środa, 25 września 2019

Wielki pożar Widzewskiej Manufaktury


Wieczorem, 5 lutego 1922 roku, w przędzalni Widzewskiej Manufaktury wybuchł groźny pożar. Wskutek silnego wiatru ogień objął błyskawicznie dwupiętrowy budynek. Łuna pożogi widoczna była w całym mieście. 


"Głos Polski", 6 lutego 1922 roku.

"Rozwój", 6 lutego 1922 roku.

Wszystkie oddziały straży ogniowej pospieszyły na ratunek. Zwalczanie pożaru było jednak ogromnie trudne. Brakowało wody. Stawy fabryczne zamarzły, toteż beczkowozy strażackie musiały jeździć po wodę aż do śródmieścia. Niszczycielski żywioł w krótkim czasie strawił doszczętnie zabudowania przędzalni. 


"Głos Polski", 1922.
Główny akcjonariusz przedsiębiorstwa Oskar Kon po przybyciu na miejsce pożaru zemdlał. Krążyły pogłoski, że fabrykant udawał omdlenie, aby odsunąć od siebie wszelkie podejrzenia. Zachodziła bowiem możliwość podpalenia przędzalni dla uzyskania wysokiej premii asekuracyjnej. Takie historie zdarzały się wtedy w Łodzi...



Oskar (Oszer) Kon (1870-1961)

Najprawdopodobniej jednak ogień powstał na skutek zwarcia w sieci elektrycznej. Prawdziwej przyczyny pożaru nie ustalono.


"Rozwój", 1922.



W związku z zaistniałym pożarem w Widzewskiej Manufakturze gazety zwracały uwagę na zacofanie techniczne łódzkiej straży ogniowej posługującej się taborem konnym.


Łódzka Ochotnicza Straż Ogniowa

"Głos Polski", 1922.

"Głos Polski", 1922.

Wskazywano także na konieczność przyspieszenia budowy sieci wodociągowej w mieście, której koszt - jak obliczano - byłby niższy aniżeli straty ponoszone na skutek pożarów. W wyniku prasowych interpelacji straż łódzka wkrótce otrzymała kilka samochodów zakupionych w Wiedniu.

Ruszyła też wreszcie sprawa budowy wodociągów i kanalizacji.


Po pożarze widzewskiej przędzalni 700 robotników pozostało bez pracy. Z braku przędzy bezrobocie zagrażało całej sześciotysięcznej załodze Widzewskiej Manufaktury, jednakże doraźnie poczynione zakupy przędzy w innych przedsiębiorstwach umożliwiły utrzymanie w ruchu tkalni i wykończalni.

"Głos Polski", 1922.
Równocześnie przy znacznej pomocy kredytowej finansistów angielskich, rozpoczęto budowę nowoczesnej przędzalni, dwukrotnie większej od spalonej. Przy jej budowie pracowało trzy tysiące robotników na trzy zmiany, toteż już po czterech miesiącach nowa przędzalnia stanęła pod dachem.


źródło:
Wacław Pawlak. W rytmie fabrycznych syren. Łódź międzywojenna.

Fot. współczesne Monika Czechowicz
Fot. archiwalne i wycinki prasowe pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi oraz Narodowego Archiwum Cyfrowego.


Widok na Widzewską Manufakturę. 
Pocztówka z początku XX wieku.

"Lodzer Zeitung", 1905.

Przeczytaj jeszcze w baedekerze:
WIDZEWSKA MANUFAKTURA - historia miejsca. 
Kunitzer i Meyer ... czyli zanim powstała Widzewska Manufaktura. 
Zabójstwo Juliusza Kunitzera. 
Willa Widzewskiej Manufaktury przy al. J. Piłsudskiego 133. 
Oskar Kon i willa przy ulicy Targowej 61. 
PIOTRKOWSKA 43 – KAMIENICA „POD KASZTANAMI”. 
ALFRED GROHMAN - STRAŻAK 
Leciała mucha z Łodzi do Zgierza...
Miasto bez kanalizacji, czyli dawne łódzkie studnie i… rynsztoki.
"Uśmiechnij się" , czyli historia... łódzkich wodociągów


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz