poniedziałek, 13 marca 2017

niedziela, 12 marca 2017

ATLAS SZTUKI. Wystawa zbiorowa 283 x 100 x 27, 12 x 6 x 5.



Wystawa zbiorowa 283 x 100 x 27, 12 x 6 x 5 to drugi projekt w Atlasie Sztuki przygotowany we współpracy z Galerią Starmach. Jesienią 2015 roku mogliśmy obejrzeć w Łodzi indywidualną wystawę prac prof. Jerzego Nowosielskiego ze zbiorów Fundacji Nowosielskich i Galerii Starmach. Wystawa to konsekwencja naturalnego rozwoju współpracy dwóch galerii działających w przestrzeni polskiego świata sztuki. 


Jak zauważa prof. Maria Poprzęcka w tekście opisującym wystawę: "W wypadku współpracy między dwoma galeriami wystawa powstaje jako pochodna obustronnych kolekcjonerskich i kuratorskich strategii, i zarazem jako wynik negocjacji. Trzeba pogodzić programy, interesy i prestiże zaangażowanych stron. Wiadomo jednak, iż udostępniające swe zbiory kolekcje nie chcą być traktowane jako wypożyczalnia obiektów służących kuratorskim projektom. Bronią swej integralności i odrębności. W świetle antropologiczno-historycznych badań nad kolekcjonerstwem kolekcje słusznie pojmowane są jako wartość samoistna, a nie tylko jako suma wartości składających się na nie dzieł. Kolekcja nie jest magazynowym zasobem. Wyjęte z niej dzieła zasadniczo zmieniają swój status. Można powiedzieć, iż podlegają reutylizacji, stając się budulcem innej całości. Nowy kontekst ekspozycyjny, podporządkowując je kuratorskim koncepcjom, może całkowicie zmienić ich tożsamość. Stąd zresztą płyną obawy przed tak zwaną ››sztuką kuratorską‹‹. Wbrew pozorom, wybór z bogatej kolekcji grupy dzieł na potrzeby odrębnej wystawy nie jest zadaniem łatwym. Z integralnego zbioru należy bowiem wydzielić spójną, a nie przypadkową część. I nadać jej autonomiczne znaczenie". 


Na wystawie 283 x 100 x 27, 12 x 6 x 5 zaprezentowano prace Mirosława Bałki, Jerzego Beresia, Marka Chlandy, Tomasza Ciecierskiego, Stanisława Dróżdża, Juliana Jończyka, Tadeusza Kantora, Edwarda Krasińskiego, Andrzeja Pawłowskiego, Teresy Rudowicz, Mikołaja Smoczyńskiego, Andrzeja Szewczyka, Grzegorza Sztwiertni.


Jak podkreśla kurator wystawy, Andrzej Szczepaniak, na co dzień związany zawodowo z Galerią Starmach, punktem wyjścia wyboru prac był materiał, z jakiego je wykonano – szorstki, trudny, nieprzyjazny i drażniący, a także często uważany za biedny. Ten materiał, jako środek wyrazu, powoduje, że wszystkie prezentowane prace odnoszą się do rzeczy ciążących, w pewien sposób nieprzyjemnych, trudnych spraw i aspektów egzystencji oraz ciągłego zmagania się z czymś – śmiercią, historią, dewastacją, czasem i ciężką pracą. Dotykają wypieranych przez nasz umysł fragmentów życia.

Anda Rottenberg w eseju przygotowanym specjalnie do katalogu Atlasa Sztuki zwraca uwagę, że na tej wystawie mamy do czynienia: "z pewnego rodzaju pars pro toto tego, co w tej dziedzinie działo się w świecie sztuki przez ostatnie kilka dekad, lecz co zostało opatrzone szczególnym, lokalnym desygnatem, wynikającym z historycznej specyfiki, a także z polskiej (i krakowskiej) tradycji artystycznej, naznaczonej legendą I Wystawy Sztuki Nowoczesnej z roku 1948, działalnością pierwszej i drugiej (powojennej) Grupy Krakowskiej i związanego z nią teatru Cricot 2 oraz specyficznym rozumieniem pojęcia awangardy, wytworzonym w kręgu Tadeusza Kantora – czego dobitnym przykładem jest właśnie twórczość Teresy Rudowicz...


... To, co spajało środowisko krakowskie, nie wiązało się z upodobaniem do jakiejś jednej estetyki czy stylistyki, lecz z wyznawaniem wierności sztuce i jej imperatywom, w których mieściły się takie kategorie, jak autonomiczność wobec zjawisk okazjonalnych, a więc i polityki bądź innych pozaartystycznych czynników mogących wytrącić twórczość z jej ››naturalnego‹‹ czy też logicznego duktu".


Anda Rottenberg zauważa także, że "niezależnie od swoich relacji do obowiązujących paradygmatów sztuki, wszystkie te na pozór hermetyczne dzieła mogą być punktem wyjścia do snucia rozbudowanych narracji na temat rozmaitych aspektów ludzkiego życia. Z tej perspektywy każde z nich może być tematem osobnego opowiadania, lub – jak to sugerują Autorzy wystawy – może skłonić do głębszej refleksji związanej z obszarami odległymi od życia artystycznego, które ze sztuką wiąże jedynie wyjęty z nich i umieszczony w dziełach, ››nieartystyczny‹‹ materiał, przyswojony i obłaskawiony w trakcie ostatniego stulecia zarówno przez twórców jak i przez publiczność. 


Dziś, po stu latach, jakie minęły od czasu wystawienia Fontanny Duchampa, po dwóch wojnach światowych i setkach lokalnych konfliktów, kiedy na co dzień posługujemy się błyskawicznymi nośnikami informacji i możemy mieć wgląd w intymne życie każdego, kto używa telefonu komórkowego, kiedy nie dziwią nas ani barwne zdjęcia wirusów, ani marsjańskiego pejzażu i kiedy wirtualny świat wydaje się bardziej realny od świata namacalnego, obiekty tworzone ręcznie i eksponujące narracyjny potencjał materiału nabierają cech romantycznych. Zgromadzenie ich na wystawie właśnie teraz jest o tyle istotne, że wchodzimy w historyczny okres kolejnych globalnych turbulencji i konfliktów, których efekt nie jest nam jeszcze znany. Nie wiemy zatem, ku czemu wszystko ciąży. Na razie odczuwamy tylko lęk niepewności co do zawartości wiszącej nad naszymi głowami ››puszki Pandory‹‹, zamkniętej niemal przed półwieczem przez Tadeusza Kantora, artystę".


Strona Galerii:

Informacja o wystawie na stronie FB:


 
ATLAS SZTUKI
Piotrkowska 114/116
90-006 Łódź
42 632 77 50

źródła:

Fot. Monika Czechowicz

sobota, 11 marca 2017

Hiszpańska paella i angielskie ciasta, czyli biesiada w Before Food Market.


Piotrkowska 217, wieczór.
Właśnie w ten weekend przypada żydowskie święto Purim. W BEFORE Food Market rozpoczęła się w piątek PURYMOWA NOC (zobacz TUTAJ), która będzie jeszcze trwała do dzisiaj… No cóż, jak powiedzieli gospodarze: jedni mają post, a inni karnawał… 


Baedeker postanowił obchodzić Purim w BEFORE Food Market. I chociaż idea miejsca, to … BEFORE, czyli że można tu wstąpić na przekąskę czy drinka przed… imprezowaniem w łódzkich pubach – to  baedeker zajrzał do BEFORE…. i już tu został tego wieczoru.


Idea światowych food marketów wyewoluowała z tradycyjnych targów miejskich – tworzonych przez pasjonatów i lokalnych producentów, których usługi i produkty – w dobie globalizacji – stały się coraz bardziej ekskluzywne. Wszystkie światowe markety usytuowane są w ważnych dla lokalnej społeczności miejscach, wnętrzach z historią i duszą ( niejednokrotnie zabytkowych i stanowiących architektoniczną atrakcję turystyczną.


Łódzki Food Market zajmuje  budynki wzniesione w latach 80. XIX wieku dla Józefa Johna, fabrykanta maszyn, pędni i właściciela odlewni. Tutaj w 1911 roku odlano dzwon „Zygmunt” dla łódzkiej katedry. Zakład powstał w 1867 roku i zajmował teren ciągnący się do ulicy Wólczańskiej. Plac przy Piotrkowskiej 217 to miejsce po budynku administracyjnym fabryki Johna.


Food Markety wpisały się w światowy trend gastronomiczny stając się komplementarnymi miejscami łączącymi gastronomię, kulturę i rozrywkę. Miejscami topowymi i modnymi, współtworzonymi przez wybitnych szefów kuchni i pasjonatów gotowania. Food Market to połączenie dwóch nurtów: street food i slow food – pełnowartościowe dania, wytworzone z wyselekcjonowanych produktów, serwowane w formie dań degustacyjnych, czy przekąsek finger food – łatwych i szybkich do konsumpcji.


Before Food Market w Łodzi to idealne miejsce na spotkanie po pracy ze znajomymi, czy propozycja na dobry „before” przed wieczornym wypadem do klubu. Baedeker spotkał wczoraj przyjaciół właśnie w Before Food Market – znali to miejsce przede mną…


I było wyjątkowo.
A co czyni Food Market wyjątkowym?

Kilka lub kilkanaście mini-restauracji w jednym miejscu


Kuchnie całego świata
(od hiszpańskiej aż po Indie, czy Daleki Wschód) – każda przygotowana przez innego, wyspecjalizowanego restauratora.


Brak obsługi kelnerskiej
- goście mają okazję bezpośrednio porozmawiać z szefem kuchni przygotowującym danie, mogą poznać historię powstania dania i jego składniki.

Wspólne stoły, tzw. commontables
Miejsca integrujące gości, pozwalające na wspólne biesiadowanie.

Menu uzupełnione o menu degustacyjne
Umożliwia to zamówienie dowolnej liczby wybranych przez siebie dań w małych porcjach u każdego z restauratorów. Wówczas łatwiej podjąć decyzję, każda taka porcja kosztuje tutaj 5 złotych.

Nietypowe połączenie klubu i restauracji
Nie jest to ani typowa restauracja, ani klub. Można posłuchać muzyki na żywo, czy DJ, ale i pokosztować ogromnej ilości różnorodnych przysmaków z różnych stron świata.

Połączenie nurtu street food i slow food
Pełnowartościowe dania według autorskich receptur, najwyższa jakość produktów, oryginalność – serwowana w prosty sposób, łatwy do szybkiej konsumpcji.


W Before Food Market menu jest bardzo zróżnicowane, każdy z restauratorów reprezentuje odmienną, oryginalną kuchnię z innego zakątka świata: węgierskie langosze, tybetańskie pierożki, hiszpańskie paella i tapas, turecka baklava, holenderskie frytki, sushi, kuchnia łódzka z elementami kuchni historycznej, alzackie podpłomyki, włoska pizza, czekoladowe Brownie, kuchnia indyjska…. i wiele innych.


Oczywiście także wyspa barowa z doskonałym wyborem drinków, shotów i mocnych alkoholi…


…. i profesjonalne doradztwo i dobór win.

Smaki Before Food Market:

STREFA HISZPAŃSKA/MOJO PICON 

STREFA AMERYKAŃSKA/ JACK BURGER

STREFA KUCHNI ŻYDOWSKIEJ/ CHALLAH DELI
STREFA ORIENTU/OTTOMAŃSKA POKUSA
STREFA JAPONII/NEKKO SUSHI
STREFA TYBETAŃSKA/ MOMO SMAK
STREFA INDYJSKA/ GANESH
STREFA WŁOSKA/ HAPPY PIZZA
STREFA HOLENDERSKA/ PATAT&MORE
STREFA WĘGIERSKA/ TRADITIONAL HUNGARIAN
STREFA KAW I HERBAT/ COPHI

STREFA ALZACKA/ FLAMMKUCHEN

STREFA BBQ/ B.B. KINGS

STREFA HOLENDERSKA/ PAT&MORE

STREFA BROWNIE/ KURO NEKO BROWNIE

STREFA SANDWICZ/KIEŁBASKOWO MARKET

STREFA ŁÓDZKA/ KRUCJATA SMAKIEM


Dzisiaj, w sobotę - specjalny finał:    
Tańca z Syjonu będzie uczył Dawid Gurfinkiel, znany z organizacji HaMakom i nie tylko.
Zagra Paweł Strzelec.


START: piątek 10.03, godz. 17:00
ZAKOŃCZENIE: sobota, godz. 23:45.


Before Food Market
Każdy czwartek, piątek i sobota/ strefa Piotrkowska 217


Fot. Monika Czechowicz