piątek, 1 marca 2013

Rada Miejska w Łodzi i... "bony Geyera"

Początki lat sześćdziesiątych XIX stulecia nie zapowiadały wysokiej koniunktury. W Rosji szerzyły się rozruchy chłopskie, w wyniku czego coraz mniej kupców rosyjskich przybywało do Łodzi. Również niepewna była sytuacja w Królestwie. Okres ten obfitował w różnego rodzaju manifestacje i wystąpienia antycarskie. W tych warunkach doszło do powstania rad Miejskich, które powołane zostały ukazem carskim w 1861 roku w całym Królestwie Polskim.

Franciszek Traeger
  
Pierwszym przewodniczącym rady Miejskiej w Łodzi został z urzędu prezydent Franciszek Traeger, a wśród jej członków znajdujemy m.in. przemysłowców: Ludwika Geyera i Ludwika Grohmana oraz żydowskiego kupca Hermana Konstadta. Rada Miejska zarządzała majątkami ziemskimi, sprawowała nadzór nad instytucjami publicznymi i miała prawo mianowania urzędników. Ponieważ wszystkie uchwały musiały być zatwierdzone przez wyższe władze, działalność jej była mocno ograniczona.
Jednym z pierwszych problemów, z jakimi musiała się borykać Rada Miejska w Łodzi były stosowane w mieście bony zastępujące monety o drobnej wartości. W latach 1860-1865 polityka emisji bonów była powszechnie praktykowana w całym Królestwie Polskim.

Ludwik Geyer

Pierwszym przemysłowcem łódzkim, który wprowadził bony do obiegu, był Ludwik Geyer. Występowały one w odcinkach po półtora, dwie i pół, trzy, pięć, dziesięć, piętnaście, trzydzieści i pięćdziesiąt kopiejek. W rzeczywistości bony zaczęły służyć jako pożyczki bez pokrycia, kiedy ich wartość nabywcza zaczęła daleko odbiegać od nominału. Często fałszowane, stały się dla przemysłowców dodatkowym zyskiem, ponieważ mogli zatrzymać sobie gotówkę potrzebną do zabezpieczenia się przed narastającym kryzysem surowcowym. Plaga bonów stała się tak powszechna, że wypuszczał je kto chciał, bez ograniczeń, aż prezydent Traeger w jednym ze swoich raportów zmuszony był napisać: "wydawanie marek nie można już uważać za chwilowe zaradzenie potrzebie lub środek pomocniczy niedostatkiem wywołany".

bon Geyera

Ostateczną walkę bonom wydano dopiero w 1864 roku po sprowadzeniu do Łodzi drobnych monet. Wycofywanie bonów z obiegu szło jednak bardzo opornie, o czym świadczy wyrok sądowy nakazujący wykup bonów geyerowskich wydany w 1875 roku, już po śmierci Ludwika Geyera.

źródło:
Leszek Budziarek, Leszek Skrzydło, Marek Szukalak. Łódź nasze miasto.

środa, 27 lutego 2013

Przytułek dla Starców i Kalek Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności


Przytułek dla Starców i Kalek Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności mieścił się w budynku przy ulicy Dzielnej 45 (dziś ulica Narutowicza 60). 



Obiekt powstał na początku 1897 roku według projektu architektonicznego Franciszka Chełmińskiego (lub tylko sygnowany jego nazwiskiem - autorem może być Otto Gehlig, który ze względu na brak wykształcenia i uprawnień nie mógł podpisać się pod projektem).


To jeden z najciekawszych gmachów miasta, który odbiegał swoją formą architektoniczną od dominujących w tym czasie kanonów neorenesansowych. 



Budynek został wzniesiony na planie wydłużonego prostokąta, a w jego części frontowej uwidoczniono boczne ryzality. Nad wejściem umieszczono łacińską maksymę Res sacra miser (Miłosierdzie rzeczą świętą). Przytułek zapewniał schronienie i opiekę lekarską kilkuset osobom.



Chrześcijańskie Towarzystwo Dobroczynności powstało w Łodzi w roku 1877. Od tego czasu jego działacze starali się zapewnić pomoc najbardziej potrzebującym mieszkańcom miasta.

"Dziennik Łódzki", rok 1885.

Po kilkunastu latach działalności Towarzystwo nabyło plac przy ulicy Dzielnej z przeznaczeniem na budowę przytułku. 

"Tydzień", rok 1895.

"Rozwój", rok 1898.

Jednodniówka "Dzień ubogich w Łodzi", 17 września 1911 roku.

"Rozwój", rok 1911.

"Rozwój", rok 1913.

"Rozwój", rok 1913.

"Rozwój", rok 1914.

Gazeta "Rozwój", rok 1922.

W 1924  roku zarząd nad przytułkiem przejęło miasto.

"Republika", rok 1924.

"Republika", rok 1924.

"Republika", rok 1924.

Kalendarz Informator, rok 1924.


"Łódź w Ilustracji", dodatek niedzielny "Kuriera Łódzkiego", rok 1935.

Po II wojnie światowej budynek został przejęty przez tworzącą się od podstaw w Łodzi Akademię Medyczną. Zostało w nim pomieszczone Collegium Anatomicum, pozostające tam do chwili obecnej. 

Elementem dydaktycznym Collegium jest muzeum anatomiczne, ale w zasadzie nie jest dostępne do zwiedzania.

Fot. Monika Czechowicz

źródła:
Dariusz Kędzierski. Ulice Łodzi.
Łódź daleka i bliska i inn.

"Rozwój", rok 1900.

Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

wtorek, 26 lutego 2013

Teofilu, jedziemy do Łodzi!

Może już mało kto pamięta piosenkę o Łodzi śpiewaną niegdyś przez Vicky Leandros…


„Theo, wir fahr'n nach Lodz" – czyli Teofilu, jedziemy do Łodzi to popularna niemieckojęzyczna piosenka o Łodzi.
Piosenka ta znana była głównie w wersji zaśpiewanej przez niemiecką piosenkarkę greckiego pochodzenia – Vicky Leandros. Singel ukazał się na płycie winylowej w Niemczech w lipcu 1974 roku i od razu osiągnął rekordową liczbę sprzedanych egzemplarzy, nie schodząc z pierwszego miejsca najlepiej sprzedających się płyt przez kilkanaście tygodni.

Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Steh auf Du faules Murmeltier
Bevor ich die Geduld verlier
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Ich habe diese Landluft satt
Will endlich wieder in die Stadt
Theo, wir fahr'n nach Lodz

Gott verlass'nes Dorf
Nur Heu und Torf
Stets der gleiche Trott
Nur hüh und hott
Im Stall die Kuh macht muh
Die Hähne kräh'n dazu
Das hält keiner aus
Ich will hier raus

Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Da fassen wir das Glück am Schopf
Und hauen alles auf den Kopf
Theo, wir fahr'n nach Lodz

Dies verdammte Nest
Gibt mir den Rest
Ich fühl mich zu jung
Für Mist und Dung
Ich brauch' Musik und Tanz
Und etwas Eleganz
Gib Dir einen Stoß
Und dann geht's los

Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Dann feiern wir ein großes Fest
Das uns die Welt vergessen läßt
Theo, wir fahr'n nach Lodz

Dann kann ich leben, dann bin ich frei
Und auch die Liebe ist mit dabei

Theo, wir fahr'n nach Lodz
Theo, wir fahr'n nach Lodz
Komm mit, die Pferde warten schon
Steig ein und sei mein Postillon
Theo, wir fahr'n nach Lodz

Naprawdę piosenka ta jest dużo starsza niż wersja w wykonaniu Vicky Leandros. Tekst wywodzi się jeszcze z czasów dynamicznego rozwoju Łodzi przemysłowej, która właśnie wtedy stała się domem dla setek tysięcy ludzi o różnym pochodzeniu i kulturze. Miasto było zamieszkiwane wówczas m.in. przez Polaków, Niemców, Żydów, Rosjan i Czechów. Okolice Łodzi były wtedy słabo rozwinięte i stanowiły kontrast dla rosnącej metropolii, stąd konwencja utworu: pochwała dla nowoczesnej Łodzi i krytyka zacofanego życia wiejskiego.
Pierwszą wersję piosenki stworzyli podłódzcy Żydzi, oddając w niej swoją tęsknotę za zabawą i życiem we włókienniczej metropolii. Początkowo refren brzmiał:
- Itzek, komm mit nach Lodz... (Icek, chodź ze mną do Łodzi...)
Potem znane były również inne przeróbki tekstu, np:
- Leo, wir geh'n nach Lodz, wir bau'n ein Haus und eine Fabrik... (Poldek, jedziemy do Łodzi zbudować dom i fabrykę...)
Ta skoczna muzyka z ironicznym tekstem była bardzo popularna na początku XX wieku wśród łódzkich Żydów. Podczas swojej drugiej młodości w latach 70-tych XX wieku dzięki interpretacji Vicky Leandros piosenka zaskarbiła sobie również serca Niemców. Piosenka ta połączyła i wpisała się w życie Żydów, Niemców i Polaków, a nawet Greków za sprawą pochodzenia piosenkarki, nawiązując tym samym do wielokulturowej tradycji przedwojennej Łodzi.
W marcu 2009 roku film turystyczno-reklamowy Theo, wir fahr'n nach Łódź zdobył II nagrodę w kategorii Turystyka miejska na odbywających się w Berlinie Międzynarodowych Targach Turystycznych ITB. W konkursie udział wzięły 94 filmy z 43 krajów. Oceniało je 40-osobowe międzynarodowe jury złożone z przedstawicieli ambasad, organizacji turystycznych i filmowców.
Film promujący miasto Łódź:
Dodam jeszcze, że możecie obejrzeć tu w jednej z głównych ról śliczną i obdarzoną cudownym głosem łodziankę – Anię Dzionek (dziewczyna o rudych włosach).

Produkcja Info Express, reżyseria Wojciech Bruszewski, zdjęcia i montaż Jacek Kościuszko.