Z okazji Nowego Roku
baedeker łódzki składa serdeczne życzenia spokoju, zdrowia i
pomyślności, a także nieustającej ciekawości świata i historii.
Niech nadchodzący
rok przyniesie Państwu wiele inspirujących odkryć, nowych spojrzeń
na dzieje Łodzi oraz radość z poznawania losów ludzi, miejsc i
wydarzeń, które ukształtowały to niezwykłe miasto.
Dziękujemy, że są
Państwo z nami, współtworząc przestrzeń pamięci, refleksji i
pasji do historii. Zapraszamy do dalszego odkrywania Łodzi – tej
znanej i tej wciąż czekającej na opowiedzenie.
Pomieszanie
w XIX wiecznej Łodzi trzech elementów etnicznych: polskiego,
niemieckiego i żydowskiego, tworzących specyficzny
trójpierwiastkowy zlepek, nazywany „mieszkańcami Łodzi” lub
„łodzianami” [Lodzermenszami], ma bardzo wyraźne odbicie w
łódzkich towarzystwach śpiewaczych. Obok nich występuje jeszcze
element czwarty – rosyjski. Wszystkie te odłamy żyły swoim
życiem kulturalnym, spotykając się często tylko we własnym
gronie. Łączyły się one natomiast w czasie większych imprez i
przy organizowaniu koncertów dla wspólnej korzyści. Takie punkty
styczne stanowiły na przykład koncerty dobroczynne na rzecz
ludności polskiej, niemieckiej i żydowskiej, imprezy inicjowane lub
mile widziane przez władze rosyjskie, wspólne występy zespołów
łódzkich przed carem w Spale, przygodne tworzenie masowych
zespołów.
Zjazd stowarzyszeń śpiewaczych w Łodzi, rok 1898.
(źródło fotografii: Alfons Pellowski. Kultura muzyczna w Łodzi do roku 1918)
W
tym czasie nie było bariery, ograniczającej chóry kościelne od
chórów świeckich. Wprawdzie specyfika jednych i drugich była
różna, jednak chóry świeckie często występowały w kościołach,
a chóry kościelne wykonywały pieśni świeckie.
Chóry
kościelne, zgrupowane przy poszczególnych kościołach, były
licznie reprezentowane przez dobre i słabsze chóry katolickie,
świetnie zorganizowane i dobrze prowadzone chóry ewangelickie oraz
chóry cerkiewne i synagogalne. Wartościowe chóry istniały w Łodzi
także przy towarzystwach muzycznych, jak: Łódzkie Towarzystwo
Muzyczne, „Harmonia”, Towarzystwa im. F. Chopina i „Harfa”.
W
porównaniu z chórami świeckimi, chóry kościelne miały nie tylko
znacznie bardziej ułatwioną procedurę zarejestrowania się, lecz
włączając się do życia parafialnego partycypowały także w
korzystaniu z urządzeń kościelnych i to nawet w większym stopniu
niż bractwa kościelne. Korzystały one zazwyczaj z sali ćwiczeń w
domu parafialnym, z instrumentów, gratisowego miejsca występów,
jakim był kościół i sala parafialna, z akompaniatora, czyli
miejscowego organisty, który najczęściej był dyrygentem danego
chóru, z patronatu proboszcza czy pastora i wikarych oraz gminy.
Zasadniczo więc nie istniał w tych zespołach kościelnych tak
ważny dla chórów świeckich problem starania się o dyrygentów
oraz o ich angażowanie i wynagradzanie, gdyż byli nimi – jakby „z
urzędu” - miejscowi organiści. Niemałe
znaczenie dla żywotności tych chórów miała również łatwość
naboru nowych śpiewaków. Duchowieństwo bowiem, uważając te chóry
za swoje stowarzyszenie, często zachęcało młodzież i starszych
do zapisywania się do tych zespołów. Wielkie znaczenie dla rozwoju
chórów kościelnych miały też ich częste (zazwyczaj w każdą
niedzielę i święto) występy oraz wielu stałych słuchaczy,
którzy przychodzili na nabożeństwa często dlatego, aby posłuchać
śpiewu chóru.
"Rozwój", rok 1908.
Działalność
chórów kościelnych wybiegała daleko poza ramy czynności, które
stanowiły liturgiczny czy tylko dekoracyjny udział chórów w
nabożeństwach kościelnych. Były to bowiem stowarzyszenia, mające
swój zarząd, złożony z ludzi świeckich, organizujący nie tylko
życie świetlicowe, lecz urządzający także wycieczki, zabawy
taneczne i przedstawienia teatralne, gdyż większość chórów
miała także sekcje instrumentalne i dramatyczne. Chóry te
powstawały i działały zarówno przy kościołach parafialnych jak
i filialnych. Organizowało je zazwyczaj miejscowe duchowieństwo,
względnie kilku melomanów, którzy w porozumieniu z proboszczem czy
pastorem powoływali dany chór do życia.
Najstarszym
z polskich chórów kościelnych był „Chór Polski”, założony
w 1876 roku przy kościele Podwyższenia Św. Krzyża.
Kamień
węgielny pod kościół Podwyższenia Św. Krzyża założono
dopiero w 1860 roku, w 1875 kościół poświęcono, a w 1885
nastąpiła uroczysta erekcja parafii. W 1876 roku powstał przy
kościele „Chór Polski”. Wcześniej od niego powstały już
niemieckie chóry kościelne: Katolickie Stowarzyszenie Śpiewu
Kościelnego „Cecylia” (1856), Chór Kościelny parafii
ewangelickiej Św. Trójcy (1869), Chór Baptystów (1872) i i nieco
później (1884) Chór Kościelny Parafii ewangelickiej św. Jana.
"Dziennik Łódzki", rok 1886.
Lata,
w których budowano kościół Podwyższenia Św. Krzyża, były
niekorzystne zarówno dla budowy tej świątyni, jak i tworzenia
polskiego chóru.
Proboszcz ks. Wojciech Jakubowski, który 4 lipca
1860 roku rozpoczął budowę kościoła świętokrzyskiego, po
klęsce powstania styczniowego został aresztowany i wywieziony 26
lutego 1864 roku. „Osierocona” parafia łódzka czekała aż
osiem lat (do 11 kwietnia 1872 roku) na nowego proboszcza, którym
został ks. Ludwik Dąbrowski.
"Dziennik Łódzki", rok 1886.
Nie było też mowy, aby w tych latach
represji polskości powstał chór polski. Dopiero po ukończeniu
przez ks. Dąbrowskiego budowy kościoła (11 listopada 1875)
nadszedł odpowiedni moment, aby chór taki powołać do życia.
Zasługuje
też na uwagę fakt, że powstał on w półtora miesiąca po
łódzkiej premierze „Halki” i w miesiąc po wystawieniu przez
trupę Juliana Grabińskiego drugiej opery Stanisława Moniuszki
„Flis”. Wystawienie tych oper bez wątpienia pobudziło polskiego
ducha patriotycznego u wielu łodzian.
„Chór
Polski” przy Kościele Św. Krzyża powstał 11 listopada 1876
roku. Założycielami
jego byli: ks. Karol Szmidel, bracia Walenty, Stanisław, Antoni i
Władysław Urbanowiczowie, Józef Kapuściński, Julian Daniela i
Ludwik Radwański. Pierwszym prezesem był Walenty Urbanowicz, a
pierwszym dyrygentem Korneliusz Malec.
Próby
odbywały się początkowo w mieszkaniach prywatnych, a po
zgromadzeniu odpowiednich funduszy – w Domu Majstrów Tkackich.
Dawny dom Zgromadzenia Majstrów Tkackich, Piotrkowska 100.
W
pierwszym roku swego istnienia był to chór męski, liczący 25
osób. Jednak w drugim roku przekształcił się w chór mieszany, do
którego w pierwszym okresie zapisało się 10 kobiet. W
kolejnych latach ten najstarszy łódzki chór polski rozwijał swoją
ożywioną działalność, ograniczającą się – w myśl celu
chóru – głównie do występów w kościele.
Sądząc po
nazwiskach dyrygentów tego zespołu (cenionych ówczesnych muzyków
łódzkich) oraz po obszarze parafii świętokrzyskiej, „Chór
Polski” przyczyniał się do umuzykalnienia między innymi
robotników takich fabryk, jak: Scheiblera, Geyera, Grohmana,
Kunitzera i innych.
Opierając
się na nazwiskach podanych w „Kronice” tego chóru napisanej
przez Leonarda Pfeifera oraz na materiałach źródłowych, chórem
tym do czasu I wojny światowej dyrygowali:
1876-1887
Korneliusz Malec
Korneliusz Malec zmarł w 1887 roku.
"Dziennik Łódzki", rok 1887.
1887-?
Jan Kaczmarski Jan
Kaczmarski był organistą. Dyrygował „Chórem Polskim”
podczas koncertu wielkotygodniowego w 1887 roku zarówno w kościele
Wniebowstąpienia NMP, jak i w kościele Św. Krzyża.
"Dziennik Łódzki", rok 1887.
1888-?
Juliusz (?) Günther Leonard
Pfeifer podaje w „Kronice” nazwisko Ginter. W latach 1886-1892
Juliusz Günther był dyrygentem niemieckiego chóru katolickiego
„Gloria”.
1889
(?)-1891 Karol Fotygo W
1891 roku organista świętokrzyski Karol Fotygo dyrygował obydwoma
chórami miejscowymi: polskim sumowym i niemieckim „Cecylia”.
"Rozwój", rok 1913.
1892-
(?) Józef Łopatowski W
latach 1887-1890 Józef Łopatowski był dyrygentem chóru sumowego
kościoła Wniebowzięcia NMP, a w latach dziewięćdziesiątych
nauczycielem Szkoły Aleksandryjskiej i dyrygentem chóru
rosyjskiego.
"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1893.
1893
(?)- (?) Korneliusz Nowacki Korneliusz
Nowacki był w sezonie 1892/1893 dyrygentem operetki polskiej teatru
„Victoria”.
1893-
(?) (?) Durkowski 1894-
(?) (?) Lipiński 1894-
do okresu międzywojennego Aleksander Kulesza
"Rozwój", rok 1911.
Wynika
z tego, że dyrygentami „Chóru Polskiego” byli przede wszystkim
świętokrzyscy organiści (Korneliusz Malec, Jan Kaczmarski, Karol
Fotygo i Aleksander Kulesza). Nie wykluczało to jednak współpracy
zespołu z innymi dyrygentami, zwłaszcza w czasie większych
uroczystości.
"Dziennik Łódzki", rok 1887.
Z informacji, jakie w niewielkiej ilości zachowały się w łódzkiej
prasie wynika, że chór ten posiadał dość ambitny repertuar,
przeważnie średniej trudności. Czołowymi pozycjami były msze,
głównie autorów niemieckich, napisane w stylu szkoły
regensburskiej („Salve Regina” J. Gustawa Edwarda Stehlego oraz
msze Jakuba Blieda i Jana Baptysty Molitora).
"Dziennik Łódzki", rok 1887.
Z
polskich kompozytorów posiadano w repertuarze jedynie Mszę G-dur
miejscowego organisty Korneliusza Malca. Była to msza na cztery
głosy męskie z akompaniamentem organów i orkiestry. Wykonano ją
po raz pierwszy na pasterce 25 grudnia 1887 roku z towarzyszeniem
orkiestry teatru niemieckiego „Thalia”. Chciano tę mszę
powtórnie wykonać tegoż dnia na sumie z orkiestrą teatru
polskiego „Victoria”, ale orkiestra… nie stawiła się. Fakt
ten nasuwa przypuszczenie, że współudział orkiestry był
gratisowy, względnie za minimalnym wynagrodzeniem, a na zgranie
chóru z orkiestrą nie poświęcono dostatecznie dużo czasu. Możliwe
też, że dyrygent teatru „Victoria”, Balcarek, sprawę
zbagatelizował i nie traktował jej tak poważnie jak kapelmistrz
teatru „Thalia” - Wechter.
"Dziennik Łódzki", rok 1887.
Z
innych kompozytorów polskich wykonywano z powodzeniem „Módlmy
się” M. Dębińskiego, „Duszo czcij Boga” i „Chór mnichów”
Karola Mikuli, „Krzyżu święty” Korneliusza Malca i „Kantatę
ku czci św. Cecylii”.
„Chór mnichów” Karola Mikuli.
Nagranie Podkarpackiego Chóru Męskiego z Fary Strzyżowskiej.
(źródło: YouTube)
"Dziennik Łódzki", rok 1888.
"Dziennik Łódzki", rok 1889.
"Rozwój", rok 1908.
"Nowy Kurier Łódzki", rok 1918.
Niewiele
wykonywano też dawnych utworów polifonicznych: z polskich
polifonistów – dosłownie nic, bo ich utwory nie były
dostępne, a z zagranicznych zaledwie kilka drobnych utworów, jak:
„Jesu Rex admirabilis” i „O bone Jesu” C. P. Palestriny,
„Sepulto Domino” Gallusa i „Popule meus” T. L. de Victorii.
"Jesu Rex admidmirabilis" G. P. Palestrina.
(źródło: YouTube.pl)
W
repertuarze chór ten miał także następujące utwory: „O
salutaris” W. A. Mozarta, „Haec dies” Zdenka Skuhersky’ego i
utwory kompozytorów niemieckich: Jana Kaspara Aiblingera „Jubilate”,
Michała Hallera „Angelous Domini”, „Tantum ergo” i „O
sacrum convivium” na dwa chóry męskie, Adolfa Bernarda Marxa
„Hymn do św. Cecylii”, Emila Nikela „Stabat Mater”, „
Christus factus est” i „Surrexit pastor bonus” oraz 8-głosowy
„Tu es Petrus” i „Laudate” Fryderyka Schmidta, a także
Gustawa Edwarda Stehlego „Jutrznię wielkanocną”.
„O salutaris” W. A. Mozart.
(źródło: YouTube.pl)
"Rozwój", rok 1909.
"Laudate Dominium". Chór Vinoius.
(źródło: YouTube.pl)
Tak
wielka supremacja utworów kompozytorów niemieckich nad polskimi
spowodowana była różnymi przyczynami. Oto polska muzyka kościelna
ulegała wtedy dość dużym wpływom niemieckiej muzyki kościelnej.
Toteż w większych miastach, względnie tam, gdzie znalazł się
lepiej szkolony organista i odpowiedni zespół instrumentalny,
wykonywano msze, kantaty i motety na sposób niemiecki, nie tylko z
akompaniamentem organów, lecz także mniejszych zespołów
instrumentalnych i orkiestr. Wprawdzie utworzony przez Franciszka
Witta w 1867 roku w Regensburgu (Ratyzbona) związek cecyliański – pielęgnując
śpiew kościelny a cappella – zwalczał w kościołach muzykę
instrumentalną, to jednak właśnie stamtąd napłynęła do Polski
wielka fala muzyki kościelnej w duchu i stylu szkoły
regensburskiej. Do Regensburga bowiem jeździli na naukę
najwybitniejsi polscy muzycy kościelni. Wraz z ich powrotem do kraju
napłynęły utwory kościelne niemieckich kompozytorów (Stehle,
Haller, Fielke, Gruber, Zangl i inni), które dominowały w
repertuarach naszych chórów kościelnych, brzmiąc – w porównaniu
z wartościowymi polskimi utworami kościelnymi – całkiem obco...
Napływ
do Polski wielkiej liczby niemieckich utworów kościelnych
spowodowany był nie tylko kształceniem się wielu naszych muzyków
w Niemczech, lecz także – a może nawet głównie – możliwością
łatwego nabycia drukowanych partytur i głosów, które – w
porównaniu z nutami odpisywanymi – były znacznie tańsze,
dokładniejsze i estetyczniejsze.
"Lodzer Tageblatt", 1891.
"Dziennik Łódzki", rok 1892.
"Łodzianin", rok 1893.
"Łodzianka", rok 1903.
W 1890 roku Gustaw Gebethner otworzył przy Piotrkowskiej 18 skład nut - późniejsza firma "Gebethner i Wolf".
Niemały
wpływ na rozpowszechnianie w Łodzi niemieckich utworów kościelnych
miało też łączenie podczas większych uroczystości miejscowych
chórów – polskiego i niemieckiego w jeden większy zespół.
Ponadto,
jedną z najważniejszych przyczyn tego zjawiska była trudność,
albo nawet niemożność nabycia zapisów nutowych odpowiednich utworów kompozytorów
polskich.
"Rozwój", rok 1912.
Z
okazji większych uroczystości kościelnych (Wielkanoc i zwłaszcza
Boże Ciało) „Chór Polski” łączył się nie tylko z
miejscowym niemieckim chórem „Cecylia” i łódzkimi polskimi
chórami zamiejscowymi. Tak na przykład w 1910 roku – jak podaje
„Rozwój” - chór świętokrzyski zaprosił na wspólny występ
podczas uroczystości Bożego Ciała 38-osobowy chór kościoła św.
Mikołaja w Kaliszu, przyjmując go przy ulicy Nawrot 32 wspólnym
obiadem i kolacją. Chodziło tu głównie o wzmocnienie chóru
miejscowego podczas procesji po ulicach miasta.
"Rozwój", rok 1910.
Zespół ten organizował i uczestniczył w koncertach religijnych,
urządzanych w łódzkich kościołach w dzień św. Cecylii, w
Wielki Piątek i w Wielką Sobotę. Zwyczaj ten powstał w Łodzi
dość wcześnie, bo już w 1887 roku „Chór Polski” wystąpił
zarówno w swoim kościele, jak i w kościele Wniebowzięcia NMP, pod
dyrekcją Jana Kaczmarskiego.
Poza
terenem kościelnym chór ten do I wojny światowej rzadko brał
udział w koncertach. Jednym z nielicznych takich przypadków był
udział świętokrzyskiego zespołu pod dyrekcją Aleksandra Kuleszy
w przeznaczonym dla młodzieży szkolnej „Koncercie pedagogicznym”,
który odbył się 8 maja 1910 roku w sali koncertowej. Na koncercie
tym wykonano wyłącznie muzykę religijną.
"Rozwój", rok 1910.
Jedną
z największych uroczystości chórów stanowiły obchody
jubileuszowe ich istnienia. Tradycję tę pielęgnował także „Chór
Polski”, który w 1901 roku obchodził jubileusz 25-lecia swojego
istnienia. Do uroczystości tej przygotowywał się już w roku 1900.
"Rozwój", rok 1907.
"Rozwój", rok 1908.
Mimo
że – z powodu braku źródeł – zestawienie wykonywanego przez
ten chór repertuaru jest bardzo niekompletne, to jednak uwidacznia
się, że zespół w okresie od lat 80. XIX stulecia do wybuchu I
wojny światowej uprawiał muzykę religijną.
"Rozwój", rok 1908.
"Rozwój", rok 1912.
Gdyby oprócz niej wykonywano na koncertach także polską pieśń świecką, to polska prasa codzienna w Łodzi, niewątpliwie by o tym donosiła. Zarząd chóru organizował jednak spotkania, wieczorki i zabawy dla członków chóru i ich rodzin.
"Rozwój", rok 1909.
"Rozwój", rok 1912.
W
czasie I wojny światowej zarządy chórów łódzkich stanęły
wobec szeregu nowych i ważnych problemów. Chóry
te rekrutowały się bowiem przeważnie z pracowników fabrycznych.
Jednak z powodu unieruchomienia fabryk wielu członków chórów –
aby żyć – opuściło Łódź. Spora też liczba mężczyzn
została wcielona do wojska już z chwilą wybuchu wojny. W tym
czasie zaistniała w Łodzi pilna potrzeba społeczna niesienia
pomocy materialnej ubogiej części społeczeństwa. Chóry kościelne
przyszły tu z wydatną pomocą. Rozwijały bowiem szeroką
działalność charytatywną, współpracując z Komitetem
Obywatelskim Niesienia Pomocy Biednym. W celu przyjścia z pomocą
swoim członkom i umożliwienia im zakupu artykułów żywnościowych
po niższej cenie chóry organizowały kooperatywy spożywcze oraz
liczącą wielu członków kasę przezorności.
W
tym czasie także zarząd „Chóru Polskiego” przy kościele św.
Krzyża otworzył kooperatywę dla swoich członków, aby zaopatrywać
ich w najpotrzebniejsze artykuły żywnościowe. Było to wówczas
stowarzyszenie liczne, bo w dzień jubileuszu 40-lecia swego
istnienia (6 lutego 1916 roku) mogło wykazać się liczbą około
200 członków aktywnych i pasywnych (w tym czasie żyło jeszcze
czterech członków założycieli chóru: ks. kan. Karol Szmidel,
Józef Kapuściński, Walenty Urbanowicz i Władysław Urbanowicz). Sklep
kooperatywy otwarto przy ulicy Przejazd 24 (dzisiaj ul. Tuwima) 20
grudnia 1915 roku.
Roraty u Dominikanów w Łodzi.
(źródło: YouYube.pl)
Chociaż
każdy chór kościelny stanowił oddzielną jednostkę organizacyjną
związaną ze swym kościołem, czuły one jednak potrzebę łączenia
się w większe zespoły. Występy połączonych chórów z okazji
większych uroczystości i podczas procesji Bożego Ciała,
zapoczątkowane w Łodzi przez „Chór Polski” były w czasie
wojny kontynuowane przez polskie chóry prymaryjne. Zespoły te
prowadziły szeroką akcję społeczno-kulturalną wśród
najniższych warstw społeczeństwa łódzkiego, przekraczając
znacznie ramy swej działalności jako chórów upiększających
śpiewem nabożeństwa.
Informator m. Łodzi, rok 1920.
"Nowiny", rok 1924.
Źródła: Alfons
Pellowski. Kultura muzyczna w Łodzi do roku 1918. Kronika
Towarzystwa Śpiewaczego „Echo” w Łodzi w oprac. Leonarda
Pfeifera.
"Łódź w Ilustracji", dodatek do "Kuriera Łódzkiego", kwiecień 1939 roku.