piątek, 22 maja 2015

PAWEŁ GARAPICH – świadek pięciu epok, wojewoda łódzki przez... cztery miesiące.

Paweł Garapich urodził się 18 listopada 1882 roku w Cebrowie w powiecie tarnopolskim, w szanowanej rodzinie ziemiańskiej. W 1900 roku ukończył gimnazjum w Tarnopolu. Następnie podjął studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, który uchodził wśród polskiej młodzieży trzech zaborów za ostoję polskości w Galicji, cieszącej się przecież szeroką autonomią w ramach państwa austro-węgierskiego. Studia ukończył w 1906 roku. Po zakończeniu edukacji Garapich rozpoczął pracę jako urzędnik w administracji galicyjskiej. Zatrudniony został w Namiestnictwie Galicji, gdzie cieszył się u przełożonych opinią kompetentnego pracownika. Udanemu startowi w dorosłe zawodowe życie towarzyszyło powodzenie w sprawach osobistych, by nie rzec „sercowych”. Oto 3 lutego 1910 roku młody, ambitny urzędnik z herbowej rodziny pojął za żonę piękną hrabinę Ludgardę Łubieńską, pochodzącą z arystokratycznego rodu o wielkiej przeszłości i jeszcze większych koligacjach. Zyskał w ten sposób rodzinne szczęście, ale i zrealizował sen o sukcesie, powszechny wśród szlacheckiej i mieszczańskiej młodzieży zaboru austriackiego – objął ważne stanowisko w administracji państwowej, połączone z wejściem w sfery magnaterii.


Uporządkowane i szczęśliwe życie pnącego się po szczeblach zawodowej kariery Garapicha przerwał wybuch pierwszej wojny światowej. Jako ważny urzędnik – wicestarosta tarnopolski – został ewakuowany w głąb kraju, co miało uchronić go przed dostaniem się w ręce Rosjan. W 1915 roku pełnił odpowiedzialną funkcję referenta Oddziału Politycznego przy lubelskim Generalnym Gubernatorstwie. Krytycznie nastawiony wobec Niemców i Austriaków, którym zarzucał niewypełnianie obietnic związanych z Aktem Dwóch Cesarzy, zwanym również Aktem 5 Listopada, zapowiadającym utworzenie Królestwa Polskiego jako dziedzicznej, konstytucyjnej monarchii, protestował niejednokrotnie przeciwko rabunkowej gospodarce okupantów i poczynaniom, które interpretował jako antypolskie. 

Przeczytaj w baedekerze:

Czarę goryczy przelało przekazanie Ukrainie przez państwa centralne rdzennie polskiej Chełmszczyzny na mocy pokoju brzeskiego z marca 1918 roku. W odpowiedzi na „zdradę brzeską” Garapich demonstracyjnie podał się do dymisji. Nie została ona jednak przyjęta przez zwierzchników, którzy cenili przecież mimo wszystko pracowitego i doświadczonego, choć krnąbrnego urzędnika. Znaleźli też dla niego rodzaj kary, który pozwalał im nadal korzystać z jego administracyjnych talentów – został przeniesiony do prowincjonalnego Skałatu, małego miasteczka we wschodniej Galicji.

"Gazeta Polska", rok 1918.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Garapich w 1919 roku został pierwszym polskim starostą w Tarnopolu, a 15 lutego 1920 roku objął funkcję naczelnika Wydziału Prezydialnego Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi i wicewojewody łódzkiego. Razem z wojewodą Kamieńskim odegrał pierwszoplanową rolę w tworzeniu struktur administracyjnych tego województwa. Po odejściu Kamieńskiego  powierzono mu z dniem 24 marca 1922 roku obowiązki wojewody łódzkiego. Funkcję tą piastował od 1 marca 1922 do 14 lutego 1923 roku.
Przeczytaj w baedekerze:

Z dniem 7 kwietnia 1923 roku został przeniesiony na stanowisko wicewojewody w Stanisławowie, jednak 12 sierpnia 1924 roku otrzymał nominację na stanowisko wojewody łódzkiego. Objął je na ponad cztery miesiące – do 30 grudnia 1924 roku.

"Nowiny", rok 1924.

"Republika", rok 1924.

Kalendarz informacyjno-adresowy

"Łódź w Ilustracji", dodatek niedzielny "Kuriera Łódzkiego", rok 1924.

Był włodarzem województwa w okresie bardzo trudnym – w samej Łodzi narastał kryzys gospodarczy spowodowany zastojem w przemyśle włókienniczym, który po pierwszej wojnie światowej utracił surowcowe zaplecze i wielkie rynki zbytu w Rosji; trudna sytuacja ekonomiczna panowała także w całym kraju. Jednostkowe wysiłki wojewody, dążącego do ożywienia łódzkiej produkcji włókienniczej i zwiększenia zatrudnienia nie mogły, w obliczu tych faktów, przynieść widocznych efektów. 

"Republika", rok 1924.

Po odejściu z urzędu wojewody łódzkiego Garapich, jako doświadczony urzędnik i administrator, został powołany na stanowisko wojewody lwowskiego.

"Republika", rok 1925.

"Republika", rok 1925.

Fot: Zjazd wojewodów w Warszawie. Uczestnicy zjazdu w kuluarach. Widoczni od lewej: wojewoda lwowski Paweł Garapich, komisarz rządu na m. st. Warszawę Jan Jarmułowicz, wojewoda warszawski Władysław Sołtan, minister spraw wewnętrznych Cyryl Ratajski, wojewoda białostocki Marian Rembowski, wojewoda łódzki Ludwik Darowski, wojewoda tarnopolski Lucjan Zawistowski.

Paweł Garapich funkcję wojewody lwowskiego piastował do 29 lipca 1927 roku.

Fot: Poświęcenie kamienia węgielnego pod budowę kościoła w Konuszkach Królewskich. Dygnitarze państwowi przybyli na uroczystość poświęcenia, widoczni m. inn: marszałek sejmu Maciej Rataj, wojewoda lwowski Paweł Garapich (stoi), komendant wojewódzki Walery Wiczyński i poseł Antoni Pasicki. Rok 1925.

Funkcja wojewody lwowskiego była ostatnią ważną funkcją jaką pełnił Paweł Garapich w strukturach administracji państwowej.
Fot: Międzynarodowy wyścig samochodowy i motocyklowy we Lwowie. Obserwatorzy wyścigu. Widoczni m.in.: prezydent Lwowa Józef  Neumann (z lewej w jasnym garniturze), wojewoda lwowski Paweł Garapich (trzeci z lewej).
Lwów, rok 1926.

Podczas sprawowania funkcji wojewody lwowskiego Garapich musiał się zmierzyć z ważnym dla odrodzonej Rzeczypospolitej problemem ukraińskiej mniejszości narodowej i jej współegzystencji z Polakami i instytucjami państwa Polskiego.

Fot: Zjazd wojewodów w Warszawie. Widok na salę obrad podczas zjazdu. Widoczni m.in. wojewoda lwowski Paweł Garapich, komisarz rządu na m.st. Warszawę Jan Jarmułowicz, wojewoda warszawski Władysław Sołtan, wojewoda białostocki Marian Rembowski, wojewoda łódzki Ludwik Darowski, wojewoda tarnopolski Lucjan Zawistowski, minister spraw wewnętrznych Cyryl Ratajski.

Fot: Wystawa Książki Polskiej we Lwowie.
Uczestnicy uroczystości otwarcia: wojewoda Paweł Garapich, generał Linde, prezydent Lwowa Józef  Neuman, wydawca Feliks West.

Po przejściu w stan spoczynku Paweł Garapich pracował jako notariusz w Złoczowie. Następnie od 1928 roku był prezesem zarządu Polskiego Czerwonego Krzyża w Małopolsce i lokalnego oddziału Towarzystwa Rozwoju Ziem Wschodnich w Złoczowie. Pełnił również funkcję kuratora zakładu dla ociemniałych we Lwowie i Szkoły Gospodarstwa Domowego w Snopkowie.

Fot: Rok 1930. Zjazd prezesów okręgowych i szefów sanitarnych Polskiego Czerwonego Krzyża w Warszawie. Siedzą od lewej: szef sanitarny Zarządu Głównego PCK dr Czesław Wroczyński, prezes oddziału wileńskiego Polskiego Czerwonego Krzyża Uniechowski, prezes okręgu krakowskiego PCK Kreczmer, delegat rządu dla spraw PCK płk dr Stefan Rudzki, wiceprezes Komitetu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża Włodzimierz Kryński, prezes Zarządu Głównego PCK Ludwik Darowski, prezes Komitetu Głównego PCK hr. Henryk Potocki, sekretarz generalny PCK Anna Paszkowska, wiceprezes Zarządu Głównego PCK Józef  Wielowieyski, prezes zarządu okręgu lwowskiego PCK Paweł Garapich, prezes okręgu lubelskiego PCK dr Stanisław Bryła, szef sanitarny okręgu podlaskiego PCK dr Krakówka.

Paweł Garapich przeżył dramatyczne lata drugiej wojny światowej i powojenne stalinowskie represje. Ten świadek pięciu epok, służący swym urzędniczym talentem i doświadczeniem władcom Austrii w okresie zaborów, a później pierwszej wojny światowej, następnie niepodległej Polsce, z którą przeżył jej upadek, czas okupacji i pierwsze lata sowieckiego zniewolenia, zmarł w 1957 roku. Pochowany został na cmentarzu w Puławach.

źródło:
Przemysław Waingertner. Włodarze województwa łódzkiego.

Fotografie ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego
oraz ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi
Przeczytaj jeszcze:
BURMISTRZOWIE, NADBURMISTRZOWIE, PREZYDENCI, PRZEWODNICZĄCY I KOMISARZE MIASTA ŁODZI

Rok 1925. Zjazd straży pożarnych we Lwowie. Uczestnicy zjazdu, m.in.: wojewoda lwowski Paweł Garapich (siedzi w środku w pierwszym rzędzie), gen. Jan Thulie (pierwszy z lewej).

czwartek, 21 maja 2015

Obcokrajowcy o Łodzi: najlepsza OFF Piotrkowska, Manufaktura i… łodzianie


W krótkim filmie "Foreign Friendly Łódź" przybysze m.in. z Gruzji, Francji i Indii opowiadają o swoich wrażeniach z Łodzi i ulubionych miejscach w naszym mieście.

©  YouTube

W 10-minutowym filmie pojawiają się młodzi ludzie, którzy przyjechali do Łodzi m.in. z Chin, Ekwadoru, Słowacji, Włoch, Meksyku, Francji i Hiszpanii.
Młodzi obcokrajowcy chwalą Łódź. Duże wrażenie robi na nich mnogość wydarzeń i placówek kulturalnych, łódzkie parki i postindustrialny klimat, a także miejsca na imprezy i nocne życie. Studenci przyznają, że w Łodzi wiele się dzieje, a Polacy których spotkali są przyjacielscy, pomocni i otwarci na nowe znajomości.
Pytani o ulubione miejsce w Łodzi wskazują ulicę Piotrkowską, w szczególności OFF i pub Niebostan oraz Manufakturę.
Film przygotowała społeczność "Foreign Friendly Łódź" - międzynarodowa grupa wolontariuszy, która - jak pisze sama o sobie - promuje pozytywne przykłady międzynarodowej życzliwości w Łodzi. 

źródło:
lodz.naszemiasto.pl
autor: Adam Tubilewicz

Fot. Monika Czechowicz

środa, 20 maja 2015

PARK HELENÓW

W latach 80. XIX wieku trzej bracia Anstadtowie – właściciele browaru przy ulicy Pomorskiej – założyli przy ulicy Północnej park Helenów.


Anstadtowie zdawali sobie sprawę z trendów, jakie panowały w Europie w dziedzinie warzenia piwa i technologii, byli jednak również świadomi nowoczesnych działań, które dziś nazwalibyśmy promocyjnymi czy marketingowymi. Taki charakter miały zakładane w Europie ogrody, w których odbywała się sprzedaż i konsumpcja wyrobów danego browaru. W Łodzi namiastką takiego rozwiązania przez długi czas była restauracja „Paradyz”. Jednak największa łódzka rodzina piwowarska chciała czegoś więcej. Rozpoczął się wykup terenów pod nowe przedsięwzięcie. Najpierw Ludwik i Zenon Anstadtowie nabyli 2,84 ha ziemi ornej – podstawę przyszłego parku...


W 1881 roku podczas licytacji sądowej dokupili działkę. Łącznie inwestycja w ziemię wyniosła 6,2 tysiące rubli, jednak na tym nie poprzestano – w tym samym roku bracia dokupili jeszcze trzy działki, a dwa lata później w posiadaniu Anstadtów znalazła się następna, sąsiadująca posesja. Ludwik nabywał też okoliczne działki za własne pieniądze. 


11 czerwca 1884 roku cała rodzina spotkała się, wyceniła wszystkie te posesje i podpisała akt współwłasności – odtąd wszyscy jej członkowie byli właścicielami parku, który stale się powiększał. Pomysłowi na własny park bardzo sprzyjała seniorka rodu, Teresa Anstadt. Wniosła ona do przedsięwzięcia 3 tysiące rubli kapitału obrotowego.

"Dzienni Łódzki", rok 1892.


Park został założony już w 1881 roku, a od 1885 był otwarty dla gości. Ogród nazwano Helenów od imion żon założycieli: żoną Ludwika Anstadta była Helena z domu Nestler, córka znanego łódzkiego architekta (pobrali się w 1869 roku). Zenon Anstadt poślubił Helenę z domu Lemm.

Do urządzenia parku zatrudniono firmę „L.Spaeth” z Berlina, sławną w całej Europie.
Na kilku hektarach położonych w dolinie rzeki Łódki rosły drzewa (między innymi park angielski i sad owocowy), tryskały fontanny, pachniały kwiaty. Na stawach pływały łódki, a zimą można było jeździć na łyżwach wśród lampionów i przy dźwiękach muzyki.

"Dziennik Łódzki", rok 1891.

Drewniany mostek prowadził na drugą stronę Łódki. Rozciągał się tu ukwiecony trawnik. Środek jego zajmował wodotrysk ozdobiony rzeźbą przedstawiającą dziewczynę z łabędziem, otoczoną żabkami wytryskującymi z pyszczków strumyki wody...

"Dziennik Łódzki", rok 1891.

"Dziennik Łódzki", rok 1892.



"Dziennik Łódzki", rok 1892.

"Rozwój", rok 1901.


Gazeta "Rozwój", rok 1900.

"Rozwój", rok 1900.

Imprezy rozrywkowe w Helenowie organizowane były przez instytucje dobroczynne, stowarzyszenia śpiewacze, cechy rzemieślnicze i związki zawodowe.

Gazeta "Rozwój", rok 1901.

Gazeta "Rozwój", rok 1907.


W Helenowie prezentowane były ognie sztuczne i koncerty, z czasem powstał nawet ogród zoologiczny i hala sportowa. Powstały pierwsze korty tenisowe i tor kolarski.
W 1904 roku Stefan Górski pisał:
„W Helenowie spotkać się można z grotami i wodospadami, z tarasami, łódkami, placem do gier, cukiernią, teatrem i orkiestrą. Jak na park spacerowy może za dużo wygód i filisterstwa, ale za drogo płacone wejście łodzianin ma w zamian wszystko, na co stać <<salon letni>> w stolicy królów bawełny”.
Gazeta "Rozwój", rok 1903.


"Łódź w Ilustracji", dodatek niedzielny "Kuriera Łódzkiego", rok 1931.

"Głos Poranny", rok 1938.

"Rozwój", rok 1910.

"Rozwój", rok 1910.

"Rozwój", rok 1910.

"Rozwój", rok 1910.

"Rozwój", rok 1911.

"Rozwój", rok 1911.

Do regularnych imprez, które organizowano w Helenowie należały zabawy taneczne i wyścigi cyklistów. W zwierzyńcu oprócz saren i zajęcy były niedźwiedzie, jelenie, a także… tresowany szympans. Tutaj odbywały się głośne imprezy rozrywkowe: zabawy, loterie fantowe, maskarady, loty balonem…

"Rozwój", rok 1898.


Organizatorzy zapewniali uczestnikom zabaw wielogodzinną rozrywkę na świeżym powietrzu, osiągając w zamian pokaźne dochody, sięgające niekiedy kliku tysięcy rubli. W czasie festynu Helenów w porze wieczornej iluminowany był setkami lampionów chińskich. Wytworna publiczność spacerowała wyżwirowanymi alejkami, obrzucając się serpentynami i "confetti". Zabawy urozmaicane były występami zespołów muzycznych i chórów amatorskich. Do oryginalniejszych atrakcji Helenowa można zaliczyć wzlot balonu w 1898 roku "na wysokość 3000 stóp i przy pomocy spadochronu skok na ziemię".

"Rozwój", rok 1912.



"Noue Lodzer Zeitung", rok 1910.

"Rozwój", rok 1910.

"Neue Lodzer Zeitung", 1910.

Helenów cieszył się wśród łodzian wielką popularnością. Przyjął się pogląd, że obiekt ten był dostępny jedynie dla zamożnych mieszkańców, jednakże nie jest to do końca prawda. Faktycznie, wstęp był tam płatny, jednakże wysokość ceny zależała od rodzaju widowiska i pożądanej publiczności. 

"Neue Lodzer Zeitung", 1910.

"Rozwój", rok 1911.

"Gazeta Łódzka", rok 1915.

"Nowy Kurier Łódzki", rok 1917.

W pierwszych latach działalności miejsce to miało zamknięty, elitarny charakter. Należy jednak pamiętać, że jego właścicielami byli ludzie interesu i zależało im na zyskach. Tak zwane „zabawy ogrodowe” na rzecz organizacji pożytku publicznego (na przykład Łódzkiego Chrześcijańskiego Towarzystwa Dobroczynności) z założenia miały przyciągać ludzi zamożnych, więc wstęp (w wysokości 50 kopiejek) był poważnym wydatkiem, bo stanowiącym mniej więcej połowę dniówki pracownika browaru. Jednocześnie na początku XX wieku organizowano imprezy także dla mniej wymagającego odbiorcy. Na łamach „Rozwoju” (z dnia 5 lutego 1902 roku) dziennikarz bulwersował się z powodu występu w Helenowie „króla włamywaczy”, który według niego miał dawać wyjątkowo zły przykład mieszkańcom. Kontrowersyjny charakter widowiska i niska opłata wejściowa przyciągały jednak wielu zainteresowanych…

"Rozwój", zima 1905 roku.

"Rozwój", rok 1907.


"Rozwój", rok 1909.

"Gazeta Łódzka", zima 1917 roku.

Zimą łodzianie chętnie odwiedzali ślizgawkę na stawie helenowskim, bowiem na tego rodzaju zabawę stać było większość dzieci i dorosłych (w 1902 roku wstęp kosztował 15 kopiejek dla dorosłych i 5 dla dzieci, jednak ze względu na duże zainteresowanie opłatę podwyższono odpowiednio do 25 i 15 kopiejek).



W 1889 roku na skraju wysokiej skarpy parkowej powstał pawilon letni. Połączono go w następnym roku z dużym budynkiem, który mieścił restaurację o pięknym wystroju i salę teatralną. W tym samym roku do obiektu dobudowano piętro.

"Rozwój", rok 1900.

"Rozwój", rok 1908.

"Rozwój", rok 1911.


Dzierżawcą tego eleganckiego obiektu mieszczącego się od strony ulicy Północnej, między ulicą Nowotargową (obecnie Sterlinga) a aleją Anstadta (wtedy była to ulica prywatna) był Emil Benndorf. 

Restauracja mogła przygotować dziennie do 1200 obiadów, do których podawano znakomite piwa z pobliskiego browaru.


"Rozwój", rok 1910.

"Rozwój", rok 1911.

"Rozwój", rok 1909.

"Rowój", rok 1910.

"Rozwój", rok 1911.

"Głos Poranny", rok 1938.

Do budynku od strony głównej alei parkowej, dobudowano drewnianą cukiernię, a od strony skarpy kaskadę. Kaskada, niestety, została rozebrana:


W parku często odbywały się koncerty i wyścigi rowerowe. 

"Rozwój", rok 1910.

W 1893 roku rodzina Anstadtów wystąpiła o zgodę na budowę sceny koncertowej, aby występy w Helenowie mogły mieć jeszcze bardziej imponującą oprawę. 

Gazeta "Rozwój", rok 1908.

Latem 1913 roku postanowiono wybudować w parku kinematograf. Uruchomiono go tuż przed wojną, w styczniu 1914 roku. Inwestycja przyciągnęła nowych klientów.


Park Helenów stanowił przede wszystkim wizytówkę firmy rodziny Anstadtów i był świetnym miejscem na odpoczynek przy kuflu piwa. Nie było to jednak przedsięwzięcie tak dochodowe, jak mogłoby się wydawać. W latach 90. XIX wieku park często przynosił straty rzędu kilku tysięcy rubli.
Z czasem namnożyło się bowiem tyle zabaw ogrodowych, że przestały one być atrakcją dla łodzian i dość często zamiast dochodu przynosiły straty. Organizatorzy tych imprez wysilali więc całą swoją pomysłowość, ażeby ułożyć całkiem nowy program zabawy, który ściągnie liczne tłumy. 


W pamięci ówczesnych mieszkańców Łodzi zapisała się dobrze zabawa urządzona w Helenowie przez zarząd łódzkiej Straży Ogniowej Ochotniczej z okazji 35-lecia działalności tej instytucji. Na płycie cyklodromu helenowskiego zbudowano osadę japońską z pagodą. Czterysta pięknych "gejsz" obsługiwało licznie zgromadzoną na festynie publiczność. Każdy uczestnik zabawy miał w klapie marynarki chryzantemę wpiętą przez uroczą gejszę.
Atrakcje festynu strażackiego zapoczątkowało tradycyjne corso kwiatowe. Główną aleją parku sunęły z wolna błyszczące landa, modne amerykany, eleganckie karety - wszystkie ozdobione girlandami kwiatów i kolorowymi wstęgami - a w nich urodziwe żony i córki przemysłowców i kupców, w wielkich kapeluszach ze strusimi piórami...

"Rozwój", rok 1910.


Pomysłowością w organizowaniu zabaw w Helenowie wyróżniało się Stowarzyszenie Komiwojażerów, aranżując imprezy z dużym rozmachem. Zorganizowało ono zabawy: Noc nad Bosforem, Zabawa neapolitańska, Święto w Sewilli i wiele innych przenoszące wyobraźnię uczestników w odległe epoki i kraje. W zależności od tematu imprezy zmieniano otoczenie. Pięćdziesięcioosobowa orkiestra mandolinistów i gitarzystów Wacława Korotkiewicza występowała - stosownie do okoliczności - przebrana za Turków, Rzymian czy Neapolitańczyków. W czasie "Zabawy neapolitańskiej" grano włoskie melodie, w ogrodowej restauracji podawano potrawy przyrządzone na sposób włoski, po stawach pływały łódki z wioślarzami w strojach gondolierów.

Zespół muzyczny Wacława Korotkiewicza

Nie lada sensację wywołała zabawa komiwojażerów pod zawołaniem "Święto Sewilli". Wystąpił wtedy niezastąpiony zespół muzyczny Korotkiewicza w strojach hiszpańskich, balet z kastanietami z udzialem ognistych "Hiszpanek" z okolic ulicy Nowomiejskiej. Wszelako główną atrakcją była szeroko reklamowana "prawdziwa hiszpańska" walka byków z udziałem torreadorów i picadorów. Prawdziwej corridy nie było jednak na tej zabawie. Walka torreadorów z bykami trwała zaledwie 20 minut, gdyż zwierzęta... zupełnie zawiodły.
"Co przyskoczy torreador, to byk macha ogonem i dalej trawę skubie" - pisał reporter miejscowej gazety. Zagadka dziwnego zachowania się zwierząt została wkrótce wyjaśniona. Torreadorzy w obawie przed byczymi rogami przez tydzień głodzili biedne zwierzęta, aż z osłabienia nie mogły się ruszać.
Gazety surowo oceniły nieudany pomysł Stowarzyszenia Komiwojażerów. Organizatorzy "Święta Sewilli" wcale jednak nie przejęli się krytyką prasową, gdyż impreza ta przyniosła stowarzyszeniu dochód w wysokości ponad 4700 rubli. 

Orkiestra ludowa Karola Namysłowskiego.

Gazeta "Rozwój", rok 1907.

"Rozwój", rok 1910.

Zarząd parku helenowskiego działał nie tylko w dziedzinie rozrywkowej. Na życzenie sporej części bywalców Helenowa, zainteresowanych sprawami kultury, organizowano tu wystawy malarskie, popisy chórów, występy muzyczne. W okresie letnim otwierał tu swoją filię Salon Artystyczny Zygmunta Bartkiewicza (czytaj TUTAJ). W Helenowie gościła też wielokrotnie słynna kapela włościańska Karola Namysłowskiego.


Do bramy parku doprowadzono tramwaj zaznaczony zieloną tablicą z cyfrą 4, przypomina o tym Julian Tuwim w „Kwiatach polskich”:

Zieloną czwórką się dojedzie do
Zielonego Helenowa.

Helenów był łódzkim zielonym salonem do drugiej wojny światowej. Dziś niewiele pozostało z tego przybytku rozrywki. Zresztą łodzianie teraz bardziej cenią sobie spokój i piękną starą zieleń helenowskiego parku.

"Rozwój", rok 1912.

"Republika", rok 1923.

"Republika", rok 1924.

"Hasło Łódzkie", rok 1930.


"Głos Poranny", rok 1930.


"Panorama", dodatek tygodniowy do "Ilustrowanej Republiki", rok 1932.



Jedną z nielicznych pozostałości po atrakcjach Helenowa z przełomu wieków jest sztuczna grota, a właściwie altana - wybudowana jednak nie ze skał i popiołu wulkanicznego, który przywieziono spod Wezuwiusza, lecz z cementu i trawertynu (taką dawną grotę ogrodową z wulkanicznego popiołu można zobaczyć na terenie prywatnej posesji z zabytkową willą "Klara" Kindermannów w Rudzie Pabianickiej). 



Była to zawsze ulubiona kryjówka zakochanych par.

Po II wojnie światowej park stał się własnością miasta. Przez wiele lat nosił nazwę 19 stycznia (data wkroczenia do Łodzi wojsk radzieckich w 1945 roku). 
Dziś znowu nazywa się Helenowem.


Gdy zlikwidowano ogrodzenie (pozostał fragment od ulicy Północnej), park utracił swój charakter. 


Gazeta "Rozwój", rok 1908.


"Rozwój", rok 1908.


"Nowy Kurier Łódzki", rok 1917.

"Republika", rok 1924.



"Głos Poranny", rok 1932. 


"Głos Poranny", rok 1935.


W 2003 roku na skraju parku, przy ulicy Północnej stanął pomnik Chwały Żołnierzy Armii Łódź. Wykuty został w granicie, według projektu Agnieszki Gawlak. 
Pomnik składa się z wertykalnych elementów zwieńczonych orłem i z podstawy, na której została wyryta mapa Polski.


źródła:
Marcin Jakub Szymański. Browary Łodzi i regionu. Historia i współczesność.
Ryszard Bonisławski, Joanna Podolska. Spacerownik łódzki.
Wacław Pawlak. Minionych zabaw czar czyli czas wolny i rozrywka w dawnej Łodzi.

Podręczny Rejestr Handlowy, rok 1926.



"Dziennik Łódzki", rok 1887.


"Echo", rok 1930.

"Głos Poranny", rok 1938.

"Głos Poranny", rok 193

Fot. archiwalne:
FotoPolska.pl
oraz archiwum Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej im. Józefa Piłsudskiego w Łodzi.

"Dziennik Łódzki", rok 1947.

"Dziennik Łódzki", rok 1948.

"Dziennik Łódzki", rok 1965.

Fot. Monika Czechowicz

"Rozwój", rok 1905.