czwartek, 15 marca 2018

DAWNA SALEZJAŃSKA SZKOŁA RZEMIOSŁ PRZY ULICY WODNEJ 34.

Salezjanie przybyli do Polski w 1898 roku i założyli pierwszy dom zakonny w Oświęcimiu. Działalność szkolna Towarzystwa Salezjańskiego wyrosła z inicjatywy i ducha apostolskiego ks. Jana Bosko (1815-1888).
Do Łodzi Salezjanie przybyli w 1922 roku. Dzięki staraniom biskupa łódzkiego Wincentego Tymienieckiego przejęli oni Szkołę Rzemiosł przy ulicy Wodnej. Na początku znajdowały się tutaj cztery działy zawodowe: ślusarski, tokarski, budowy maszyn, obróbki metali. Nieco później powstał dział odlewniczy.


Szkoła przy ulicy Wodnej zawdzięcza swój początek przemysłowcom i robotnikom łódzkim, a w szczególności Emilowi Geyerowi, który zakupił plac (w 1902 lub 1903 roku) i wystawił gmach szkolny. 

"Rozwój", rok 1903.

Zarząd nad tą instytucją właściciel powierzył Związkowi Chrześcijańskiemu Towarzystwa Dobroczynności, a od stycznia 1922 roku Towarzystwu Rzemieślniczemu „Resursa”. Szkoła przeżywała duże trudności. W celu ratowania tak pożytecznej instytucji przed upadkiem, z inicjatywy biskupa łódzkiego Wincentego Tymienieckiego i prezesa Resursy Władysława Wagnera, Towarzystwo „Resursa” powierzyło kierownictwo Szkoły Rzemiosł Zgromadzeniu Salezjańskiemu.

Pierwsi salezjanie, wspólnie z  poprzednim zarządem, rozpoczęli prace remontowo-adaptacyjne. Nowy rok szkolny 1922/23 rozpoczęto już 11 września. 


"Rozwój", 15 października 1922.

Uroczystość oddania szkoły pod kierownictwo salezjanów odbyła się 15 paź­dziernika 1922 roku.
W 1924 roku  Magistrat Łodzi przekazał Salezjanom szkołę, warsztaty oraz plac przy ulicy Wodnej na własność. Dzięki temu można było wybudować nowy gmach szkoły.

Budynek szkolny w latach 20. ubiegłego stulecia (Archiwum Państwowe w Łodzi)

Nauka w szkole trwała trzy lata i odpowiadała poziomem sześciu klasom gimnazjalnym, dawała jednocześnie wykształcenie zawodowe.
Staraniem salezjanów oraz mieszkańców wschodnio-południowej dzielnicy miasta przyznano w 1924 roku szkole sąsiedni plac na rozbudowę zakładu i budowę Domu Młodzieży. Architekt Wiesław Lisowski wykonał nieodpłatnie plany i w kwietniu 1925 roku poświęcono kamień węgielny pod budynek szkolny z internatem i halami fabrycznymi.

"Rozwój", rok 1925.

Dziennik Zarządu m. Łodzi, rok 1926.


Praca salezjańska w Łodzi przy ulicy Wodnej nie ograniczała się tylko do prowadzenia szkoły i internatu. Obejmowała także działalność oratoryjną, duszpasterską, a nawet wydawniczą. W 1924 roku ukazała się drukiem broszura pt. „Szkoła Rzemiosł w Łodzi”. Rok później ks. Antoni Łatka założył miesięcznik „Wiadomości Szkoły Rzemiosł”, który w 1937 roku wznowiono jako „Wieści Gimnazjum Mechanicznego, Szkoły Mechanicznej, Oratorium”.


W 1931 roku erygowano przy szkole salezjański dom zakonny pw. św. Barbary, patronki nie tylko górników i hutników, ale również odlewników, metalowców i rzemieślników.
Zgodnie z ustawową reorganizacją szkolnictwa zawodowego w Polsce, Szkoła Rzemiosł od 1936 roku przekształciła się na dwie instytucje: 4-letnie Gimnazjum Mechaniczne i 3-letnią Szkołę Mechaniczną. Obie te placówki wychowawczo-oświatowe miały program i uprawnienia szkół państwowych. Ukończenie Gimnazjum Mechanicznego dawało absolwentowi tytuł i pozycję czeladnika, lecz nie uprawniało do podjęcia studiów wyższych.

Księga adresowa m. Łodzi, 1937-1939.

Placówka stawała się atrakcyjna i zasobna, pracowała w coraz lepszych warunkach, miała przestrzenne sale wykładowe: salę rysunkową, gimnastyczną, muzyczną, teatralną, czytelnię, świetlicę, bibliotekę, boisko oraz właściwie wyposażone warsztaty. Postępujący rozwój placówki szkolno-wychowawczej przy ulicy Wodnej 34 został nagle zahamowany przez wybuch drugiej wojny światowej. 

"Łódź w Ilustracji", dodatek niedzielny do "Kuriera Łódzkiego", rok 1939.


8 września 1939 roku Niemcy zajęli Łódź. Tego dnia zwołano dyrektorów szkół łódzkich i podczas spotkania uchwalono rozpoczęcie nauki w szkołach średnich na poniedziałek 11 września. Na ogólną liczbę 385 zgłosiło się tylko 160 chłopców. Starano się w miarę możliwości realizować program nauczania. Lekcje odbywały się normalnie. Językiem wykładowym był polski, z programu usunięto historię i geografię, a wprowadzono naukę języka niemieckiego. Okupant zamierzał traktować szkolę nie jako placówkę kształcącą polską młodzież, lecz chciał wykorzystywać ją na swoje potrzeby militarne.


Salezjanie dla ratowania szkoły otworzyli klasę gimnazjum mechanicznego dla chłopców niemieckich. W budynkach umieszczono też chłopców z sierocińca prowadzonego przez Salezjanów poza Łodzią. W końcu listopada opieka społeczna umieściła w internacie 120 chłopców z sierocińca przy ulicy Przędzalnianej. Przebywali tutaj do maja 1940 roku, najstarszych (30) wywieziono wtedy na roboty do Rzeszy, a pozostałych chłopców przekazano do sierocińca w Lutomiersku, prowadzonego przez salezjanów.

Klasztor salezjanów w Lutomiersku.

Trudności związane z funkcjonowaniem zakładu salezjańskiego rozpoczęły się dość szybko. Już 13 września w budynku szkolnym zakwaterowano kompanię żandarmerii niemieckiej. Pod zarzutem słuchania audycji radiowych, hitlerowcy aresztowali (25 września) ks. dyrektora Antoniego Łatkę i diakona Wiktora Spinka. Ten ostatni do końca wojny przebywał w obozach koncentracyjnych. Ksiądz Łatka po tygodniu wrócił z ulicy Sterlinga, jednak kierownictwo szkoły przekazał inż. J. Szwodzickiemu.


W kwietniu 1940 roku kierownictwo zakładu otrzymało polecenie zakończenia roku szkolnego, co praktycznie oznaczało rozwiązanie szkoły. Uczniowie, z wyjątkiem czwartej klasy Gimnazjum Mechanicznego i trzeciej klasy Szkoły Mechanicznej, otrzymali świadectwa ukończenia roku szkolnego z promocją do następnej klasy na formularzach w języku polskim. Natomiast chłopcy z najstarszych klas zostali zatrzymani na trzymiesięczny kurs szkoleniowy i później pracowali w różnych fabrykach na potrzeby Luftwaffe. Wtedy też okupanci usunęli całkowicie zarząd salezjański, a cały obiekt przejęli pod swoją opiekę.


Nowi użytkownicy w pomieszczeniach budynku i warsztatach szkolnych urządzili zakłady szkoleniowe dla ministerstwa lotnictwa. Salezjanów koadiutorów i kleryków oraz instruktorów świeckich Niemcy pozostawili jako pracowników stałych. Dzięki temu nie podlegali oni wywózce na roboty do Rzeszy. Kaplicę ostatecznie zamknięto w październiku 1941 roku. Początkowo pełniła ona funkcję magazynu, a od 1943 roku urządzono w niej sypialnię dla ludzi, którzy byli przywożeni na kursy szkoleniowe. Obydwie zakrystie hitlerowcy przeznaczyli na katownie.


Wczesnym rankiem 6 października 1942 roku aresztowano prawie wszystkich księży pracujących w Łodzi. Ksiądz Łatka, jako pracownik firmy przemysłowej Muller i Saidel, pozostał w zakładzie do stycznia 1945 roku. Podczas okupacji zakład salezjański ocalał przed  zniszczeniem. Budynki pozostały w dobrym stanie, zanotowano jednak znaczne straty w wyposażeniu warsztatów. Część narzędzi zostało zniszczonych, a około 50% wywieźli Niemcy.


Po wycofaniu się okupantów, na straży obiektu stanęło trzech współbraci: ks. Zygmunt Jędrzejczak, ks. Józef Klytta i ks. Józef Robakowski. Bezpośrednio po oswobodzeniu Łodzi salezjanie powrócili na swoją placówkę, podejmując przerwaną pracę. W styczniu 1945 roku przystąpiono do organizowania placówki oświatowo-wychowawczej. Komenda Miasta wydała przedstawicielom Zgromadzenia zezwolenie na objęcie obiektu i otwarcie szkoły.


Komunizm w Polsce z ideologią ateistyczną to kolejne trudne czasy dla Salezjanów. Rozpoczęto stopniową likwidację szkolnictwa prywatnego. Władze PRL narzuciły Salezjanom własną kadrę pedagogiczną, która miała decydować o charakterze szkoły. Pomimo tego cieszyła się ona ogromnym uznaniem. Absolwenci ze względu na solidne przygotowanie do zawodu byli, tak jak dawniej, chętnie zatrudniani w fabrykach.


Kolejny rok szkolny 1945/46 w pełni dorównał już tradycjom przedwojennym, w Prywatnym Gimnazjum Towarzystwa Salezjań­skiego kształciło się 366 chłopców, a personel dydaktyczny składał się z 25 nauczycieli i instruktorów, w tym 11 Salezjanów. Wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniom społecznym oraz stosując się do zaleceń władz, salezjanie otworzyli ponownie internat przy szkole dla około 100 chłopców.


Jednak szkolna działalność salezjańska w Łodzi od 1948 roku zaczęła się kurczyć. Było to wynikiem przejęcia w pełni oświaty przez instytucje państwowe. Kuratorium usiłowało ingerować w wewnętrzne życie zakładu, narzucić „swojego” dyrektora szkoły. Rozpoczęły się częste i uciążliwe wizytacje, kontrole, nieuzasadnione i bezpodstawne zarzuty, a także procesy sądowe niektórych współbraci.
Mimo trudności finansowych i przeszkód oraz utrudnień ze strony władz administracyjnych szkoła i warsztaty prowadziły działalność, a nawet rozwijały się, podczas gdy wiele tego typu szkół państwowych w Łodzi nie umiało pokonać wielu podobnych trudności. Władze komunistyczne systematycznie jednak dążyły do przejęcia placówki, co było równoznaczne z jej likwidacją.


W latach 60. nasiliły się inwigilacje, prowokacje, przesłuchiwanie uczniów i nauczycieli przez funkcjonariuszy milicji i prokuratury. A jednak placówka szkolno-wychowawcza pod kierunkiem salezjanów nadal istniała, przygotowując setki ludzi do pracy zawodowej. Produkcja warsztatów kilkakrotnie przewyższała analogiczne instytucje państwowe.
W związku z reformą szkolnictwa salezjanie w miejsce gimnazjum założyli Technikum Mechaniczne. Jednakże władze skutecznie utrudniały prowadzenie szkoły doprowadzając do jej likwidacji. Technikum zakończyło działalność w 1955 roku. Natomiast Zasadniczą Szkołę Metalowo-Odlewniczą Towarzystwa Salezjańskiego upaństwowiono, przekształcając ją w Zasadniczą Szkołę Metalową nr 2, w 1962 roku.


Po przejęciu szkoły przez państwo, głównym ośrodkiem działalności salezjańskiej stał się kościół. Od 1960 roku  istniał i działał przy tutejszym kościele samodzielny ośrodek duszpasterski.
Władze państwowe wydzierżawiły wszystkie lokale, internat i warsztaty, a przejętą szkolę prowadziły do 1990 roku pod nazwą Zasadnicza Szkoła Zawodowa Nr 2. Dotychczasowym właścicielom wydzielono część mieszkalną dla inspektoratu oraz współbraci obsługujących, kościół. Salezjanie koadiutorzy nadal pracowali w „nowej szkole” w charakterze magazynierów czy instruktorów.


Minęło prawie 30 lat, zanim ponownie przy ulicy Wodnej Salezjanie wznowili działalność szkolno-wychowawczą. Po upadku władzy komunistycznej i zmianie rządu w Polsce w 1989 roku zaistniała dogodna możliwość odzyskania placówki. Po przeobrażeniach ustrojowych w Polsce w 1989 roku szkoła znów znalazła się w rękach salezjanów.
21 listopada 1990 roku zawarto porozumienie między Kuratorium Oświaty i Wychowania a Towarzystwem Salezjańskim, dotyczące przekazania majątku Zespołu Szkół Mechanicznych w Łodzi przy ulicy Wodnej 34.


Salezjanie po prawie trzydziestu latach powrócili do swojej własności.
2 lipca 1991 roku dokonało się urzędowe przekazanie budynków szkolnych wraz ze sprzętem, ławkami, urządzeniami gabinetów i sali gimnastyczno-widowiskowej wraz z połową księgozbioru biblioteki szkolnej.


Początkowo przełożeni zakonni zamierzali utrzymać dotychczasowy profil szkoły z możliwością systematycznego poszerzania go o nowe specjalizacje zawodowe. Z upływem lat park maszynowy i pomoce szkolne miały być uzupełniane i unowocześniane. Przy szkole planowano także prowadzić internat dla chłopów. Jednak plany odrestaurowania dawnej szkoły mechanicznej upadły już po kilku miesiącach. Zadecydowało o tym zbyt duże zużycie maszyn oraz brak pieniędzy na nowe kosztowne inwestycje. Ponadto doszły do tego nowe uwarunkowania - współczesne szkolnictwo zamierza iść w kierunku kształcenia ogólnego i następnie przygotowywać młodych ludzi do konkretnego zawodu. Dlatego od kwietnia 1991 roku salezjanie rozpoczęli starania u odpowiednich władz na pozwolenie otwarcia liceum ogólnokształcącego.
Zespół Szkół Zawodowych przeniósł się do budynku przy al. Politechniki, a Technikum Mechaniczne, które za patrona otrzymało Teodora Duracza, znalazło pomieszczenie przy ulicy Kopcińskiego 69.


Znaczek Technikum Mechanicznego im. Teodora Duracza w Łodzi.
(zdjęcie przesłał Pan Grzegorz Stężała, który wniósł też kilka poprawek do tej notatki - przy okazji podziękowania od baedekera 😊 ).


Przy ulicy Wodnej powstało Salezjańskie Liceum Ogólnokształcące im. Księdza Bosko (1991) oraz – w wyniku reformy szkolnictwa – Salezjańskie Gimnazjum im. Księdza Bosko (1999). Placówki początkowo funkcjonowały jako niepubliczne. Od 2006 roku liceum i gimnazjum stały szkołami publicznymi, otwierając swoje drzwi dla wszystkich.
W 2001 roku szkoła wzbogaciła się o nowoczesną halę sportową, którą wybudowano w miejscu dawnych warsztatów.
Absolwenci szkoły mogą ubiegać się o przyjęcie na studia we wszystkich krajowych uczelniach. Od września 1992 roku w gmachu przy ulicy Wodnej 36 mieścił się także Wydział Filozoficzny Wyższego Seminarium Duchownego Towarzystwa Salezjańskiego. Zakończył swoją działalność w 2008 roku.
Nawiązując do tradycji kształcenia zawodowego, utworzono również Salezjańską Wyższą Szkołę Ekonomii i Zarządzania (1996), która funkcjonowała do 2012 roku.
W 2017 roku powstała Salezjańska Szkoła Podstawowa im. Księdza Bosko, w której prowadzona jest edukacja zróżnicowana, polegającą na tworzeniu osobnych klas dla dziewcząt i dla chłopców.
  

Obecnie w kompleksie budynków przy ul. Wodnej 34/36 znajduje się:

Salezjańska Szkoła Podstawowa im. Księdza Bosko (SSP),
Salezjańskie Gimnazjum im. Księdza Bosko (SG),
Salezjańskie Liceum Ogólnokształcące im. Księdza Bosko (SLO),
Bursa Salezjańska im. Księdza Bosko dla chłopców,
Parafia pw. Matki Bożej Wspomożenia Wiernych,
Oratorium im. Dominika Savio,

Zespół Szkół Salezjańskich na FB:
- i na stronie Szkolnictwo.pl:


Źródła :
Szkoła salezjańska w Łodzi  http://www.lodz.salezjanie.pl/
ks. Jan Pietrzykowski. Szkoła salezjańska w Łodzi 1922-1992.
Ks. Wiktor Jacewicz. Męczeństwo salezjanów w czasie okupacji hitlerowskiej 1939—1945.
Salezjanie w Łodzi [w:] „Słowo Powszechne”.

Przeczytaj jeszcze:

Fot. Monika Czechowicz
Fot. archiwalne ze zbiorów Archiwum Państwowego w Łodzi 
oraz Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi.

środa, 14 marca 2018

wtorek, 13 marca 2018

Zabytkowe budynki Gazowni Łódzkiej.

Ulica Targowa 18/20. Kompleks zabytkowych budynków Gazowni Łódzkiej. 


Budynki zostały wzniesione w roku 1867 przez londyńskie Towarzystwo William Cartwight Holmes et. Co. W skład kompleksu wchodziły: hala do oczyszczania i schładzania gazu, budynek biurowy, wydział mechaniczny oraz komin.
13 lipca 1869 roku pierwszy raz w łódzkiej sieci popłynął gaz, który zasilił uliczne latarnie. Było ich wówczas w mieście około 200. Pojawili się również latarnicy, którzy czuwali nad punktualnym zapalaniem latarni. Z czasem gaz z sieci zaczął docierać do fabryk i mieszkań. 

"Dziennik Łódzki", rok 1886.

Zabytkowe, odrestaurowane budynki przy ulicy Targowej są obecnie siedzibą Polskiej Spółki Gazownictwa oddział w Warszawie Zakład w Łodzi.


Już w marcu 1864 roku zapadła uchwała Rady Miejskiej w sprawie zastąpienia olejowych latarni oświetleniem gazowym. Pod gazownię wyznaczono dwumorgowy plac miejski przy ulicy Targowej, położony blisko fabryk i parceli przeznaczonej na dworzec kolejowy.
W „Dzienniku Warszawskim” ogłoszono konkurs na zainstalowanie w Łodzi oświetlenia gazowego. Zgłosiło się kilku kandydatów. Najkorzystniejsze warunki przedstawiło londyńskie towarzystwo Wiliam Cartwright Holmes et Co i z tą firmą władze miejskie Łodzi podpisały w 1867 roku kontrakt na budowę gazowni. Firma otrzymała koncesję na oświetlenie miasta przez 40 lat, po czym gazownia wraz z siecią rur miała przejść bezpłatnie na własność miasta. 

Gazowa latania przy ulicy Nowomiejskiej.

Budowę gazowni ukończono w pierwszych miesiącach 1869 roku. Jednocześnie powstało w Hamburgu Łódzkie Towarzystwo Gazowe, któremu firma londyńska sprzedała swą koncesję i przedsiębiorstwo gazowe w Łodzi za 278 tysięcy rubli (Łódzkie Towarzystwo Gazowe odstąpiło gazownię Magistratowi m. Łodzi w 1909 roku, została ona wydzierżawiona Konsorcjum Dzierżawców i dopiero w 1920 roku przeszła pod bezpośredni zarząd miasta).

 
Gazowa latarnia przy ulicy Ogrodowej.

Zgodnie z kontraktem ustawiono na ulicach Łodzi 200 latarni. Z tego 89 na Piotrkowskiej, jedna latarnia od drugiej w odległości około 85 metrów, z wyjątkiem 17 latarni na odcinku od ulicy Pustej (dzisiejsza Wigury) do budynku bankowego przy Górnym Rynku (plac Reymonta), które stały w odległości 170 metrów od siebie. Na tym odcinku Piotrkowskiej było niewiele domów i panował tutaj mniejszy ruch. Na północ od Nowego Rynku (pl. Wolności) ustawiono 51 latarni, na Nowym Rynku – 8, na ulicy Wschodniej – 4, na Widzewskiej (Kilińskiego) – 6. Z przecznic Piotrkowskiej tylko dwie otrzymały oświetlenie gazowe: ulica Dzielna (dzisiejsza Narutowicza) – 14 i Główna  - 28 latarni. Oświetlono więc gazem przede wszystkim te ulice, które posiadały gęstą zabudowę lub prowadziły do ważniejszych instytucji, jak poczta, teatr, dworzec kolejowy. Latarnie stały na żelaznych słupach, pomalowanych olejną farbą na kolor brązowy. Opłaty za oświetlenie pobierano od właścicieli domów.
"Rozwój", rok 1898.


Latarnie gazowe na Piotrkowskiej zabłysły po raz pierwszy 13 lipca 1869 roku o godzinie 21.30. Było to wielkie wydarzenie w życiu głównej ulicy miasta. Mieszkańcy wyszli z domów, by obejrzeć nowe urządzenia. Jednak przez kilka pierwszych godzin światło było przyciemnione i dopiero około godziny drugiej w nocy latarnie zapaliły się jasnym płomieniem. W miesiącach letnich latarnie gazowe płonęły krócej: w lipcu od 21.30 do 0.45 (w grudniu od 18.00 do 2.00). Tylko latarnie na skrzyżowaniach Piotrkowskiej z jej przecznicami paliły się całą noc.

"Goniec Łódzki", rok 1898.

"Rozwój", rok 1900.

Już następnego dnia po zaprowadzeniu oświetlenia gazowego zaczęły się narzekania mieszkańców tych ulic, na których nie umieszczono latarni. Mówiono, że zostały one rozdzielone niesprawiedliwie, że ulica Główna, przy której mieszkają „tylko biedni rzemieślnicy”, ma aż 28 latarni, a na Południowej i Cegielnianej, gdzie właściciele placów zaczynają stawiać piętrowe murowane domy, nie ma ani jednej.

"Rozwój", rok 1900.

Gazowe latanie przy Piotrkowskiej 202-204.

W latach 1870-1871 zaczęto umieszczać latarnie na przecznicach Piotrkowskiej. Po dwie latarnie otrzymały ulice Zawadzka (Próchnika), Cegielniana (Jaracza), Krótka (dzisiejsza Traugutta) i Nawrot. Z ulicy Głównej przeniesiono osiem latarni – sześć ustawiono na ulicy Przejazd (Tuwima), a dwie na Emilii (ks. bp. Tymienieckiego). Ulica Andrzeja, krótka i zabudowana małymi, drewnianymi domkami, otrzymała tylko jedną latarnię. Ulica Południowa (dzisiaj ulica Rewolucji 1905 roku) jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych nie posiadała oświetlenia gazowego.
Prawie każdego roku zwiększała się liczba gazowych latarni i w 1886 roku było ich 467. Wtedy też stwierdzono, że latarnie na Piotrkowskiej, Nowomiejskiej i Dzielnej są od siebie zbyt oddalone i nie dają odpowiedniego oświetlenia ulic wyróżniającym się największym nasileniem ruchu. Postanowiono więc umieścić na Piotrkowskiej dodatkowo 35 latarni. Ponadto na wielu ulicach już zamieszkałych w ogóle brakowało oświetlenia, nawet na niektórych przecznicach Piotrkowskiej (część Cegielnianej, Andrzeja, Rozwadowskiej, Anny, Karola, Radwańskiej). W 1891 roku były w Łodzi 643 uliczne latarnie gazowe i 10 kandelabrów o trzech latarniach (na placach oraz przed kościołami trzech wyznań chrześcijańskich).


W latach osiemdziesiątych więksi fabrykanci łódzcy zaczęli wprowadzać oświetlenie gazowe w swych przedsiębiorstwach. Scheibler rozporządzał już wówczas własną gazownią dla oświetlenia fabryki na Księżym Młynie. Inne fabryki korzystały z gazu miejskiego. Wprawdzie Łódzkie Towarzystwo Gazowe posiadało wyłączne prawo układania rur gazowych w Łodzi, lecz niektórzy fabrykanci nie liczyli się z tym. W 1886 roku Poznański przeprowadził bezprawnie rurę gazową na ulicy Ogrodowej, a Aleksander Skrudziński założył w swej fabryce przy Piotrkowskiej 214 wewnętrzne rury gazowe i z tego powodu procesował się z Łódzkim Towarzystwem Gazowym. Fabrykant Ludwik Meyer oświetlił gazem swą luksusową willę w pasażu Meyera przy rogu ulicy Mikołajewskiej (dawna ulica Dzika, dzisiaj Sienkiewicza).

 "Manufaktura", czyli dawna fabryka Izraela Poznańskiego.

"Rozwój", rok 1912.

"Rozwój", rok 1912.

W hotelach jeszcze w latach siedemdziesiątych XIX stulecia używano świec, o czym świadczą rachunki Hotelu Polskiego przy Piotrkowskiej 3 (czytaj TUTAJ). Teatr „Thalia” posiadał w połowie lat osiemdziesiątych oświetlenie gazowe, naftowe i świecowe (czytaj TUTAJ). Podobnie hotel i teatr „Victoria” (Piotrkowska 67), w którym były lampy gazowe i latarnie ze świecami. Przepisy policyjne nakazywały dyrektorom teatrów, aby w czasie przedstawień obchodzono się ostrożnie ze świecami…

"Głos Polski", rok 1924.

Na Piotrkowskiej przybyło w 1892 roku 29 lamp gazowych, a w 1904 roku było ich tutaj 198, w całej zaś Łodzi 1907. Były to lampy jedno- i dwupłomieniowe (na Piotrkowskiej wyłącznie dwupłomieniowe). Wydatki na gazownię i utrzymanie latarni ulicznych należały do obowiązków mieszkańców oświetlanych ulic, ale w 1897 roku, gdy w Łodzi ustanowiono szacunkowy podatek od nieruchomości, wydatkami tymi obciążono Kasę Miejską.


Jeszcze na początku XX wieku wiele zabudowanych ulic nie posiadało żadnego oświetlenia, a niektóre były oświetlane bardzo słabo. Tak było również na przecznicach Piotrkowskiej, szczególnie na ich krańcach. W latach 1904-1905 Towarzystwo Gazowe umieściło latarnie na rogach ulic: Zawadzkiej (Próchnika), Południowej (Rewolucji 1905 roku), Cegielnianej (Jaracza), Krótkiej (Traugutta) i Benedykta (ulica 6 Sierpnia). W 1909 roku świeciło w Łodzi 2313 latarń gazowych. W czerwcu tegoż roku gazownie przeszły z rąk niemieckiego towarzystwa na własność Magistratu m. Łodzi, który na zasadzie umowy rejentalnej oddał je w anonimową dzierżawę obywatelom miasta.

"Rozwój", rok 1912.


"Rozwój", rok 1908.


Gazowe i elektryczne oświetlenie na ogół nie docierało do prywatnych mieszkań (poza pałacami i luksusowymi kamienicami czynszowymi). Używano tam nadal świec i lamp naftowych. Podobnie było w wielu urzędach. Łódzki areszt policyjny jeszcze na przełomie XIX i XX wieku oświetlany był naftą i świecami. Dopiero w 1903 roku zainstalowano gazowe oświetlenie w Szkole Manufakturowo-Przemysłowej. W „Hotelu Polskim” przy Piotrkowskiej 3 jeszcze w 1907 roku goście używali w pokojach świec – po 10 kopiejek jedna. Wobec wysokiej ceny świec rozpowszechniała się nafta. 


"Rozwój", rok 1908.

"Rozwój", rok 1912.


"Gazeta Łódzka", rok 1913.


"Gazeta Łódzka", rok 1913.

"Rozwój", rok 1913.

Gazownia w Łodzi, pocztówka wydana ok. 1912 roku.

"Rozwój", rok 1913.

"Rozwój", rok 1913.

"Godzina Polski", rok 1917.

W miarę upowszechniania się elektryczności, oświetlenie gazowe ustępowało z Piotrkowskiej. W 1912 roku lampy gazowe stały jedynie na odcinku od Głównej do Górnego Rynku. Ulice Cegielniana i Dzielna miały już oświetlenie elektryczne, ale pozostałe przecznice Piotrkowskiej jeszcze gazowe. Na budynku Magistratu iluminacyjne inicjały gazowe imion carskich zastąpiono elektrycznymi dopiero na kilka miesięcy przed wybuchem pierwszej wojny światowej… 

"Rozwój", rok 1913.

"Rozwój", rok 1914.

"Rozwój", rok 1919.

"Panorama", dodatek niedzielny "Ilustrowanej Republiki", rok 1926.

W 1925 roku przy Piotrkowskiej 40 otworzono sklep Gazowni Łódzkiej.

"Ilustrowana Republika", rok 1925.

"Ilustrowana Republika", rok 1925.

"Panorama", dodatek niedzielny, rok 1925.

"Panorama", dodatek niedzielny, rok 1925.

Księga pamiątkowa 25-lecia pracy Pogotowia Ratunkowego w Łodzi, rok 1927.


Poza dużą gazownią, zbudowaną przy ulicy Targowej, powstały mniejsze zakłady, między innymi w fabrykach Scheiblera, Gayera i Poznańskiego. W 1920 roku, po wygaśnięciu kolejnej koncesji dla spółki eksploatującej zakład, został on przejęty przez Zarząd Miejski i stał się przedsiębiorstwem komunalnym.

"Gazeta Łódzka", rok 1913.

Gazownia w Łodzi przy ulicy Targowej, rok 1915. Zdjęcie zrobione z miejsca znajdującego się w połowie odległości pomiędzy Wodną, a Targową (fot: Foto Polska)

"Rozwój", rok 1921.

Większość gazu wykorzystywano w celach oświetleniowych, zarówno do oświetlenia ulic (ponad 2 tysiące latarń), jak i mieszkań oraz fabryk. Z funkcjonowaniem tego typu latarń związany był, dziś już zapomniany zawód latarnika, który wieczorem i rano obchodził swój teren i każdą latarnię, za pomocą długiego kija, zapalał lub gasił.


Pomnik latarnika przy Piotrkowskiej 37. Upamiętnia on 100-lecie łódzkiej energetyki, które przypadało 18 września 2007 roku. Pomnik odsłonięty został 21 września 2007 roku (przeczytaj jeszcze: ULICA PIOTRKOWSKA – GALERIA WIELKICH ŁODZIAN ).

"Hasło Łódzkie", rok 1927.


"Rozwój", rok 1921.

"Republika", rok 1924.

W mniejszym stopniu gaz używany był w gospodarstwach domowych. Barierę stanowiła cena – prawie dwukrotnie wyższa od ceny tego surowca w stolicy. 

"Rozwój", rok 1912.

Gazownia dodatkowo pobierała opłatę abonamentową (1,5 zł miesięcznie) za dzierżawę gazomierza. Nieodpłatny natomiast był montaż urządzenia gazowego, jego okresowa regulacja, czyszczenie. 

"Republika", rok 1925.

"Głos Poranny", rok 1932.

"Głos Poranny", rok 1933.

Pod koniec lat 30. XX wieku długość gazowej sieci miejskiej wynosiła ok. 170 km i obsługiwała prawie 3 tysiące nieruchomości, zamieszkanych przez niecałe 9% mieszkańców, oraz około 2 tysiące ulicznych latarń z ponad 7 tysiącami płomieni.

"Łódź w Ilustracji", rok 1934.

W tym czasie nie wykorzystywano stosowanego obecnie gazu ziemnego – nie istniały rurociągi, którymi można by transportować to paliwo z miejsc jego występowania. Łódzki zakład gazowniczy produkował więc tzw. gaz świetlny, zwany także miejskim. Proces ten odbywał się w piecu, w którym spalano wysokokaloryczny węgiel. Produktem ubocznym przy fabrykacji gazu był koks i smoła.

"Ilustrowana Republika", rok 1928.

Gazownia Miejska
Ulica Targowa 18

"Łódź w Ilustracji", dodatek niedzielny "Kuriera Łódzkiego", rok 1930.
"Łódź w Ilustracji", dodatek niedzielny "Kuriera Łódzkiego", rok 1933.
"Łódź w Ilustracji", rok 1934. 

"Głos Poranny", rok 1937.

"Głos Rudy Pabianickiej", marzec/kwiecień 1939 roku.

Dawny sklep gazowni
Ulica Piotrkowska 40 

"Hasło Łódzkie", niedzielny dodatek ilustrowany, rok 1927.

W sklepie gazowni przy Piotrkowskiej 40 oferowano wiele modeli bojlerów i kuchni gazowych.
"Głos Kupiectwa", rok 1935.

W kilku punktach miasta zbudowano zbiorniki z gazem, między innymi na osiedlu Montwiłła-Mireckiego.
Ciekawostką jest przekonanie ówczesnych łodzian o zdrowotnym działaniu gazu. Ze wspomnień starych pracowników gazowni wynika, że nad zakładem unosił się delikatny jego zapach. Wykorzystywali to rodzice dzieci chorych na koklusz i przychodzili pod gazownię ze swymi pociechami, mogącymi w ten sposób skorzystać z „dobroczynnej” inhalacji. 

"Łódź w Ilustracji", dodatek niedzielny "Kuriera Łódzkiego", rok 1938.

"Głos Poranny", rok 1938.

"Głos Kupiectwa", rok 1939.


"Głos Rudy Pabianickiej", wiosna 1939 roku.

Okres powojenny rozpoczął się od poszukiwania i montowania wywiezionych przez hitlerowców urządzeń i innego wyposażenia gazowni. Odsetek ludności korzystającej z produkowanego przy Targowej gazu świetlnego, zwanego także miejskim, w 1945 roku wynosił zaledwie 15% ogółu mieszkańców. 


Rozbudowa sieci gazowej w pierwszych latach po wojnie ograniczała się do terenów śródmiejskich, a sprzedaż gazu uzależniona była od niewielkiej zdolności produkcyjnej gazowni w Łodzi.
Z czasem została ona rozbudowana i zmodernizowana, wprowadzono nowe technologie wytwarzania gazu, nowy system rozdziału gazu, zamknięty obieg wodny, całkowitą mechanizację załadunku i wyładunku komór gazowych.

Księga adresowa m. Łodzi, 1937-1939.

W 1950 roku na podstawie Zarządzenia Ministra Administracji Publicznej większe gazownie zostały upaństwowione, połączone w okręgowe zakłady gazownictwa i podporządkowane centralnemu Zarządowi Gazownictwa podległemu Ministrowi Górnictwa. Gazownia łódzka 25 kwietnia 1950 roku została włączona do Zakładów Gazownictwa Okręgu Warszawskiego, a później podlegała Mazowieckiemu Okręgowemu Zakładowi Gazownictwa w Warszawie.

"Dziennik Łódzki", rok 1946.


W 1959 roku oddano do użytku gazociąg poprowadzony ze Śląska, w którym popłynął tzw. gaz koksowniczy, uzyskiwany poprzez przemysłowe wygrzewanie węgla kamiennego w temperaturze ponad 1000 st.C.
W 1970 roku uruchomiono w regionie łódzkim pierwsze dostawy gazu ziemnego. W 1976 roku zaprzestano produkcji gazu miejskiego w gazowni łódzkiej, z jednoczesnym utrzymaniem dostaw gazu koksowniczego i przechodzeniem na dostawy gazu ziemnego. Od tej pory Zakład Gazowniczy Łódź zajął się głównie eksploatacją systemu przesyłkowego gazu oraz sieci rozdzielczej wraz z przyłączami do budynków, rozprowadzeniem i sprzedażą gazu przewodowego.
  
Źródła:
Michał Koliński. Łódź między wojnami. Opowieść o życiu miasta 1918-1939.
Ewa Niedźwiecka. Łódź w PRL-u. Opowieść o życiu miasta 1945-1980.
Anna Rynkowska. Ulica Piotrkowska.

Przeczytaj jeszcze:

Fot. archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej, Cyfrowej Biblioteki Uniwersytetu Łódzkiego
oraz Narodowego Archiwum Cyfrowego (NAC)

Fot. współczesne Monika Czechowicz