środa, 20 maja 2015

Park Helenów, dawna restauracja Benndorfa i… zakręcony kurek.




W latach 80. XIX wieku trzej bracia Anstadtowie – właściciele browaru przy ulicy Pomorskiej – założyli przy ulicy Północnej park Helenów.


Anstadtowie zdawali sobie sprawę z trendów, jakie panowały w Europie w dziedzinie warzenia piwa i technologii, byli jednak również świadomi nowoczesnych działań, które dziś nazwalibyśmy promocyjnymi czy marketingowymi. Taki charakter miały zakładane w Europie ogrody, w których odbywała się sprzedaż i konsumpcja wyrobów danego browaru. W Łodzi namiastką takiego rozwiązania przez długi czas była restauracja „Paradyz”. Jednak największa łódzka rodzina piwowarska chciała czegoś więcej. Rozpoczął się wykup terenów pod nowe przedsięwzięcie. Najpierw Ludwik i Zenon Anstadtowie nabyli 2,84 ha ziemi ornej – podstawę przyszłego parku...


W 1881 roku podczas licytacji sądowej dokupili działkę. Łącznie inwestycja w ziemię wyniosła 6,2 tysiące rubli, jednak na tym nie poprzestano – w tym samym roku bracia dokupili jeszcze trzy działki, a dwa lata później w posiadaniu Anstadtów znalazła się następna, sąsiadująca posesja. Ludwik nabywał też okoliczne działki za własne pieniądze. 



11 czerwca 1884 roku cała rodzina spotkała się, wyceniła wszystkie te posesje i podpisała akt współwłasności – odtąd wszyscy jej członkowie byli właścicielami parku, który stale się powiększał. Pomysłowi na własny park bardzo sprzyjała seniorka rodu, Teresa Anstadt. Wniosła ona do przedsięwzięcia 3 tysiące rubli kapitału obrotowego.



Park został założony już w 1881 roku, a od 1885 był otwarty dla gości. Ogród nazwano Helenów od imion żon założycieli: żoną Ludwika Anstadta była Helena z domu Nestler, córka znanego łódzkiego architekta (pobrali się w 1869 roku). Zenon Anstadt poślubił Helenę z domu Lemm.


Do urządzenia parku zatrudniono firmę „L.Spaeth” z Berlina, sławną w całej Europie.
Na kilku hektarach położonych w dolinie rzeki Łódki rosły drzewa (między innymi park angielski i sad owocowy), tryskały fontanny, pachniały kwiaty. Na stawach pływały łódki, a zimą można było jeździć na łyżwach wśród lampionów i przy dźwiękach muzyki.


"Dziennik Łódzki", rok 1891.

Drewniany mostek prowadził na drugą stronę Łódki. Rozciągał się tu ukwiecony trawnik. Środek jego zajmował wodotrysk ozdobiony rzeźbą przedstawiającą dziewczynę z łabędziem, otoczoną żabkami wytryskującymi z pyszczków strumyki wody...
"Dziennik Łódzki", rok 1891.


"Dziennik Łódzki", rok 1892.


"Rozwój", rok 1901.


Imprezy rozrywkowe w Helenowie organizowane były przez instytucje dobroczynne, stowarzyszenia śpiewacze, cechy rzemieślnicze i związki zawodowe.


Gazeta "Rozwój", rok 1901.


Gazeta "Rozwój", rok 1907.



W Helenowie prezentowane były ognie sztuczne i koncerty, z czasem powstał nawet ogród zoologiczny i hala sportowa. Powstały pierwsze korty tenisowe i tor kolarski.
W 1904 roku Stefan Górski pisał:
„W Helenowie spotkać się można z grotami i wodospadami, z tarasami, łódkami, placem do gier, cukiernią, teatrem i orkiestrą. Jak na park spacerowy może za dużo wygód i filisterstwa, ale za drogo płacone wejście łodzianin ma w zamian wszystko, na co stać <<salon letni>> w stolicy królów bawełny”.


Do regularnych imprez, które organizowano w Helenowie należały zabawy taneczne i wyścigi cyklistów. W zwierzyńcu oprócz saren i zajęcy były niedźwiedzie, jelenie, a także… tresowany szympans. Tutaj odbywały się głośne imprezy rozrywkowe: zabawy, loterie fantowe, maskarady, loty balonem…


Gazeta "Rozwój", rok 1903.

Organizatorzy zapewniali uczestnikom zabaw wielogodzinną rozrywkę na świeżym powietrzu, osiągając w zamian pokaźne dochody, sięgające niekiedy kliku tysięcy rubli. W czasie festynu Helenów w porze wieczornej iluminowany był setkami lampionów chińskich. Wytworna publiczność spacerowała wyżwirowanymi alejkami, obrzucając się serpentynami i "confetti". Zabawy urozmaicane były występami zespołów muzycznych i chórów amatorskich. Do oryginalniejszych atrakcji Helenowa można zaliczyć wzlot balonu w 1898 roku "na wysokość 3000 stóp i przy pomocy spadochronu skok na ziemię".




"Noue Lodzer Zeitung", rok 1910.

Helenów cieszył się wśród łodzian wielką popularnością. Przyjął się pogląd, że obiekt ten był dostępny jedynie dla zamożnych mieszkańców, jednakże nie jest to do końca prawda. Faktycznie, wstęp był tam płatny, jednakże wysokość ceny zależała od rodzaju widowiska i pożądanej publiczności. 


"Nowy Kurier Łódzki", rok 1917.

W pierwszych latach działalności miejsce to miało zamknięty, elitarny charakter. Należy jednak pamiętać, że jego właścicielami byli ludzie interesu i zależało im na zyskach. Tak zwane „zabawy ogrodowe” na rzecz organizacji pożytku publicznego (na przykład Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności) z założenia miały przyciągać ludzi zamożnych, więc wstęp (w wysokości 50 kopiejek) był poważnym wydatkiem, bo stanowiącym mniej więcej połowę dniówki pracownika browaru. Jednocześnie na początku XX wieku organizowano imprezy także dla mniej wymagającego odbiorcy. Na łamach „Rozwoju” (z dnia 5 lutego 1902 roku) dziennikarz bulwersował się z powodu występu w Helenowie „króla włamywaczy”, który według niego miał dawać wyjątkowo zły przykład mieszkańcom. Kontrowersyjny charakter widowiska i niska opłata wejściowa przyciągały jednak wielu zainteresowanych…


"Rozwój", zima 1905 roku.

"Gazeta Łódzka", zima 1917 roku.

Zimą łodzianie chętnie odwiedzali ślizgawkę na stawie helenowskim, bowiem na tego rodzaju zabawę stać było większość dzieci i dorosłych (w 1902 roku wstęp kosztował 15 kopiejek dla dorosłych i 5 dla dzieci, jednak ze względu na duże zainteresowanie opłatę podwyższono odpowiednio do 25 i 15 kopiejek).


W parku często odbywały się koncerty i wyścigi rowerowe. W 1889 roku na skraju wysokiej skarpy parkowej powstał pawilon letni. Połączono go w następnym roku z dużym budynkiem, który mieścił restaurację o pięknym wystroju i salę teatralną. W tym samym roku do obiektu dobudowano piętro.





Dzierżawcą tego eleganckiego obiektu mieszczącego się od strony ulicy Pólnocnej, między ulicą Nowotargową (obecnie Sterlinga) a aleją Anstadta (wtedy była to ulica prywatna) był Emil Benndorf. 



Restauracja mogła przygotować dziennie do 1200 obiadów, do których podawano znakomite piwa z pobliskiego browaru.


Do budynku od strony głównej alei parkowej, dobudowano drewnianą cukiernię, a od strony skarpy kaskadę. Niestety, została rozebrana:



W 1893 roku rodzina Anstadtów wystąpiła o zgodę na budowę sceny koncertowej, aby występy w Helenowie mogły mieć jeszcze bardziej imponującą oprawę. 


Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Latem 1913 roku postanowiono wybudować w parku kinematograf. Uruchomiono go tuż przed wojną, w styczniu 1914 roku. Inwestycja przyciągnęła nowych klientów.



Park Helenów stanowił przede wszystkim wizytówkę firmy rodziny Anstadtów i był świetnym miejscem na odpoczynek przy kuflu piwa. Nie było to jednak przedsięwzięcie tak dochodowe, jak mogłoby się wydawać. W latach 90. XIX wieku park często przynosił straty rzędu kilku tysięcy rubli.
Z czasem namnożyło się bowiem tyle zabaw ogrodowych, że przestały one być atrakcją dla łodzian i dość często zamiast dochodu przynosiły straty. Organizatorzy tych imprez wysilali więc całą swoją pomysłowość, ażeby ułożyć całkiem nowy program zabawy, który ściągnie liczne tłumy. 


W pamięci ówczesnych mieszkańców Łodzi zapisała się dobrze zabawa urządzona w Helenowie przez zarząd łódzkiej Straży Ogniowej Ochotniczej z okazji 35-lecia działalności tej instytucji. Na płycie cyklodromu helenowskiego zbudowano osadę japońską z pagodą. Czterysta pięknych "gejsz" obsługiwało licznie zgromadzoną na festynie publiczność. Każdy uczestnik zabawy miał w klapie marynarki chryzantemę wpiętą przez uroczą gejszę.
Atrakcje festynu strażackiego zapoczątkowało tradycyjne corso kwiatowe. Główną aleją parku sunęły z wolna błyszczące landa, modne amerykany, eleganckie karety - wszystkie ozdobione girlandami kwiatów i kolorowymi wstęgami - a w nich urodziwe żony i córki przemysłowców i kupców, w wielkich kapeluszach ze strusimi piórami...


Pomysłowością w organizowaniu zabaw w Helenowie wyróżniało się Stowarzyszenie Komiwojażerów, aranżując imprezy z dużym rozmachem. Zorganizowało ono zabawy: Noc nad Bosforem, Zabawa neapolitańska, Święto w Sewilli i wiele innych przenoszące wyobraźnię uczestników w odległe epoki i kraje. W zależności od tematu imprezy zmieniano otoczenie. Pięćdziesięcioosobowa orkiestra mandolinistów i gitarzystów Wacława Korotkiewicza występowała - stosownie do okoliczności - przebrana za Turków, Rzymian czy Neapolitańczyków. W czasie "Zabawy neapolitańskiej" grano włoskie melodie, w ogrodowej restauracji podawano potrawy przyrządzone na sposób włoski, po stawach pływały łódki z wioślarzami w strojach gondolierów.

Zespół muzyczny Wacława Korotkiewicza

Nie lada sensację wywołała zabawa komiwojażerów pod zawołaniem "Święto Sewilli". Wystąpił wtedy niezastąpiony zespół muzyczny Korotkiewicza w strojach hiszpańskich, balet z kastanietami z udzialem ognistych "Hiszpanek" z okolic ulicy Nowomiejskiej. Wszelako główną atrakcją była szeroko reklamowana "prawdziwa hiszpańska" walka byków z udziałem torreadorów i picadorów. Prawdziwej corridy nie było jednak na tej zabawie. Walka torreadorów z bykami trwała zaledwie 20 minut, gdyż zwierzęta... zupełnie zawiodły.
"Co przyskoczy torreador, to byk macha ogonem i dalej trawę skubie" - pisał reporter miejscowej gazety. Zagadka dziwnego zachowania się zwierząt została wkrótce wyjaśniona. Torreadorzy w obawie przed byczymi rogami przez tydzień głodzili biedne zwierzęta, aż z osłabienia nie mogły się ruszać.
Gazety surowo oceniły nieudany pomysł Stowarzyszenia Komiwojażerów. Organizatorzy "Święta Sewilli" wcale jednak nie przejęli się krytyką prasową, gdyż impreza ta przyniosła stowarzyszeniu dochód w wysokości ponad 4700 rubli. 

Orkiestra ludowa Karola Namysłowskiego.

Gazeta "Rozwój", rok 1907.

Zarząd parku helenowskiego działał nie tylko w dziedzinie rozrywkowej. Na życzenie sporej części bywalców Helenowa, zainteresowanych sprawami kultury, organizowano tu wystawy malarskie, popisy chórów, występy muzyczne. W okresie letnim otwierał tu swoją filię Salon Artystyczny Zygmunta Bartkiewicza (czytaj TUTAJ). W Helenowie gościła też wielokrotnie słynna kapela włościańska Karola Namysłowskiego.

"Ilustrowana Republika", rok 1928.


Do bramy parku doprowadzono tramwaj zaznaczony zieloną tablicą z cyfrą 4, przypomina o tym Julian Tuwim w „Kwiatach polskich”:

Zieloną czwórką się dojedzie do
Zielonego Helenowa.

Helenów był łódzkim zielonym salonem do drugiej wojny światowej. Dziś niewiele pozostało z tego przybytku rozrywki. Zresztą łodzianie teraz bardziej cenią sobie spokój i piękną starą zieleń helenowskiego parku.



Jedną z nielicznych pozostałości po atrakcjach Helenowa z przełomu wieków jest sztuczna grota, a właściwie altana - wybudowana jednak nie ze skał i popiołu wulkanicznego, który przywieziono spod Wezuwiusza, lecz z cementu i trawertynu (taką dawną grotę ogrodową z wulkanicznego popiołu można zobaczyć na terenie prywatnej posesji z zabytkową willą "Klara" Kindermannów w Rudzie Pabianickiej). 




Była to zawsze ulubiona kryjówka zakochanych par.

Po II wojnie światowej park stał się własnością miasta. Przez wiele lat nosił nazwę 19 stycznia (data wkroczenia do Łodzi wojsk radzieckich w 1945 roku). 
Dziś znowu nazywa się Helenowem.



Gdy zlikwidowano ogrodzenie (pozostał fragment od ulicy Północnej), park utracił swój charakter. 


Gazeta "Rozwój", rok 1908.


W czasie dzisiejszego spaceru nie możemy podziwiać parku w całej jego urodzie – od 2014 roku trwa na jego terenie renowacja zbiorników wodnych. 



Inwestycja jest finansowana przez miasto i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi. 

Nie możemy więc na razie podziwiać dzikiego ptactwa, czy refleksów z majowego słońca odbijającego się w tafli zbiorników utworzonych tutaj z wód rzeki Łódki. 



Mam nadzieję, że już niedługo park helenowski odzyska swój dawny urok, będzie można tu wrócić i zrobić nowe zdjęcia z… odkręconym kurkiem i stawami pełnymi wody.


"Nowy Kurier Łódzki", rok 1917.

"Głos Poranny", rok 1932.


W 2003 roku na skraju parku, przy ulicy Północnej stanął pomnik Chwały Żołnierzy Armii Łódź. Wykuty został w granicie, według projektu Agnieszki Gawlak. 
Pomnik składa się z wertykalnych elementów zwieńczonych orłem i z podstawy, na której została wyryta mapa Polski.


źródła:
Marcin Jakub Szymański. Browary Łodzi i regionu. Historia i współczesność.
Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki.
Wacław Pawlak. Minionych zabaw czar czyli czas wolny i rozrywka w dawnej Łodzi.

Fot. Monika Czechowicz
Fot. archiwalane:
FotoPolska.pl
oraz z archiwum Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi.


Podręczny Rejestr Handlowy, rok 1926.

Post Scriptum:
Oczywiście "woda wróciła" do Helenowa i znów można podziwiać stawy i krążące nad nimi ptactwo. Zdjęcia wykonane wczesną wiosną 2017 roku:


Fot. Monika Czechowicz/ 2017.


1 komentarz:

  1. w głowie mi się kołuje taki natłok informacji, ale dobrych, przecież ci krwiopijcy dbali o ludzi bo dbali w ten sposób o swoje interesy.
    Ze swojej mańki wspominam, że ojciec także dbał o swoich ludzi a także tych co go obsługiwali. Pracownice zawsze mogły liczyć na zaliczkę niekoniecznie zwrotną, fryzjer urządził własny zakład i już do rozbiórki strzygłem się z bratem i ojcem u niego, przy krawcu zbuntowaliśmy się bo był bardzo tradycyjny... wszyscy mówi o nim nasz kochany szef. Park uroczy plenery w tle wspaniałe, kurde jeździłem tyle razy do wydziału komunikacji, do szpitala MSW... Kochany Baedekerze ja też tak chcę

    OdpowiedzUsuń