poniedziałek, 1 lutego 2021

Firma rodziny Zilke, ulica Dowborczyków 9/11.


W zdominowanej przez włókiennictwo Łodzi działały także przedsiębiorstwa innych branż. Przemysł drzewny reprezentowała między innymi firma założona przez Juliusza Zilkego. Przybył on do Łodzi z Proboszczewic i w 1879 roku został czeladnikiem, a następnie majstrem ciesielskim.

Juliusz Zilke (Zielke)


W 1880 roku Juliusz Zilke kupił nieruchomość przy nieistniejącej jeszcze wówczas ulicy, którą później, od jego imienia, nazwano ulicą Juliusza (obecnie Dowborczyków). 

"Führer durch Łódź", 1893.

"Führer durch Łódź", 1893.


Uruchomiony tu został niewielki zakład stolarski, a następnie przedsiębiorstwo budowlane, wykonujące roboty ciesielskie.

Jubileuszowe wydanie "Lodzer Zeitung", 1863-1913.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1909.

Od 1898 roku kierowanie firmą przejął jego syn August, który w latach 1914-1931 był starszym cechu cieśli, a następnie jego członkiem honorowym. Doprowadził on do rozbudowy firmy i jej modernizacji. Nosiła wówczas nazwę Mechaniczna Fabryka Wyrobów Drzewnych August Zilke. 

"Ilustrowana Republika", rok 1927.


Istniejące tu budynki zniszczył pożar, który wybuchł 14 września 1908 roku. 

"Rozwój", 14 września 1908 roku.

Po tym wydarzeniu budynki zostały odbudowane, wzniesiono także kamienicę zamieszkałą przez członków rodziny Zilków.

Dawna kamienica rodziny Zilke przy ulicy Dowborczyków 13.

Budynek wpisany jest do ewidencji zabytków. Nad bramą wejściową pomiędzy oknami pierwszego i drugiego piętra znajduje się ozdobny relief. Kamienica posiada trzy piętra i balkony w formie wykuszu. Imponujący budynek, mam nadzieję, że doczeka się remontu.


Fabryka Zilków produkowała między innymi meble, skrzynki fornirowane i dla browarów, dykty, okna, drzwi oraz deseczki i ramki do nawijania tkanin. 

Informator Handlowo-Przemysłowy, 1911.

W 1913 roku firma zatrudniała 35 robotników.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1913.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1913.

W latach 1914-1919 poważnie ograniczyła produkcję. Od 1920 roku stanowiła część Towarzystwa Przemysłu Drzewnego "Silvars", którego współwłaścicielem był August Zilke. 

"Ilustrowana Republika", rok 1927.

W 1923 roku wystąpił on z tej spółki i uruchomił własną firmę o nazwie Przemysł Drzewny August Zilke. Jeszcze w 1928 roku pracowało tu 100 robotników, jednakże kryzys gospodarczy spowodował, że 1 września 1931 roku ogłoszono jej upadłość.

"Rozwój", rok 1930.

Dziennik Zarządu m. Łodzi, rok 1930.

Przedsiębiorstwo nie zostało jednak całkowicie zlikwidowane. Część jego majątku przejął w 1933 roku nowy podmiot o nazwie Stolarskie Zakłady dla Budownictwa i Przemysłu Sp. z o.o. Ich właścicielkami były Ida Zilke (żona Augusta) oraz Angelika Sima, a August Zilke pełnił funkcję zarządzającego. Część pomieszczeń i maszyn wydzierżawiono Rudolfowi Richterowi, który miał tu własną stolarnię.
Obydwie firmy funkcjonowały także w latach 1939-1945.

Po zakończeniu II wojny światowej przedsiębiorstwo zostało upaństwowione. Początkowo mieściły się tu Państwowe Zakłady Stolarskie nr 1, a następnie Łódzkie Fabryki Mebli. Obecnie obiekty przy Dowborczyków 9/11 zajmuje Urząd Skarbowy Łódź Śródmieście.


źródło:
Jacek Kusiński, Ryszard Bonisławski, Maciej Janik. Księga fabryk Łodzi.

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

Fot. współczesne Monika Czechowicz

piątek, 29 stycznia 2021

Budowa Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Centrum Nauki i Techniki EC1.


Trwa budowa Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Centrum Nauki i Techniki EC1.
Powstaje wyjątkowy ośrodek wystawiennictwa, edukacji i popularyzacji kultury audiowizualnej. Projekty inwestycyjne są współfinansowane przez Unię Europejską w ramach POIiŚ 2014-2020. Instytucja współprowadzona przez Miasto Łódź oraz Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego.


Multimedialna i narracyjna ekspozycja Kino Polonia opowie nam o historii rodzimego kina, Mechaniczne oko zabierze w wędrówkę od współczesnego filmu cyfrowego po pierwsze latarnie magiczne, a w Materii kina będzie można poznać wszystkie fazy realizacji filmów, realizując swój własny.


Powstała już unikalna filmowa wystawa NCKF Spot, znajdująca się na parterze Centrum Nauki i Techniki.


Wybierając się na wycieczkę po Centrum Nauki i Techniki, nie zapomnijcie wstąpić do NCKF Spot, znajdującego się na parterze centrum. Tu dowiemy się jak wyglądał i działał najstarszy polski projektor filmowy – biopleograf…

Biopleograf Kazimierza Prószyńskiego.
"Światło", miesięcznik poświęcony fotografii i wiadomościom z nią związanym", rok 1899.
Biblioteka Narodowa (źródło: Polona)

Biopleograf z końca XIX wieku autorstwa Kazimierza Prószyńskiego był jednym z pierwszych polskich urządzeń do rejestracji i projekcji filmowych. Nie zachował się do dzisiejszych czasów, dlatego NCKF w 2018 roku przygotował jego wierną – i w pełni sprawną! - replikę. Zobaczymy też zrekonstruowaną wersję pierwszego polskiego filmu Powrót birbanta. Zjawiskowe kostiumy Kaliny Jędrusik (Lucy) i Anny Nehrebeckiej (Anki) wprowadzą nas w klimat Ziemi Obiecanej.


Kalina Jędrusik, grając filmową Lucy ("Ziemia Obiecana", reżyseria Andrzej Wajda, rok 1974), prowokowała nie tylko zachowaniem, ale także odważnym strojem – pikanterii czerwono-złotemu żakietowi dodawały czarne pióra!

Kostium Anny Nehrebeckiej, filmowej Anki.

Kostium Anny Dymnej, w którym grała Barbarę Radziwiłłównę 
w serialu "Królowa Bona" w reżyserii Janusza Majewskiego (1980).


Pochodząca z lat 80. XIX wieku unikatowa latarnia magiczna umożliwiała wyświetlanie trzech niezależnych od siebie obrazów. Na świecie zachowały się tylko trzy egzemplarze tego sprzętu – w tym jeden w NCKF-ie.


Francuska zabawka optyczna z 1880 roku to jedno z pierwszych urządzeń zapowiadających nadejście kina. Sercem wynalazku jest obrotowy bęben z umieszczonym w środku papierowym paskiem z kadrami oraz układem małych lusterek – kiedy nim zakręcimy, namalowane postaci sprawią wrażenie ruchomych…
Gdy zechcemy odpocząć po filmowym spacerze, będziemy mogli usiąść z książką w czytelni NCKF-u i porozmawiać o naszych ulubionych fabułach.


Latarnia magiczna, zabytkowe kamery i projektory, kostiumy z największych polskich produkcji, filmowe plakaty i książki – to wszystko, i o wiele więcej, można będzie zobaczyć w przestrzeni NCKF Spot.


Poza wystawami w NCKF-ie działać będzie trzysalowe kino i ultranowoczesna biblioteka z pracownią multimedialną, umożliwiająca dostęp do zdigitalizowanych zasobów polskiego i światowego kina. Można tu będzie znaleźć akademie filmowe, zajęcia z edukacji audiowizualnej, odbywać się będą spotkania z gwiazdami i kawiarnie - można tu będzie spędzić długie godziny...
Otwarcie NCKF-u planowane jest na 2023 rok.


NCKF SPOT wystawa filmowa na parterze CNiT /wejście w ramach biletu do Centrum Nauki i Techniki EC1, będzie zapewne możliwe zaraz po zniesieniu ograniczeń dla przestrzeni publicznych związanych z Covid19/

Fot. Monika Czechowicz
Fot. archiwalne Interia Film 
oraz Polona.

Centrum Nauki i Techniki EC1, ul. Targowa 1/3
Parking dla gości, ul. Dowborczyków 7.
Kontakt: nckf@ec1lodz.pl.

wtorek, 26 stycznia 2021

Kino Orion, Czary, Colosseum i Sfinks. Ulica Rzgowska 74.


23 listopada 1909 roku został otwarty kinematograf Orion w specjalnie do tego celu zaprojektowanym budynku, z salą na 300 miejsc. Kino miało własny agregat prądotwórczy, bo w tej części miasta nie było sieci elektrycznej. 


W 1912 roku kinematograf zmienił nazwę na Czary. Kino przez kilka lat było zamknięte, ale – dzięki właścicielowi pobliskiego kina Rekord (oba kina były jedynymi w tej części miasta salami projekcyjnymi), Bronisławowi Zygadlewiczowi – odrodziło się w 1924 roku jako Colosseum. Był to przede wszystkim kinematograf dla klasy robotniczej.

"Rozwój", rok 1912.

Podręczny Rejestr Handlowy, rok 1926.


W 1928 roku kino znowu zmieniło nazwę - na Sfinks, i pod taką funkcjonowało niemal do wybuchu II wojny światowej. Wtedy to budynek kupiło „Zjednoczenie Badaczy Pisma Świętego w Piotrze”, wykorzystując salę do swoich spotkań i szkoleń. Wyznanie zostało uznane za sektę i lokal przejęło państwo.

"Głos Poranny", rok 1935.

"Echo", rok 1937.

"Głos Poranny", rok 1937.

Po 1945 roku kino nie wznowiło działalności. Sala była wykorzystywana jako hala sportowa, odbywały się w niej min. walki bokserskie. Obecnie w budynku prowadzona jest drobna działalność handlowa i usługowa.
"Dziennik Łódzki", rok 1950.

Wejście do kina zrobiono w specjalnie wybudowanym parterowym domku, sala kinowa widoczna z tyłu. W tle widoczne bloki osiedla czerwony Rynek.

Feliks Bąbol w książce „Łódź, która odeszła”:
Kina „Rekord”, „Mewa”, „Colosseum” były naturalnym uzupełnieniem młodości na Chojnach. Wzbogacały ubogi świat złudzeń nawet jeszcze w czasie kina niemego, gdy orkiestra w kanale pod ekranem grała „Lekką kawalerię”, ilustrując nią gonitwy po prerii lub pościg za „czarnym charakterem”, gdy napisy nie zawsze dały się odczytać.
Pod kina chodziliśmy codziennie, czekając ustawicznie, by wejść na salę. Czasem zdarzało się, raptem miękło serce biletera, czasem powiódł się jakiś manewr w wejściu, gdy między seansami zakotłowało się od wychodzących i wchodzących. Właściciele tych kin robili krótkie przerwy, aby w ciągu wieczoru zmieścić jak najwięcej seansów. Dopiero po kilku latach opracowaliśmy inny, lepszy sposób dostania się na seans, gdy znalezione pod kinem kontrmarki zaczęliśmy przyklejać barszczem do zużytych biletów, a w miejscu sklejenia robić dziurki igłą. Taki bilet wyglądał jak nowy. Z drżącym sercem podawało się go bileterowi do skasowania. Trzeba powiedzieć, że mieliśmy tylko kilka niepowodzeń Zdarzało się bowiem niekiedy, że bileter spostrzegł, iż oddzielenie kontrmarki idzie mu zbyt lekko, chwytał wówczas kinomana za ucho i pociągając boleśnie wyprowadzał na ulicę.
Klejenie zużytych biletów, a potem prasowanie żelazkiem „z duszą” rozgrzaną w kanonce rozwinęło się wielce w czasach filmów seryjnych. Gdy Rinaldo Rinaldini wpadał na końcu pierwszej serii do tajemniczej sztolni, robiło się wszystko, aby w następnym tygodniu zobaczyć, jak się z tej sztolni wyratował.
Wierzyliśmy w swych ulubieńców i w to, że wyjdą zwycięsko z każdej rozprawy z bandą, ale chcieliśmy to oglądać na własne oczy. Kleiło się więc nowe bilety, narażając uszy na niebezpieczeństwo, bo kto by nastarczył z pieniędzmi na nowe, pasjonujące serie!

Boczne wyjścia dawnego kina.
"Rozwój", rok 1913.
źródła:
Piotr Kulesza, Anna Michalska, Michał Koliński. Łódzkie kina. Od Bałtyku do Tatr.
Atrakcje turystyczne Łodzi. Ciekawe miejsca Łodzi (polskaniezwykla.pl)

Fot. współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi


Przeczytaj jeszcze w baedekerze:

BAEDEKER POLECA:
Piotr Kulesza, Anna Michalska, Michał Koliński. Łódzkie kina. Od Bałtyku do Tatr.
Książka Łódzkie kina. Od Bałtyku do Tatr to obowiązkowa lektura dla wszystkich miłośników X muzy. Autorzy książki w sprawny sposób kreślą mapę łódzkiej kinematografii, zaznaczając na niej prawie wszystkie kina, które kiedykolwiek działały w mieście. W ciekawy sposób prowadzą Czytelnika przez kolejne dekady kinowej historii ziemi obiecanej.
Niezwykle obszerny zbiór niepublikowanych dotąd zdjęć, pamiątek, plakatów, reklam i notatek prasowych pozwoli Państwu przenieść się do najwytworniejszych kin, takich jak Odeon, Casino lub Luna, ale również do peryferyjnych kinematografów na Chojnach i Bałutach. Autorzy przypominają kina istniejące w czasach Polski Ludowej, a także opisują te czekające na widzów obecnie. Szczegółowe informacje o poszczególnych „świątyniach filmu” przeplatane są wspomnieniami bywalców X muzy, dzięki którym na kartach książki ożywają dawne obrazy.
Otwórzmy drzwi do przeszłości. Szelest przedzieranych biletów obudzi wspomnienia, światła znowu zgasną, szepty powoli ucichną, na ekranie pojawi się ulubiony film... Z teatrów świetlnych powoli przenosimy się do współczesnych multipleksów. Kameralne wnętrza zastępują przestronne i nowoczesne sale kinowe…
Ponad 100 lat kinowej historii – Łódź ma się czym pochwalić! Zapraszamy na seans wspomnień.
Dom Wydawniczy
Księży Młyn