środa, 12 czerwca 2024

Chata za wsią... w parku na Julianowie 🌳

"Hasło Łódzkie", rok 1928.
(zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi)

Fot. Monika Czechowicz 🌳
Przeczytaj w baedekerze:

wtorek, 11 czerwca 2024

PIERWSZA WOJNA ŚWIATOWA. Pokrzywa i... hiszpańska mucha z okolic Zgierza.


Pokrzywa generalnie postrzegana bywa jako uciążliwy chwast. Można powiedzieć, że jest jej pod dostatkiem. W kulturze ludowej wierzono, że trzymana w ręku przegania strachy i widma. Chroniła również przed czarownicami; w noc świętojańską, aby obronić się od uroków kładło się ją pod oknami i drzwiami chat.

Zalety pokrzywy poznawano najczęściej w czasach kryzysów. Niewiele ponad sto lat temu okazała się niemalże wybawieniem dla milionów ludzi, a wszystko przez... wojnę.

Zbieraj pokrzywy, jeśli chcesz tkaniny i nici.

W czasie I wojny światowej w Berlinie ze wszech miar gospodarni Niemcy powołali Towarzystwo Uprawy Pokrzywy, którego zadaniem było rozpowszechnianie plantacyjnej uprawy tej rośliny. Po co? Brakowało surowców, szczególnie tych do produkcji płótna. Mimo, że trudniej pozyskać włókna z pokrzywy niż z lnu, choć proces ich obróbki jest identyczny, sytuacja wymusiła właśnie takie rozwiązanie. Włókna pokrzywy mają wiele zalet: nie nasiąkają i nie gniją w wodzie, wyprodukowana z nich przędza jest delikatna, a płótno z niej utkane cienkie, ale ciepłe. Poza tym tkaniny z pokrzyw są delikatniejsze niż tkaniny lniane i mocniejsze niż bawełniane. Z tych powodów doskonale nadają się do szycia bielizny, prześcieradeł. Do tego do zbierania rośliny nie trzeba posiadać specjalistycznej wiedzy, a zachęta finansowa przekonała niejednego sceptyka.

Zbieraj pokrzywy, niemiecką bawełnę.

Bardzo szybko masowe zbieranie pokrzywy rozprzestrzeniło się na inne zależne od Niemiec terytoria, prym wiodło Królestwo Polskie. Zachęcała do tego między innymi "Gazeta Zgierska".

"Gazeta Zgierska", rok 1917.

Okolice Zgierza były bardzo biedne, a na dodatek jeszcze bardzo zubożone w związku z właśnie toczącą się niezwykle krwawo wojną. Była to też okolica wybitnie rolnicza, a ludzie żyli przeważnie z tego, co urodziła ziemia. Szczególny popyt na pokrzywę przypadał na ostatnie dwa lata I wojny światowej. Aby jeszcze bardziej zachęcić do jej zbierania, przypominano, że w dawnych czasach rośliną tą nie gardziła szlachta. Biczowała się nią w celu przyspieszenia obiegu krwi. Ciekawe, że już przed wybuchem wojny to właśnie w tych stronach masowo zbierano pokrzywę i inne zioła i wysyłano do Niemiec.

"Złoty Róg", rok 1913.

Zgierski magistrat wyznaczał miejsce, w którym składowano pokrzywę, oceniano jej wartość i od razu płacono. Dodatkowo wypłacano prowizję w wysokości 2 mk za 100 kg. Była to ogromna szansa na finansowe wsparcie, szczególnie dla dzieci zachęcanych do zbierania ziela nie tylko przez rodziców, ale i nauczycieli. Dla wielu było to jedyne bądź najważniejsze źródło utrzymania. Nic więc dziwnego, że młodzi zbieracze uczyli się od starszych prawidłowego sposobu zbierania i suszenia pokrzywy.

"Złoty Róg", rok 1913.


Zbieranie pokrzyw nie było zajęciem doraźnym - należało przestrzegać swego rodzaju procedury. Zbiorów dokonywało się tylko dwa razy w roku: w lipcu i w drugiej połowie października. Roślina musiała mieć wysokość około 70 cm, trzeba było odcinać ją nisko przy ziemi, a nie wyrywać. Nie można jej było łamać ani suszyć na ziemi. Równo ułożone pokrzywy należało rozwieszać na płotach lub żerdziach, tak aby powietrze miało dostęp ze wszystkich stron. Włóko otrzymywano tylko z łodyg rośliny.

"Zgierzer Zeitung/ Gazeta Zgierska", 1916.

O tym, że zbieranie pokrzyw było niezwykle pożyteczne, może świadczyć fakt, że zwiększano cenę ich skupu, a Cesarsko-Niemieckie Prezydium Policji poszczególnych powiatów kierowało pisma do wójtów i burmistrzów tam, gdzie zbieranie nie było zadowalające. Należało uświadomić mieszkańców o konieczności i pożytku z jej zbierania. Tak było na przykład w Głownie.
Dziś w Polsce tekstylia z pokrzyw są w zasadzie niedostępne. A szkoda, bo to alternatywa dla syntetyków. Pokrzywowa tkanina oprócz tego, że jest naturalna, to jeszcze delikatniejsza od lnianej, trwała i o wyjątkowym połysku.


W okresie I wojny światowej masowo zbierano nie tylko pokrzywy, lecz także zioła, a nawet... muchę hiszpańską. Tak potocznie nazywa się chrząszcza, znanego jako pryszczel lekarski, majka lekarska lub kantaryda.

"Zgierzer Zeitung/ Gazeta Zgierska", 1917.

Od setek lat hiszpańska mucha uchodzi za jeden z najskuteczniejszych afrodyzjaków, zwiększających pobudzenie seksualne. Ten niewielki owad dawniej zamieszkiwał przede wszystkim gaje oliwne w rejonach basenu Morza Śródziemnego, z czasem rozprzestrzenił się także w Europie Środkowej. Bytuje m.in. w jesionie. W sytuacjach zagrożenia wytwarza tzw. kantarydynę - związek chemiczny o działaniu silnie drażniącym. W małej ilości może być afrodyzjakiem, ale w większych dawkach stanowi truciznę. Zresztą nie do tego miała służyć w czasie wielkiej wojny.

Pryszczel lekarski, majka lekarska

Na froncie wschodnim, przebiegającym przez tereny państwa polskiego, toczono głównie wojnę pozycyjną. Żołnierze miesiącami przebywali w zawilgoconych okopach, spali na gołej ziemi, stan ich higieny był opłakany. Opatrunkami nasączonymi kantarydyną leczono reumatyzm czy gruźlicę płuc. Później w taki sam sposób leczono również przeziębienie pęcherza. Tak więc zapotrzebowanie na muchę hiszpańską było spore.

Chrząszcz, zwany hiszpańską muchą

O ile za zioła płacono marnie, o tyle za chrząszcza oferowano całkiem konkretne sumy: za 1 kg świeżych, niezasuszonych owadów otrzymywano 4 mk, a za jeden kilogram zasuszonych owadów otrzymywano 12-15 mk. Tak jak w przypadku zbioru pokrzyw, także i tu zbieracze otrzymywali konkretne instrukcje. Stosownych wyjaśnień udzielali właściciele składów aptecznych. Owady najczęściej napotykało się na krzakach bzu i jesionach, ale najlepszą porą na ich zbieranie były dwa miesiące w roku: maj i czerwiec. 
Zgierz był jednym z największych punktów skupu muchy hiszpańskiej, stąd kierowano ją najczęściej do oddziału sanitarnego w Łodzi.

Źródło:
Jacek Perzyński. Sekrety Zgierza, Ozorkowa, Głowna i Strykowa.

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi
oraz stron:

Przeczytaj jeszcze:
Fot. współczesne Monika Czechowicz

BAEDEKER POLECA:
Jacek Perzyński. Sekrety Zgierza, Ozorkowa, Głowna i Strykowa.

poniedziałek, 10 czerwca 2024

Muzeum Kinematografii - pałac pełen bajek. Dla widzów w każdym wieku 😊


Na wystawie zobaczycie znanych i lubianych bohaterów animowanych filmów dla dzieci. Pokazane są w oryginalnej postaci: miś Uszatek, Pingwin Pik-Pok, miś Colargol i Muminki jako lalki, które wystąpiły w filmach, a Reksio, Bolek i Lolek, Smok Wawelski i Bartolini Bartłomiej herbu
Zielona Pietruszka, koty Filemon i Bonifacy oraz wróbelek Ćwirek jako celuloidy (czyli rysunki na przezroczystych foliach). 


Animowane bajki powstały w łódzkim Studiu Małych Form Filmowych Se-Ma-For, w Studiu Filmów Rysunkowych w Bielsku-Białej, Studiu Filmowym Anima-Pol w Łodzi i Studiu Miniatur Filmowych w Warszawie.
Przestrzeń wystawy jest podzielona na 10 kubików, poświęconych bohaterom dobranocek, wieczorynek oraz filmów kinowych. Ekspozycja składa się z dwóch ścieżek: animacji lalkowej oraz animacji rysunkowej. W części poświęconej animacji lalkowej są prezentowane bajki z łódzkiego Se-Ma-Fora takie jak: „Mały pingwin Pik-Pok”, „Przygody misia Colargola”, „Przygody misia Uszatka”. Można zobaczyć lalki wykorzystane w animacji oraz oryginalne projekty scenografii.


W części poświęconej semaforowskim Muminkom, nakręconym według książek Tove Jansson, na zwiedzających czeka tajemnicza torebka Mamy Muminka. Zostały w niej ukryte oryginalne półpłaskie lalki z dobranockowego serialu oraz slajdy z kadrami z animacji.

"Dziennik Łódzki", rok 1987.


Część ekspozycji poświęcona misiowi Colargolowi przypomina jego podróże po świecie z magiczną walizką – Colargol szukał na różnych kontynentach przyjaciela – szczurka Hektora. Można zobaczyć oryginalne lalki, projekty postaci Hektora i jego kuzynów z Ameryki, Afryki czy Australii, zaprojektowanych przez Tadeusza Wilkosza. 


Z kolei w pokoju misia Uszatka zwiedzający oglądają scenopis obrazkowy oraz lalkę tytułowego bohatera.


Bohaterowie animacji rysunkowej zajmują drugą część wystawy. Studio Filmów Rysunkowych z Bielska-Białej reprezentują Reksio, Bolek i Lolek oraz postaci z „Porwania Baltazara Gąbki” Stanisława Pagaczewskiego. Na wystawie można wejść do budy Reksia i dołączyć do bohaterów odcinka „Reksio i wrona”. Przedstawione są również produkcje rysunkowe z Se-Ma-Fora: „Zaczarowany ołówek”, „Dziwny świat kota Filemona”, „Przygód kilka wróbla Ćwirka”. 


Najmłodszą na wystawie animacją jest „Pamiętnik Florki” (2014-2018) wyprodukowany przez łódzkie Studio Anima-Pol, łączący tradycyjną animację z techniką komputerową. Z kolei najstarszy eksponat na wystawie to celuloid z „Polki” Macieja Sieńskiego z 1948 roku. 

Wystawa jest również hołdem dla twórców filmów animacyjnych. Dzięki archiwalnym zdjęciom przyjrzymy się m.in: Janinie Hartwig przy pracy nad „Przygodami misia Colargola”, Jadwidze Kudrzyckiej przy wieloplanie, podczas pracy nad „Opowiadaniami Muminków”, Marianowi Kiełbaszczakowi na planie filmu „Maurycy i Hawranek” oraz Tadeuszowi Wilkoszowi na planie „Smoka Barnaby”.


Pałac pełen bajek
Wystawa stała od 22 marca 2024
Muzeum Kinematografii w Łodzi


Zespół kuratorski
Zuzanna Woźniak
Rafał Andrzejczak
Marzena Bomanowska
Anna Michalska
Konsultacja 
dr Ewa Ciszewska Szymon Szul
Konsultacja edukacyjna
Magdalena Kreis
Projekt
Maria Kaczorowska
Identyfikacja wizualna
Lotne Studio
Wykonawca
Ferwor
Tłumaczenia
James West
Współpraca
Olga Adamska, Dorota Fornalska, Łukasz Grygiel, Marzanna Gumińska, Dariusz Kalita, Piotr Knabe, Robert Konsztat, Dominik Piekarski, Agnieszka Smolarek, Michał Stanecki, Grzegorz Steć, Mikołaj Zacharow.


źródło:

Fot. Monika Czechowicz
Fot. arch. zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi