środa, 9 marca 2016

LabFactor – NOWY BUDYNEK WYDZIAŁU INŻYNIERII PROCESOWEJ i OCHRONY ŚRODOWISKA.



Politechnika Łódzka oficjalnie otworzyła swój najnowszy budynek - LabFactor. Uczelnia wybudowała gmach dla Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska. Budynek wraz z wyposażeniem kosztował ponad 50 milionów zł. Uczelnia na samą aparaturę wydała 12 mln zł.


Politechnika Łódzka zmienia się i nowocześnieje. LabFactor to jej kolejny budynek. Niedawno do użytku oddana została Fabryka Inżynierów i Centrum Technologii Informatycznych.


20 nowoczesnych laboratoriów znajdujących się w budynku ma służyć dydaktyce i niekomercyjnym badaniom. Oznacza to, że na inwestycji zyskają przede wszystkim studenci Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska (WIPOŚ), ponieważ ta jednostka jest gospodarzem obiektu.  LabFactor stoi w kapusie Politechnik Łódzkiej przy ulicy Stefanowskiego 2 (tuż przy skrzyżowaniu z ulicą Żwirki).


Jak podkreśla uczelnia, „futurystyczna bryła nowego gmachu idealnie wpisuje się w postindustrialny i nowoczesny pejzaż zmieniającego się kampusu PŁ, Fabryki Inżynierów i Centrum Kształcenia Międzynarodowego”.


LabFactor ma cztery kondygnacje naziemne i jedną podziemną. 



Powierzchnia użytkowa to prawie 4500 metrów kwadratowych, a z tego zdecydowana większość służy dydaktyce (ok. 3850 m kw. powierzchni infrastruktury dydaktycznej). Studenci rozpoczęli tu zajęcia w marcu tego roku.


Dlaczego LabFactor?
Cały budynek jest jednym wielkim laboratorium. Można badać w nim na przykład zadymienie. Pomieszczenia i klatki schodowe wypełnia się dymem. Budynek wyposażony jest specjalne kurtyny i wentylację. W ten sposób można prowadzić badania nad pozbywaniem się dymu z budynków. Oprócz studentów w takich doświadczeniach mogą brać udział np. strażacy, doskonalący swoje umiejętności teoretyczne.
Efektownie wygląda też Laboratorium Procesów Podstawowych. Przez jego środek prowadzi specjalna przezroczysta rynna wypełniona wodą. Przelewa się ona, tworzy wiry, można badać jej opory i zachowanie.


Jest też Laboratorium Badania i Kształtowania Morfologii Cząstek. Te zajęcia najbardziej zainteresują przyszłych pracowników koncernów farmaceutycznych, firm kosmetycznych, centrów badawczo-rozwojowych czy parków technologicznych. Z kolei w Laboratorium Bezpieczeństwa Procesów Przemysłowych i w Laboratorium Wentylacji, Klimatyzacji i Ciepłownictwa wiedzę i doświadczenie zdobędą przyszli pracownicy dużych fabryk. Już teraz będą mieli do czynienia z urządzeniami, jakie można spotkać w dużych zakładach produkcyjnych. Laboratorium Czystych Technologii i Konwersji Odpadów to oferta dla osób interesujących się pozyskiwaniem czystej energii. Każdy kogo fascynuje zasilanie domów energią z biomasy, słońca, czy wiatru zostanie tu przygotowany do pracy w tej coraz bardziej popularnej branży.


W ramach tzw. „Mini Lab-Tourów” budynek będą mogli zwiedzać uczniowie szkól ponadgimnazjalnych. Będą też realizowane tzw. ścieżki dydaktyczne. Ich motywem przewodnim będą żywioły: woda, ogień i powietrze oraz procesy, które człowiek musi ujarzmić, aby służyły mu do produkcji, wytworzenia odnawianej energii i ochrony środowiska.


Przedstawicie wykonawców (Lachman Pabich Architekci oraz Cz.P.B.P. Przemysłówka S.A.) wspominali, że rozpoczętą we wrześniu 2014 roku budowę udało się spokojnie ukończyć w terminie m.in. dzięki łagodnej poprzedniej zimie - mimo trudności związanej ze „ściskiem” wynikającym z istniejącej już zabudowy.
Gmach powstał w rekordowym tempie. Budowa trwała rok.

LabFactor  – nowoczesna baza edukacyjna - przyszłość dla młodych z pasją.

LabFactor -  jeden z najnowocześniejszych budynków dydaktycznych w Polsce.


LabFactor czyli nowy budynek Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska Politechniki Łódzkiej  jest jednym z ostatnich projektów realizowanych przez Politechnikę Łódzką z  funduszy unijnych - Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko - na lata 2007-2013. Projektantem budynku jest architekt prof. Marek Pabich, a głównym wykonawcą firma Przemysłówka S.A. Projektem kierował dr hab. inż. Tomasz P. Olejnik.


Wzniesiony przy wjeździe na kampus A nowy budynek Wydziału Inżynierii Procesowej i Ochrony Środowiska powstał z myślą o kształceniu specjalistów dla nowych a także już działających w Łodzi i regionie branż gospodarki. Znalazły tu swoją laboratoryjną bazę priorytetowe i istotne kierunki dla krajowej gospodarki m.in.: inżynieria procesowa, inżynieria biochemiczna, inżynieria środowiska .


Jest to budynek dydaktyczny przede wszystkim dedykowany kształceniu studentów. Pracownie i aparatura zakupione dzięki projektowi sprzyjają prowadzeniu zajęć, szczególnie o charakterze praktycznym - kształceniu rozwijającemu wyobraźnię inżynierską, naukową pasję i zespołową kreację.


Laboratoria w LabFactor - innowacyjne i wyspecjalizowane: 
Lab. FOTOCHEMII STOSOWANEJ
Lab. SUSZENIA ROZPRYSKOWEGO I NISKOTEMPERATUROWEGO
Lab. SUSZENIA PARĄ PRZEGRZANĄ
Lab. AUTOMATYKI
Lab. WENTYLACJI, KLIMATYZACJI I CIEPŁOWNICTWA
Lab. NANOTECHNOLOGII I ENERGII WODOROWEJ
Lab. NOWOCZESNYCH PROCESÓW ROZDZIELANIA
Lab. INTENSYFIKACJI PROCESÓW WYMIANY MASY
Lab. TECHNOLOGII WODY I ŚCIEKÓW
Lab. BEZPIECZEŃSTWA PROCESÓW REAKTOROWYCH
Lab. ANALIZ ŚRODOWISKOWYCH
Lab. ODPADÓW
Lab. MATERIAŁÓW SYPKICH I ZIARNISTYCH
Lab. CZYSTYCH TECHNOLOGII I KONWERSJI ODPADÓW
Lab. BADANIA I KSZTAŁTOWANIA MORFOLOGII CZĄSTEK
Lab. PROCESÓW PODSTAWOWYCH
Lab. PROCESÓW MECHANICZNYCH I APARATÓW
Lab. MECHANIKI PŁYNÓW
Lab. BEZPIECZEŃSTWA PROCESÓW PRZEMYSŁOWYCH


Nazwa LabFactor – odzwierciedla główne przeznaczenie infrastruktury laboratoryjno - dydaktycznej, ale także nawiązuje do industrialnego dziedzictwa miasta oraz innowacyjnego czynnika oddziaływującego na przemysł, naukę, gospodarkę i środowisko regionu.
  
źródła:
Gazeta Wyborcza.
Dziennik łódzki.

Fot. Monika Czechowicz

wtorek, 8 marca 2016

KOBIETY PRZEŁOMU XIX/XX WIEKU – łódzkie panny służące.


Pod koniec XIX wieku 83% służących w Królestwie Polskim stanowiły kobiety, był to zatem zawód bardzo sfeminizowany. Wykonywanie tego zawodu było dla kobiet koniecznością i często ostatecznością, a w miastach zaś marzeniem było przejście do pracy w fabryce.
Jednak po przybyciu do miasta, do nowego środowiska, zdobycie pracy służącej także nie było łatwe. Młode dziewczęta próbowały szukać pracy przy pomocy ogłoszeń prasowych lub za pośrednictwem „kantorów służących”.


W Łodzi działało wiele kantorów służących, co świadczyło o dużych potrzebach i chęci zatrudniania w tym zawodzie. W latach 1895-1907 działały w Łodzi między innymi kantory pośredniczące w oferowaniu pracy służącym: Adolfa Brańczyńskiego (Zachodnia 27), Izaaka Powirskiego (Piotrkowska 6), Eugeniusza Olszewskiego (Zachodnia 26), Mariana Głuchowskiego i Marii Chełmońskiej, Pawła Szczepanika (Dolna 7), Idalii Sudnik (Wschodnia 47), Konstancji Kazibutowskiej (Solna 7), Mikołaja Kowalewa (Pańska 9), Tekli Wagner (Piotrkowska 121), Wandy Rościszewskiej (Piotrkowska 90), Marii Strzeleckiej (Mikołajewska 28) i wiele innych.
Kantory te cieszyły się złą sławą, faktorki stręczące służące oszukiwały niedoświadczone dziewczęta, żądały wysokich opłat za usługi i w zastaw zatrzymywały paszport i rzeczy poszukującej pracy. Bez ważnego paszportu niechętnie przyjmowano do pracy nieznajome osoby, dobrze widziane były także referencje.



"Dziennik Łódzki", rok 1886.

"Rozwój", rok 1900.
"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1901.

Rozwój", rok 1906.
Rozwój", rok 1906.

Służąca rozpoczynała pracę jako tzw. młodsza, czyli pokojówka. Żądano by umiała prać, prasować i znała służbę pokojową. Zadań było wiele i nie wszystkie służące mogły im sprostać. Zdarzało się, że były źle traktowane przez chlebodawców. Obciążone pracą od światu do nocy, narażone na humory pani i zmuszane do uległości wobec pana, buntowały się.
Zdarzało się więc, że służące uciekały ze służby przed upływem umowy, niekiedy okradały właścicieli, a ze względu na brak książeczek służbowych niszczyły niepochlebne opinie wystawiane im przez pracodawców. Nie mogły znieść licznych ograniczeń, na przykład nie mogły chodzić regularnie do kościoła, nie spędzały czasu z przyjaciółmi, nie uczestniczyły w zabawach, a ponadto zobowiązane były ubierać się na co dzień w sposób narzucony przez panią domu.
To wszystko powodowało, że służące, gdy tylko nadarzyła się okazja, odchodziły do pracy w fabryce, gdzie były wolne i same decydowały o swoim losie.

"Rozwój", rok 1900.

Nie bez znaczenia był tu także czynnik ekonomiczny – służąca w latach 80. XIX stulecia zarabiała kwartalnie 7 rubli, co stanowiło wysokość dwutygodniowego zarobku robotnicy. 


Zdarzały się także służące, które godziły się ze swoim losem i wzorowo wypełniały swoje obowiązki. Spotykały się z uznaniem chlebodawców, urządzano im jubileusze służby, a nawet zaliczano do rodziny.


Służące były grupą zawodową niezwykle zaniedbaną intelektualnie, ponadto narażoną na łatwe zepchnięcie na margines społeczny. Dramat służącej często zaczynał się już w domu, w którym pracowała. Jeśli została uwiedziona i zachodziła w ciążę, natychmiast otrzymywała wypowiedzenie oraz złe referencje. Wyrzucona na bruk z dzieckiem decydowała się często na prostytucję. Służące uprawiały także nierząd potajemnie zmuszone niezwykle niskimi zarobkami. Środowisko łódzkich służących skażone było również przestępczością innego rodzaju. Dopuszczały się one kradzieży i drobnych oszustw, same również ze względu na swoją naiwność bywały naciągane i okradane. Upadek moralny wśród służby budził zaniepokojenie opinii publicznej, domagano się utworzenia stowarzyszenia pomagającego dziewczętom rozpoczynających pracę służących. Postulaty te zostały zrealizowane dopiero w 1907 roku, kiedy powstało Towarzystwo Służących Wyznania Katolickiego, którego głównym celem było przygotowywanie służących do pracy w zawodzie. 

"Tydzień", rok 1895.
"Rozwój", rok 1905.


"Rozwój", rok 1905.

"Rozwój", rok 1911.

"Rozwój", rok 1911.

Oprócz przybliżania służącym ich obowiązków i uczenia skromności, Towarzystwo udzielało pomocy finansowej chorym i poszukującym nowej pracy. Wyższym celem Towarzystwa było organizowanie wykładów i spotkań, które miały odpowiedzieć na pytania związane z obowiązkami służby domowej. Planowano także organizowanie kursów czytania i pisania, zakładanie bibliotek oraz praktyczną pomoc w rozwiązywaniu problemów.

Inicjatorami utworzenia Towarzystwa Służących Wyznania Katolickiego byli ks. Jan Albrecht, Zofia Enkewicz, Kazimiera Szaniawska, Maria Wojciechowska, Stanisława Żuber. Wpisowe wynosiło 50 kopiejek, składka miesięczna – 20 kopiejek. Członkowie specjalni płacili 25 rubli. Członkinią mogła zostać każda służąca, która była w stanie płacić składki.
Towarzystwo mogło ułatwić pracę i pomagać w trudnych momentach tylko określonej grupie służących – katoliczkom i to dopiero od 1907 roku. Generalnie kobiety decydujące się na pracę służących zmuszone były do samotnego życia oraz całkowitego oddania czasu i sił na rzecz domu, w którym służyły. Pełne uzależnienie od chlebodawców odcinało je od rodziny i przyjaciół. Miały zagwarantowany byt, ale płaciły za niego wysoką cenę: utratę swobody i wolności osobistej.


"Rozwój", rok 1906.

"Rozwój", rok 1913.

"Rozwój", rok 1922.

"Rozwój", rok 1924.

"Nowiny", rok 1924.

"Głos Poranny", rok 1932.

źródło:
Marta Sikorska-Kowalska. Wizerunek kobiety łódzkiej przełomu XIX/XX wieku.


"Rozwój", rok 1913.



Przeczytaj jeszcze w baedekerze: 

"Rozwój", rok 1923.


źródła fotografii: 
oraz zbiory Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

"Rozwój", rok 1922.

"Rozwój", rok 1922.

Informator m. Łodzi z kalendarzem, rok 1920.

"Ilustrowana Republika", rok 1927.

"Express Wieczorny Ilustrowany", rok 1928.

"Express Wieczorny Ilustrowany", rok 1935.

"Express Ilustrowany", rok 1946.

BAEDEKER POLECA:
Marta Sikorska-Kowalska. Wizerunek kobiety łódzkiej przełomu XIX/XX wieku.
Praca poświęcono tematowi mało znanemu, lecz niezwykle ważnemu w procesie modernizacji Polski na przełomie XIX i XX w. Autorka omawia szczegółowo różne rodzaje aktywności zawodowej kobiet: od robotnic i kobiet z marginesu społecznego po inteligencję. Znaczną część pracy zajmują jednak zagadnienia związane z warunkami i stylem życia kobiet zarówno z klasy robotniczej, jak inteligencji i wielkiej burżuazji: moda, urządzenie mieszkania, sposób spędzania wolnego czasu i zabawy.
Praca oparta na szerokiej kwerendzie źródłowej – zarówno w prasie, jak też dotychczas często wcale niewykorzystywanych materiałach archiwalnych.

poniedziałek, 7 marca 2016

WRÓBELEK ĆWIREK PRZED ŁÓDZKĄ PALMIARNIĄ.


Stęskniony już bardzo za wiosną i zielenią baedeker odwiedził niedawno łódzką palmiarnię. Pamiętacie, że przed wejściem do budynku stoi mały pomniczek wróbelka Ćwirka, bohatera animowanego serialu zrealizowanego w łódzkim Se-ma-forze.


Serial animowany „Przygód kilka wróbla Ćwirka” stworzony został w latach 1983-1989. Nakręcono 39 odcinków, w których bohaterem każdego odcinka jest inny gatunek ptaka.
Głosu wszystkim postaciom (jako narrator) użyczył w przebojowy sposób aktor i artysta kabaretowy Jan Kobuszewski.

"Przygód kilka wróbla Ćwirka" - odcinek 1 pt. "Własne gniazdo", rok 1983.
źródło: YouTube.pl

Wróbelek Ćwirek był bardzo ciekawy świata, uwielbiał spotykać inne zwierzęta, nawet wybrał się w wielki lot do miasta. Naturalnie nie wszystko układało się po jego myśli, bo ciekawość to pierwszy stopień do… kłopotów, które mogą przybrać postać na przykład głodnego kota…
Autorzy: Marek Nejman, Ireneusz Czesny, Jerzy Stępień (projekt postaci) oraz Marcin Mielczarek (rzeźba).


Pomnik powstał w ramach projektu „Łódź Bajkowa” i jest jedną z kilku postaci, które już pojawiły się w naszym mieście:
- Miś Uszatek, ul. Piotrkowska 87
- Mały Pingwin Pik-Pok, al. Unii Lubelskiej 4
- koty Filemon i Bonifacy, pl. Zwycięstwa 1
- Piotruś i jego zaczarowany ołówek, ul. Traugutta 18
- Plastuś, Park im. H. Sienkiewicza
- Trzy Misie, Skansen Łódzkiej Architektury Drewnianej, ul. Piotrkowska 282
- Maurycy i Hawranek, ZOO ul. Konstantynowska 8/10
- Ferdynand Wspaniały, al. Piłsudskiego przy ul. Sienkiewicza

Szlak „Łódź Bajkowa” to dla dzieci i rodziców magiczne spotkanie z bohaterami ulubionych bajek. My dorośli możemy przypomnieć sobie swoje beztroskie czasy, a dzieci mają okazję spotkać się ze swoimi ulubieńcami.

Fot. Monika Czechowicz