Anstadtów od ulicy Średniej (obecnie ulica Pomorska), Fotografia z końca XIX wieku, ze zbiorów H. Poselta.

Rodzina dbała o firmę, która wciąż się rozwijała – dokupiono sąsiadującą działkę o numerze 350 oraz część posesji 351, na terenie trzech działek wykopano zbiornik wodny, połączony kanałem z Łódką, wniesiono kolejne budynki: kuźnię, magazyn, suszarnię, kotłownię, chłodnię i kantor handlowy.



W 1880 roku na planie litery „L” zbudowano słodownię, z szeroką elewacją od ulicy Średniej (obecnie ulica Pomorska), ozdobioną wieloma detalami, ceglanymi pilastrami oraz nadokiennymi pasami.


Inwestowano w kolejne nieruchomości pod rozbudowę zakładu. W 1879 roku bracia Ludwik i Zenon zaczęli kupować działki pod nową inwestycję – Helenów.

Park Helenów.

Anstadtowie zdawali sobie sprawę z trendów, jakie panowały w Europie w dziedzinie warzenia piwa i technologii, byli jednak również świadomi nowoczesnych działań, które dziś nazwalibyśmy promocyjnymi czy marketingowymi. Taki charakter miały zakładane głównie na Zachodzie ogrody, w których odbywała się sprzedaż i konsumpcja wyrobów danego browaru. W Łodzi namiastką takiego rozwiązania przez długi czas była restauracja „Paradyż”. Jednak największa łódzka rodzina piwowarska chciała czegoś więcej. Rozpoczął się wykup terenów pod nowe przedsięwzięcie. 


Najpierw Ludwik i Zenon nabyli 2,84 ha ziemi ornej – podstawę przyszłego parku. W 1881 roku podczas licytacji sądowej dokupili działkę. Łącznie inwestycja w ziemię wyniosła 6,2 tysiące rubli, jednak na tym nie poprzestano – w 1881 bracia dokupili jeszcze trzy działki, a dwa lata później w posiadaniu Anstadtów znalazła się następna, sąsiadująca posesja. Ludwik nabywał też okoliczne działki za własne pieniądze. 11 czerwca 1884 roku cała rodzina spotkała się, wyceniła wszystkie te posesje i podpisała akt współwłasności – odtąd wszyscy jej członkowie stali się właścicielami parku, który stale się powiększał.

 "Dziennik Łódzki", rok 1891.

Pomysłowi na własny park sprzyjała seniorka rodu, Teresa Anstadt. Wniosła ona do przedsięwzięcia 3 tysiące rubli kapitału obrotowego.


Park został założony już w 1881 roku i był otwarty dla gości. Do jego urządzenia zatrudniono firmę „L. Spaeth” z Berlina, sławną w całej Europie. Goście mogli podziwiać sześć stawów, park angielski, sad owocowy oraz fontanny.


"Lodzer Zeitung", rok 1895.

"Rozwój", rok 1901. 

Ogród nazwano Helenów od imion żon założycieli: żoną Ludwika Anstadta była Helena z domu Nestler, córka znanego łódzkiego architekta (więcej przeczytasz TUTAJ), pobrali się w 1869 roku, Zenon Anstadt poślubił Joannę Helenę z domu Lemm.

"Nowy Kurier Łódzki", rok 1917.

Helenów cieszył się wśród łodzian wielką popularnością. Przyjął się pogląd, że obiekt ten był dostępny jedynie dla zamożnych mieszkańców, jednakże nie jest to do końca prawda. Faktycznie, wstęp był tam płatny, jednakże wysokość ceny zależała od rodzaju widowiska i pożądanej publiczności.


"Rozwój", rok 1905.

W pierwszych latach działalności miejsce to miało zamknięty, elitarny charakter. Należy jednak pamiętać, że jego właścicielami byli ludzie interesu i zależało im na zyskach. Tak zwane „zabawy ogrodowe” na rzecz organizacji pożytku publicznego (na przykład Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności) z założenia miały przyciągać ludzi zamożnych, więc wstęp (w wysokości 50 kopiejek) był poważnym wydatkiem, bo stanowiącym mniej więcej połowę dniówki pracownika browaru. Jednocześnie na początku XX wieku organizowano imprezy także dla mniej wymagającego odbiorcy.



"Rozwój", rok 1905.


Na łamach „Rozwoju” (w 1902 roku) dziennikarz bulwersował się z powodu występu w Helenowie „króla włamywaczy”, który według niego miał dawać wyjątkowo zły przykład mieszkańcom. Kontrowersyjny charakter widowiska i niska oplata wejściowa przyciągały jednak wielu zainteresowanych.

 „Rozwój", 5 lutego 1902 roku .

Zimą łodzianie chętnie odwiedzali ślizgawkę na stawie helenowskim, bowiem na tego rodzaju zabawę stać było większość dzieci i dorosłych (w 1902 roku wstęp kosztował 15 kopiejek dla dorosłych i 5 dla dzieci, jednak ze względu na duże zainteresowanie opłatę podniesiono odpowiednio do 25 i 15 kopiejek).

 "Gazeta Łódzka", rok 1917.

W parku często odbywały się koncerty i wyścigi rowerowe. Już w latach 80. XIX wieku powstała tam restauracja, mieszcząca się przy ulicy Północnej, między ulicą Nowotargową (dziś ulica Sterlinga) a aleją Anstadta (wtedy była to ulica prywatna).


 „Rozwój",  rok 1900.



W 1889 roku do obiektu dobudowano piętro. W 1893 roku rodzina wystąpiła o budowę sceny koncertowej w Helenowie, aby występy mogły mieć jeszcze bardziej imponującą oprawę. Latem 1913 roku postanowiono wybudować w parku na wolnym powietrzu kinematograf. Uruchomiono go tuż przed wojną, w styczniu 1914 roku. Inwestycja przyciągnęła nowych klientów.


Park Helenów stanowił przede wszystkim wizytówkę firmy rodziny Anstadtów i był świetnym miejscem na odpoczynek przy kuflu piwa. Nie było to jednak przedsięwzięcie tak dochodowe, jak mogłoby się wydawać. W latach 90. XIX wieku park często przynosił straty rzędu kilku tysięcy rubli.


Po śmierci seniora rodu sprawy firmy rodzina postanowiła uregulować dopiero w 1885 roku. Wówczas rodzeństwo wraz z matką spotkało się z notariuszem, by założyć firmę o nazwie „Carls’ Anstadt Erben” (Sukcesorzy K. Anstadta), którą oficjalnie mieli kierować Ludwik i Zenon.


"Łodzianin", rok 1893.

Na przełomie lat 70. i 80. XIX wieku mieszkańcy Łodzi pasjonowali się sporem pomiędzy sąsiadami przy ulicy Północnej: Anstadtami i Bedermannami. Konflikt dotyczył drogi, prowadzącej wzdłuż rzeki Łódki, będącej przedłużeniem ulicy Północnej.  
"Dziennik Łódzki", rok 1884.

Z drogi tej korzystali zarówno łódzcy mieszczanie, dojeżdżający do swoich pól, jak i właściciele browaru przy ulicy Średniej (dziś ulica Pomorska). Droga nie miała charakteru publicznego, zainteresowani sami o nią dbali. Spór wybuchł w 1878 roku, gdy Robert Biedermann ogrodził swoją działkę wzdłuż ulicy Widzewskiej (obecna ulica Kilińskiego) wraz z drogą, która przebiegała na granicy jego posesji. W ten sposób zmusił łodzian do objeżdżania znacznej części miasta. Co więcej, na miejscu dawnej drogi przekopał kanał, łącząc tym samym swój staw z Łódką.
Do prezydenta Łodzi wpłynęły dwie skargi mieszczan, jedna podpisana również przez Ludwika Anstadta. Sprawa skończyła się w sądzie. W 1879 roku Rząd Guberni Piotrkowskiej przyznał rację przeciwnikom Biedermanna i nakazał zasypanie stawu oraz rozebranie płotu. Przedsiębiorca jednak tego nie robił. Złożył apelację i wynajął znanego adwokata. Na początku lat 80. Anstadtowie wybudowali własny staw. Ponieważ ich zakład był w górze rzeki, mogli pozwolić sobie na pewną złośliwość i zaczęli wypuszczać nieczystości w miejscu, gdzie bieg rzeki wychodził poza ich działkę. Tym razem to Bieremann podał do sądu sąsiadów. W 1882 roku specjalna komisja orzekła, że droga ma spore znaczenie dla mieszkańców, i przedsiębiorca rozebrał płot. Natomiast w 1888 roku sąd nakazał Anstadtom oczyszczenie rzeczki i zaprzestanie wylewania do niej nieczystości. Finalnie ze sporu zwycięsko wyszedł Biedermann. 


Staw na rzece Łódce, w tym miejscu ulica Północna nie istniała. Teren sporu Anstadtów z Biedermannem.


Widok na to miejsce dzisiaj, po lewo dawny browar Anstadtów, po prawo tereny rodziny Biedermannów. 

Informator handlowo-przemysłowy, rok 1909.

15 lipca 1887 roku zmarła wdowa po Karolu seniorze, Teresa Anstadt. Spadkobiercom pozostawiła do podziału majątek o łącznej wartości 12,4 tysiąca rubli. Co ciekawe, stroje seniorki rodu warte były niemal tyle, co całe wyposażenie domu wraz z meblami…


W okresie od założenia browaru do śmierci Teresy Anstadt poczyniono wiele istotnych inwestycji w samym browarze. Poza wspomnianymi budynkami, w warzelni zainstalowano maszynę parową z dwoma kotłami, które działały już w 1880 roku (wcześniej korzystano z siły końskich mięśni). Było to niezwykle ważne z punktu widzenia technologii, bowiem wykorzystanie silników parowych świadczyło w owym czasie o nowoczesności i przyciągało klientów. Pod koniec lat 80. XIX wieku w skład zakładu wchodziły wszystkie budynki niezbędne w nowoczesnym, dużym browarze: warzelnia, słodownia, suszarnia, kotłownia, chłodnie, składy beczek, domy dla pracowników i właścicieli. Można śmiało powiedzieć, że zbudowanie browaru przez Karola Anstadta znacznie wpłynęło na dzieje jego rodziny. Inwestycja okazała się ogromnym sukcesem.

 "Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Po śmierci Teresy Anstadt jej dzieci zdecydowały się na przekształcenie firmy w towarzystwo akcyjne. Zostało ono powołane 23 października 1888 roku wraz z zatwierdzeniem statutu. Kapitał akcyjny wynosił 600 tysięcy rubli i podzielony został na 120 akcji po 5 tysięcy rubli każda. W chwili założenia spółki bracia Karol, Fryderyk, Ludwik i Zenon dostali po 24 akcje, siostra Amalia Natalia Handke z domu Anstadt otrzymała 10 akcji, natomiast jej mąż – 5. Po 3 akcje otrzymali także: Konstatnty Tauber, dyrektor Banku Handlowego w Łodzi, Wilhelm Luerkens oraz Leopold Janiszewski, kupiec (prawdopodobnie brat żony Karola Anstadta juniora), którzy chcieli zarobić na nowej spółce.

 Informator m. Łodzi, rok 1920.


W skład majątku towarzystwa akcyjnego weszły działki, na których znajdował się browar wraz z zakładem i jego wyposażeniem. Po sporządzonym inwentarzu maszyny wyceniono na 72 tysiące rubli. Przez cały czas istnienia przedsiębiorstwa w formie spółki akcyjnej pakiet kontrolny akcji zawsze znajdował się w rękach bliższej lub dalszej rodziny Anstadtów.


W 1890 roku wybudowano nowoczesną suszarnię słodu, a w cztery lata później zamontowano parowy kocioł kornwalijski firmy „Fitzer i Gamper”, który funkcjonował w zakładzie przez następne kilkadziesiąt lat.
Przedsiębiorstwo rozwijało się pomyślnie. Rok 1896 przyniósł 48,2 tysiące rubli zysku. W 1898 roku akcje wciąż pozostawały w rękach siedmiu członków rodziny Anstadt.


Na początku lat 90. XIX stulecia browarem zarządzał Feliks Rossner, jednak już w1896 roku zastąpił go Juliusz Handke, mąż Amalii Natalii. Przewodniczącym zarządu był wówczas Ludwik Anstadt. Funkcję dyrektora wciąż sprawował Fryderyk, natomiast kandydatem do zarządu był Piotr Leopold Anstadt, syn Karola juniora.


W latach 90. XIX wieku produkowano piwo pilzneńskie, bawarskie oraz monachijskie, czyli klasyczne i najbardziej lubiane gatunki łodzian. 

Lodzer Informations und Hause Kalendar, 1911.

Część dochodów pochodziło ze sprzedaży słodu oraz odpadków z produkcji, które sprzedawano na paszę. Kupowano je chętnie, bowiem zużyty słód oraz osady drożdży z browarów zawierają cenne składniki odżywcze i do dziś często wykorzystuje się je w hodowli zwierząt. 
Dość duże wydatki związane były z utrzymaniem składu w Warszawie – wynosiły 2-3 tysiące rubli. Część zysków była inwestowana w firmowy lokal przy Nowym Rynku (obecnie pl. Wolności), który istniał aż do końca I wojny światowej.

"Rozwój", rok 1905.

Niestety, z dzisiejszej perspektywy trudno nam ocenić, jak smakowało ówczesne piwo (receptury trzymano w tajemnicy). Sprzedawało się bardzo dobrze, jednak pamiętajmy, że konkurencja rynkowa wśród browarów w dzisiejszym rozumieniu dopiero się rodziła. Mieszkańcy Królestwa Polskiego za wzór uznawali piwo niemieckie dolnej fermentacji, a krajowe wyroby często krytykowali. Łódzkie browary starały się zdobyć klientów właśnie przez podobieństwo do wyrobów zagranicznych. Stosowano nazwy własne do swoich produktów; Anstadtowie produkowali piwo Salonowe i Helenowskie, najczęściej jednak nazwa charakteryzowała produkt, a więc częściej mówiono o bawarskim lub pilzneńskim. O jakość piwa dbali zatrudnieni piwowarzy – gwarancją jakości często było nazwisko. 

"Rozwój", rok 1903.

Przełom wieków oznaczał istotne zmiany w nawykach konsumenckich. Coraz większe znaczenie miała marka produktu, reklama oraz podejście do klienta.


Właściwie wszystkie browary oferowały dowozy do domu. Częściej dystrybuowano piwa w butelkach niż w beczkach. Miało to związek z upowszechnieniem hermetycznych zamknięć wielokrotnego użytku, dzięki którym nie trzeba było wypijać całej porcji od razu. Wciąż jednak butelki korkowano, tak jak wino, ale nowe rozwiązanie podobało się klientom. Browar Sukcesorów K. Anstadta prawdopodobnie jako pierwszy w Łodzi wprowadził takie rozwiązanie i między innymi taka decyzja wpłynęła na wzrost sprzedaży piwa w butelkach. 

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1907.

W 1907 roku wzrosły płace robotników. Z jednej strony było to związane ze zwiększeniem produkcji browaru w tym czasie, a z drugiej z próbą uspokojenia burzliwych nastrojów wśród pracowników. Mimo znacznych obciążeń finansowych, firma wciąż była rentowna, a czysty zysk utrzymywał się na mniej więcej stałym poziomie.


Do oddziałów zakładu należały: bednarnia, myjnia butelek, warzelnia, słodownia, kuźnia i rozlewnia. Oświetlenie gazowe i elektryczne zapewniało komfort pracy. W 1900 roku zainstalowano nową maszynę parową o mocy dwukrotnie większej od poprzedniej. W 1899 roku zatrudniano 80 robotników, czyli niemal o 50 mniej niż rok wcześniej.
Pierwsze dziesięć lat XX stulecia było dla browaru pomyślne. Chociaż produkcja piwa nie spadała poniżej poziomu 200 tysięcy wiader (ok. 24,6 tysięcy hl), to cena pienistego napoju znacznie wzrosła. Przy sporych dochodach zatrudniano ok. 100 robotników. Przedsiębiorstwo utrzymywało płynność finansową.
W 1908 roku firma wystąpiła o pozwolenie na stworzenie oddziału produkcji kwasu węglowego, czyli wodnego roztworu dwutlenku węgla.
Gaz ten powstaje naturalnie podczas fermentacji brzeczki i wielu właścicieli browarów zauważyło, że tworząc odpowiednią instalację można na tym zarobić.

"Rozwój", rok 1909.

W Łodzi firma Sukcesorów K. Anstadta była jednak pod tym względem wyjątkiem. Budowa nowego oddziału trwała dość długo i dopiero w 1910 roku przedsiębiorstwo zanotowało pierwszy dochód, stanowiący 5,5% wszystkich przychodów zakładu. W 1911 roku poczyniono nowe inwestycje: zakupiono dodatkowy kocioł parowy, a dwie zainstalowane maszyny parowe zapewniały moc 80 KM. Rok później obrót wyniósł 500 tysięcy rubli. 

Jubileuszowe wydanie "Lodzer Zeitung", 1863-1913.

Na przełomie wieków głównym piwowarem browaru był Teofil Nowacki, brat Oskara, właściciela browaru w Zgierzu. Zdolni piwowarzy nie musieli martwić się o zatrudnienie, ich usługi były mile widziane w łódzkich browarach.


9 czerwca 1911 roku zmarł Fryderyk Anstadt, najstarszy syn Karola, od lat przykuty do wózka. Dysponował on 24 akcjami spółki, z których 20 zapisał swojej siostrze Amalii Natalii i jej dzieciom: Paulinie (żonie Adolfa Beckera), Alicji Thyen oraz Jadwidze Handke, która w kolejnych latach odegrała znaczącą rolę w dziejach spółki. Pozostałe cztery akcje Fryderyk postanowił przekazać córce zmarłego brata Karola, Bronisławie Schiele. 3 tysiące rubli w gotówce otrzymały dzieci brata Ludwika oraz Zenon wraz z potomstwem. O tym, że rodzina Anstadtów utrzymywała kontakt ze swoimi dalszymi krewnymi, świadczą inne zapisy ostatniej woli Fryderyka: 600 rubli przekazał Annie Kowalskiej z domu Nitsche, prawdopodobnie bratanicy swojej matki, oraz tyle samo Adolfowi Nitsche, bratankowi matki. Znaczną kwotę – 20 tysięcy rubli – otrzymali Stefan i Julia Pągowscy.
Fryderyk, jako jeden z nielicznych, postanowił podarować spore kwoty na cele społeczne – 4 tysiące rubli otrzymało Chrześcijańskie Towarzystwo Dobroczynności, a 1 tysiąc Żydowskie Towarzystwo Dobroczynności. 150 rubli przekazał służącemu Józefowi Stasiakowi, dla którego taka suma była z pewnością znaczna. Najwięcej otrzymała jednak siostra Fryderyka, Amalia Natalia oraz jej córki. Dostały one 80% pozostałej masy spadkowej. Trudno powiedzieć, dlaczego Fryderyk rozdysponował majątek w ten sposób. Najprawdopodobniej siostrzenice opiekowały się schorowanym wujem pod koniec jego życia, gdyż mieszkały przy ulicy Nowomiejskiej 15 (była to siedziba firmy Juliusza Handkego, męża Jadwigi, córki Amalii Natalii), w pobliżu zabudowań browaru, gdzie rezydował Fryderyk. Pod koniec życia najstarszy syn Karola seniora rzadko opuszczał swój dom. Spadek po Fryderyku wyniósł łącznie około 232,4 tysiące rubli, co było znaczną kwotą.


Reklama składu mydła  Juliusza Handkego.
"Łodzianin", rok 1897.

Sytuacja browarów była trudniejsza niż innych zakładów przemysłowych, ponieważ poza powinnościami ciążącymi na każdej fabryce, musiały one przestrzegać przepisów akcyzowych.
Przed I wojną światową liczba robotników w browarze Sukcesowrów K. Anstadta wzrosła do 119, prawdopodobnie z powodu otworzenia oddziału produkcji dwutlenku węgla. Browar gwarantował pewne stanowisko pracy; w firmie wiele osób przepracowało większość życia. W przypadku trudności finansowych pracę tracili przede wszystkim ludzie młodzi i niedoświadczeni. Wielu stałych pracowników mieszkało w domach przy ulicy Średniej 34 (dziś ulica Pomorska).


Po wybuchu I wojny światowej nastały trudne czasy również dla browaru Anstadtów. Ale o tym… następna notka.

Źródła:
Marcin Jakub Szymański. Browary Łodzi i regionu. Historia i współczesność.
Marcin Jakub Szymański, Błażej Torański. Fabrykanci. Burzliwe dzieje łódzkich bogaczy.

"Gazeta Łódzka", rok 1918.

Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi
i inn. 



Fot. współczesne Monika Czechowicz

BAEDEKER POLECA:
Marcin Jakub Szymański. Browary Łodzi i regionu. Historia i współczesność.

Teodor Milsch, bracia Lorentzowie, Anstadtowie, Gehligowie, Keilichowie to najwybitniejsi przedstawiciele łódzkiego browarnictwa. Historia ich przedsiębiorstw jest pełna zaskakujących tajemnic, między innymi do dzisiaj nie udało się ujawnić niektórych unikatowych receptur. Jak zbudowali swoje browary, jakiej używali technologii, czy uczciwie prowadzili interesy, kogo zatrudniali? Jak to się stało, że Biedermannowie, odwieczni wrogowie Anstadtów, przejęli część ich przedsiębiorstwa? Jak doszło do upadku firmy Gehligów? Na te i inne pytania odpowiada książka „Browary Łodzi i regionu. Historia i współczesność” Marcina Jakuba Szymańskiego, która jest pierwszym szczegółowym opracowaniem, dotyczącym dziejów warzenia piwa w regionie łódzkim. Mamy niepowtarzalną okazję dokładnie poznać historię Helenowa, dzieje zakładów browarniczych od momentu ich założenia do chwili upadku oraz dowiedzieć się, jakie piwo cieszyło się największą popularnością. Autor opowiada także o czasach współczesnych – wielkich koncernach i małych, regionalnych zakładach. 


"Głos Poranny", rok 1931.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz