wtorek, 3 listopada 2020

Era "przedgooglowa" i łódzkie kalendarze - źródło informacji naszych przodków.

"Odgłosy", rok 1984.

Tak pisały "Odgłosy" w 1984 roku, ale zacznijmy od początku...
Najstarsze kalendarze sporządzone ręcznie przez mnichów lub kanoników stanowiły podstawę zapisków rocznikarskich. Do Polski trafiły z Zachodu. Pierwsze kalendarze drukowane pojawiły się już pod koniec XV wieku wraz z wynalezieniem sztuki drukarskiej. Były to rubrycelle, czyli kalendarze liturgiczne z dokładnymi informacjami o sposobie odprawiania nabożeństw na każdy dzień, oraz kalendarze świeckie, stanowiące pierwowzór kalendarzy politycznych i zawodowych, jak i almanachów literackich. Głównym ośrodkiem druku był pod koniec XV wieku Lipsk, na przełomie XV i XVI wieku Wiedeń, a w XVI wieku Kraków.

New vnd Alter Schreib Kalender - kalendarz prognostykarsko-historyczny opracowany na rok 1641 przez Jerzego Gebharda i wydany w Nysie przez Jana Schubarta, zaierający obok kalendarium i prognostyku astrologicznego kalendarium historyczne. 
(Książnica Cieszyńska https://kc-cieszyn.pl/)

Kalendarze były to popularne druki przeznaczone dla środowiska mieszczańskiego, które oprócz danych chronologicznych zawierały przepowiednie, porady gospodarskie i lecznicze, wstawki dotyczące życia towarzyskiego i obyczajowego oraz komentarze polityczne. Kalendarze XVII-wieczne były dostosowane do wymogów różnych warstw społecznych, zawodów i zainteresowań. Umieszczano w nich poezje, krótkie artykuły i rozprawki, zdobiło się je widokami miast, portretami i dekoracyjnymi winietami. Zdobieniem kalendarzy zajmowali się nieraz wybitni artyści, na przykład Daniel Chodowiecki.

Najstarszym kalendarzem wydanym na ziemiach polskich jest Almanach Cracoviense ad annum 1474, wydrukowany w Krakowie w 1473 roku przez wędrownego drukarza z Bawarii Kaspra Straubego. Ten ścienny astrologiczno-medyczny kalendarz jest jednocześnie najstarszym drukiem wykonanym na terenie naszego kraju. 

Drukowaniem kalendarzy zajmowali się także inni sławni drukarze krakowscy, jak Jan Haller, Florian Ungler i Hieronim Wietor. Z 1525 roku zachował się fragment najstarszego kalendarza w języku polskim opracowany przez Mikołaja z Szadka i wydany przez Wietora pt. Nieznamieniowanie... miesiąców. W tym samym roku Jan Malecki otrzymał przywilej królewski na druk kalendarzy. Podobny przywilej został nadany w 1537 roku Maciejowi Szarffenbergowi. Z powodu tych dochodowych wydawnictw między drukarzami dochodziło często do zatargów i procesów.

Rzymski y ruski kalendarz z prognostykiem na rok pański 1686 - kalendarz prognostykarski opracowany przez profesora fizyki Akademii Zamojskiej Stanisława Niewieskiego, wydany w Zamościu z ozdobną kartą tytułową zawierającą personifikacje czterech nauk: astronomii, geometrii, medycyny i astrologii oraz czterech pór roku.
(Książnica Cieszyńska https://kc-cieszyn.pl/)

Pierwsze kalendarze książkowe pojawiły się w naszym kraju już w XVI stuleciu. Były one niegdyś bardzo poczytne, a często stanowiły jedyną książkę w domu. Stare kalendarze zawierały prognozy pogody, rozmaite przepowiednie i horoskopy, a także poradnictwo medyczne. Udzielały też czytelnikom porad w różnych kłopotach i trudnych sytuacjach życiowych. W miarę upływu czasu, ukazujące się kalendarze stawały się coraz lepsze, coraz rzetelniej informujące o ciekawych wydarzeniach. Cieszyły się więc powodzeniem.

1. Toruński kalendarz katolicko-polski dla Prus Zachodnich, W. Ks. Poznańskiego i Szląska na rok zwyczajny 1879.
2. Chełmiński Kalendarz dla Wiarusów Prus Zachodnich, Warmii, W. Ks. Poznańskiego i Śląska na rok 1893.
3. Kopernik, kalendarz katolicko-polski na rok 1900.

"Co weźmiesz książkę świeżo wyszłą spod prasy, to natkniesz się na kalendarz. Cienkie i grube, wielkie i małe kalendarze, jak z rogu obfitości zasypują półki księgarskie. Cieszylibyśmy się z tego, gdyby powódź ta przynosiła nam płody wyższej wartości - ale to rzadko ma miejsce. W tym względzie bardzo szczęśliwie wyróżniają się kalendarze prowincjonalne, które z powodu zapewne wiadomości czysto miejscowych, zakreślają sobie nie tylko właściwą sferę krążenia, ale i użyteczności istotnej. Kalendarze takie upowszechniają się coraz więcej. Wydaje je już Lublin, Kalisz, Piotrków, Kielce"  - pisał warszawski "Przegląd Tygodniowy" w 1875 roku.
Poczytność kalendarzy skłoniła również łódzkich nakładców do dostarczenia miejscowym czytelnikom tego typu wydawnictw. Pierwszy kalendarz, wydany w Łodzi w języku polskim, ukazał się w 1888 roku, a nakładcą jego był Natan Zylbersztajn, rodem z Wiślicy.

"Kalendarz Łódzki", rok 1888.

"Kalendarz Łódzki", rok 1888.

Natan Zylbersztajn wydrukował "Kalendarz Łódzki" w zakładach graficznych ówczesnego "Dziennika Łódzkiego". Oprócz części informacyjnej zawierał kilka opowiadań, a między innymi nowelę "Na przesmyku" autorstwa nakładcy kalendarza.

Pierwsza strona noweli "Na przesmyku" z "Kalendarza Łódzkiego" na rok 1888.

Wydaje się, że głównym motywem wydania "Kalendarza Łódzkiego" przez Zylbersztajna nie były jego aspiracje literackie, a raczej jednak nadzieje na zysk, gdyż dwie trzecie zawartości wydawnictwa stanowiły dobrze płatne ogłoszenia firm przemysłowych i handlowych.

Reklamy na stronach "Kalendarza Łódzkiego".

"Kalendarz Łódzki", pomimo zapewnień nakładcy o jego kontynuowaniu w następnych latach, nie był wydawnictwem ciągłym i ukazywał się od przypadku do przypadku.

"Kalendarz Łódzki", rok 1888.

Karty z "Kalendarza Łódzkiego"

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

W rok później (1889) znany księgarz i wydawca łódzki Cezar Richter wydał obszerny, starannie redagowany kalendarz "Łodzianin". Kalendarz tłoczono w drukarni Rudolfa Luthera. Wydawnictwo to poza częścią kalendarzową zawierało dział informacyjno-adresowy i literacki. Kalendarz Richtera zamykały liczne ogłoszenia, dające panoramiczny przegląd przemysłu i handlu łódzkiego z przełomu XIX i XX wieku.

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1899.


W "Łodzianinie" na rok 1893 znajdujemy "Taryfę domów miasta Łodzi z wykazem cyrkułów policyjnych i rewirów sądowych" -

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1893.

- przepisy o zatrudnianiu robotników fabrycznych (powyżej fragment),

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1893.

- rozkład jazdy drogi żelaznej fabryczno-łódzkiej oraz omnibusów, z którego to dowiadujemy się, że "kurierka osobowo-listowa z Kalisza przychodzi do Łodzi w poniedziałki, środy i soboty".

Na osobną uwagę zasługują zamieszczone w kalendarzu zarysy dziejów znaczniejszych fabryk łódzkich: Juliusza Heinzla, Karola Scheiblera, Heinzla i Kunitzera na Widzewie (powyżej fragment opisu zakładów Karola Scheiblera, "Łodzianin", rok 1893).


Stała rubryka Z roku na rok dawała obszerny przegląd wydarzeń z dziedziny gospodarczej i kulturalnej jakie miały miejsce w Łodzi na przestrzeni minionego roku. 


Znajdziemy  tu także interesujący opis pierwszej wystawy ogrodniczej w Łodzi, otwartej we wrześniu 1892 roku w parku Źródliska.

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1893.

Poszczególne roczniki "Łodzianina" zawierały również felietony, opowiadania i wiersze znanych pisarzy i poetów. 

Redagowaniem części literackiej kalendarza trudnił się mieszkający wówczas w Łodzi poeta i dziennikarz Artur Glisczyński.

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1893.

"Łodzianin", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1903.

"Łodzianin" ukazywał się bez przerwy przez siedemnaście lat do 1905 roku, to znaczy do śmierci jego wydawcy.

"Rozwój", 4 lutego 1905 roku.

Wydawcą kalendarza o zupełnie innym charakterze był właściciel miejscowej drukarni Walenty Koliński. Jego nakładem w latach 1893-1895 ukazywały się kalendarze humorystyczne "Łodzianka", redagowane przez Artura Glisczyńskiego. Sporo satyrycznych utworów, zamieszczonych w tym wydawnictwie, wyszło spod jego pióra.

"Łodzianka", kalendarz satyryczny, rok 1903.

Artur Glisczyński (1869-1910)
-polski dziennikarz, publicysta, poeta, związany twórczością z Łodzią.

"Łodzianka", kalendarz humorystyczny, rok 1903.

"Łodzianka", kalendarz humorystyczny, rok 1910.

W 1900 roku pojawił się w Łodzi kalendarz "Czas" wydawany przez Różę Dobranicką, a tłoczony w zakładzie drukarskim Karoliny Kolińskiej.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

Do tego kalendarza, mającego już wyraźnie charakter księgi adresowej, dołączony był w postaci naklejki plan Łodzi (do roczników: 1902, 1903, 1907, 1909 i 1910).

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy, rok 1900.

W pierwszych rocznikach "Czasu" znalazło się również nieco miejsca na dział popularnonaukowy. Zamieszczano w nim podstawowe wiadomości z zakresu higieny, przystępnie opracowane przez miejscowych lekarzy. Włączenie do kalendarza-informatora działu popularnonaukowego wydawca uzasadniał następująco:
"Wydawnictw popularnonaukowych mamy dotąd niewiele, zaś istniejące są, niestety, jeszcze mało... popularne wśród szerokiego ogółu. Więc to <<przemycanie>> wiedzy do każdego domu, który kupuje kalendarze - zdawało nam się czynem nie bez wartości obywatelskiej".
"Czas" ukazywał się aż do wybuchu pierwszej wojny światowej, to jest do 1914 roku. Od 1907 roku, oprócz obszernego działu adresowego z terenu Łodzi, zawierał także sporo informacji z miast sąsiednich: Pabianic, Zgierza, Tomaszowa, Brzezin i innych.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1907.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1908.

"Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1910.

Sporą poczytnością, zwłaszcza w środowisku robotniczym, cieszył się kalendarz "Rozwoju", wychodzący w latach 1898-1914. 
Kalendarz "Rozwoju" na rok 1912.

"Rozwój", rok 1911.

"Rozwój", rok 1913.

Poza nim robotnicy czytywali przeważnie kalendarze o treści religijnej, ukazujące się w Częstochowie i Mikołowie na Śląsku.

"Republika", rok 1923.

W roku 1918, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, wyszedł w Łodzi Kalendarz Kościuszkowski, który miał charakter informacyjno-handlowy, zawierał też felietony na tematy społeczne, spisy przedsiębiorstw łódzkich i ich reklamy. Wydanie z 1918 roku poświęcone było pamięci uczestników powstania 1863 roku, na rzecz Towarzystwa Uczestników Powstania 1863. Kalendarz wyszedł jeszcze w roku 1919, wydawany był nakładem Towarzystwa Wydawniczego "Globus".

Kalendarz Kościuszkowski, rok 1918.

Kalendarz Kościuszkowski, rok 1918.

Kalendarz Kościuszkowski na rok 1919.

Kalendarz Kościuszkowski miał charakter informacyjno-handlowy, zawierał wiele stron z reklamami ówczesnych przedsiębiorstw. Tak jak inne kalendarze jest dzisiaj nieocenionym źródłem informacji o naszym mieście tamtych czasów.

Reklamy z Kalendarza Kościuszkowskiego z 1918 roku.

Karty z Kalendarza Kościuszkowskiego.

Jednodniówka "Księgarz Polski", rok 1909.

Część kalendarzową zawierały także wydawnictwa specjalne, jak na przykład "Rocznik Łódzki" wydawany przez Jana Sulimierskiego, czy też "Informator Handlowo-Przemysłowy m. Łodzi", ukazujący się w Łodzi w latach 1909-1914.

"Informator Handlowo-Przemysłowy m. Łodzi", rok 1909.

"Rozwój", rok 1919.

"Rozwój", rok 1920.

Dawne kalendarze łódzkie treścią swoją dostosowane były do potrzeb przemysłowego miasta. Dominowała w nich przede wszystkim informacja o instytucjach miejskich i przedsiębiorstwach przemysłowo-handlowych, jak również reklama tychże przedsiębiorstw.

Reklamy ze stron kalendarza "Informator Handlowo-Przemysłowy m. Łodzi", rok 1910.

Reklamy ze stron "Czasu", kalendarza informacyjno-adresowego na rok 1911.

Szczególną pozycję prawie we wszystkich omawianych łódzkich kalendarzach stanowiła rubryka "Taryfa domów", która była swoistą "księgą obywatelstwa łódzkiego".

Taryfa domów (fragment), "Kalendarz Łódzki", rok 1888.

Taryfa domów (fragment), kalendarz informacyjno-adresowy "Łodzianin", rok 1899.

Fragment taryfy domów z ulicy Piotrkowskiej. "Czas", kalendarz informacyjno-adresowy na rok 1903.

Z uwagi na swój specyficzny charakter, pierwsze kalendarze łódzkie znajdowały nabywców głównie wśród kupców i fabrykantów, posiadaczy nieruchomości i ludzi wolnych zawodów. Drukowane były przez wiele łódzkich drukarń, jedne bardzo popularne i poczytne, inne znikały w niebyt nawet po roku.

Jednodniówka "Księgarz Polski", rok 1909.

Przeczytaj jeszcze:

"Rozwój", rok 1900.

"Rozwój", rok 1912.

"Nowa Gazeta Łódzka", rok 1913.

"Rozwój", rok 1921.

Kalendarz Informator, rok 1924.

Materiały archiwalne pochodzą ze zbiorów Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi oraz stron:
Książnica Cieszyńska https://kc-cieszyn.pl/
Wikipedia https://en.wikipedia.org/
http://informatorium.ksiaznica.torun.pl/

czwartek, 29 października 2020

II WOJNA ŚWIATOWA/ październik 1940 roku


1 października
Namiestnik Kraju Warty, Arthur Greiser, wprowadził na podległym mu terenie rasistowskie ustawy norymberskie z 1935 roku. Między innymi pozbawiały one Żydów obywatelstwa niemieckiego oraz precyzyjnie określały, kogo władze uznawały z Żyda.

Arthur Greiser (1897-1946)
Bundesarchiv

Zasiłek połogowy polskich kobiet został zmniejszony z 50% do 25% zarobków brutto, tzw. zasiłek pokarmowy zmniejszono z 12,5 feniga do 10 fenigów dziennie. Niemieckim kobietom przysługiwał zasiłek macierzyński w wysokości 75% zarobków brutto i zasiłek pokarmowy w postaci 30% zarobków brutto (minimum 50 fenigów dziennie).

3 października
Arthur Greiser zmienił zarządzenie z 24 lipca 1940 roku, dotyczące czasu odprawiania nabożeństw dla polskich parafii Kościoła rzymskokatolickiego. Nowe zarządzenie zezwalało na odprawianie nabożeństw z kazaniem w niedziele i święta w godz. 8.00-11.30, w dni powszednie (z wyjątkiem soboty) w godz. 8.00-9.00, ale bez udziału wiernych. Spowiedź mogła się odbywać w soboty w godzinach 14.00-18.00. Wierni mieli zakaz uczestnictwa w nabożeństwach odbywających się w nie swojej parafii. Utrzymano w mocy poprzednie postanowienie, zezwalające bez ograniczeń czasowych na udzielanie chrztów, ślubów, sakramentów chorym i chowanie zmarłych. Kilku duchownych ukrywających się w Łodzi potajemnie celebrowało msze święte dla wiernych w prywatnych mieszkaniach.

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. W czasie II wojny światowej kościół znalazł się na terenie getta. Przez pierwszy rok drzwi świątyni były zamknięte. Potem naziści postanowili zrobić tam magazyn rzeczy zrabowanych Żydom. Od wiosny do jesieni 1942 roku przywożono tu ubrania po ludziach zamordowanych w obozach zagłady.

Wnętrze kościoła Wniebowzięcia NMP jako magazyn odzieży.

9 października
Zarządzeniem namiestnika Kraju Warty został wprowadzony zakaz obejmowania opieką społeczną polskich dzieci.

10 października
Władze niemieckie zrezygnowały z koncepcji getta, jako tymczasowego rozwiązania problemu ludności żydowskiej w Łodzi. Zdecydowało się utrzymać dzielnicę żydowską, przekształcając ją w duży obóz niewolniczej pracy, wytwarzający na rzecz gospodarki wojennej III Rzeszy.

Getto Niemcy utworzyli na Bałutach, w najbiedniejszej części Łodzi.
(archiwum Gmina Żydowska w Łodzi)

Produkcją w getcie kierowało Centralne Biuro Resortów Pracy, na którego czele stał Aron Jakubowicz. 

Aron Jakubowicz

Przewodniczący Rady Starszeństwa Żydów, Chaim Mordechaj Rumkowski prowadzi posiedzenie rady żydowskiej w gettcie.
Na zdjęciu od lewej do prawej: Leon Rosenblat, Chaim Rumkowski, Aron Jakubowicz i Dora Fuks.

Chaim Mordechaj Rumkowski i Aron Jakubowicz. Karta nr 9 z pamiątkowego albumu resortu dywanów getta łódzkiego. Przedstawia kolaż z projektów dywanów, przy nich postać Arona Jakubowicza i Mordechaja Rumkowskiego na tle Gwiazdy Dawida. W górze tekst w języku niemieckim i jidysz: "Pan A. Jakubowicz dostarcza Prezesowi Rumkowskiemu projekt dywanów Pana Klugmana i zostaje on natychmiast na miejscu zatwierdzony".
(zbiory Żydowskiego Instytutu Historycznego)

Liczba zakładów pracy, zwanych w getcie resortami, stale rosła. 

Resort metalowy. Ciężką pracę wykonywały także dzieci.

W 1940 roku w 18 zakładach pracowało blisko 7 tysięcy robotników, w 1943 roku w 93 resortach pracy było zatrudnionych już ponad 70 tysięcy osób. 

Praca w resortach

Odbiorcami towarów wyprodukowanych w getcie były: Wehrmacht, policja, organizacje paramilitarne oraz firmy prywatne. Mieszkańcy getta szyli płaszcze, kurtki, czapki i tornistry wojskowe. Na zamówienie prywatnych firm i domów handlowych produkowali meble, lampy, abażury, torebki, tekstylia itp.

Do największych należał resort krawiecki, szewski, tekstylny i metalowy, a także słomiany, nazywany też Resortem Obuwia Słomianego. Getto było dużym dostawcą tego obuwia, które wysyłano żołnierzom, walczącym zimą na wschodnim froncie oraz pełniącym służbę w bunkrach. 

Resort słomiany, ulica Brzezińska 75/79.

W resortach panowała duża dyscyplina pracy, pracowano 10-14 godzin dziennie w bardzo trudnych warunkach lokalowych. Za tę niewolniczą pracę robotnik otrzymywał głodowe wynagrodzenie - 70 fenigów dziennie.


 Niektóre resorty miały po kilka filii rozmieszczonych w różnych miejscach getta.


Dochody okupanta z pracy getta były ogromne. Na koniec 1943 roku wynosiły 27 milionów marek miesięcznie. W sumie produkcja getta w latach 1940-1944 przyniosła III Rzeszy 2,2 miliarda marek czystego zysku.

Dom przy ulicy Franciszkańskiej 29. Dawniej szkoła podstawowa. W czasie trwania getta, od października 1941 siedziba przesiedleńców z Pragi (kolektyw "Praga IV"), a od połowy maja 1942 roku mieścił się tu także resort krawiecki i kursy krawiectwa dla młodzieży.

Prezes Starszeństwa Żydów Chaim Mordechaj Rumkowski ogląda wystawę artykułów wyprodukowanych w getcie.
14 października
Okólnik namiestnika Kraju Warty nakazywał urzędnikom stanu cywilnego nadawać polskim dzieciom tylko polskie imiona. Gdyby rodzice chcieli nadać dziecku imię, które w języku polskim i niemieckim ma takie samo brzmienie, należało dać jako drugie imię rdzennie polskie, przy czym zalecano - Władysław i Władysława.

20 października
W getcie zostało utworzone Centralne Więzienie przy ulicy Czarnieckiego 12/16 (Schneidergasse). Najczęściej były tu osadzane osoby oskarżone o kradzież, urzędnicy skazani za łapownictwo, osoby niepodporządkowujące się zarządzeniom Przełożonego Starszeństwa Żydów.

Centralne Więzienie przy ulicy Czarnieckiego 12/16

28 października
W Łodzi została otwarta dla Niemców filia poznańskiej Akademii Administracji. Nie miała ona statusu szkoły wyższej ani stałego budynku. Kierownikiem szkoły był burmistrz miasta Karl Marder. Zajęcia rozpoczęły się 5 maja 1941 roku. Akademia dokształcała urzędników, w szczególności niemieckich przesiedleńców i volksdeutschów, zatrudnionych w administracji, handlu oraz przemyśle.


Władze policyjne zakazały Polakom i Żydom noszenia jakichkolwiek odznak, z wyjątkiem tych nakazanych przez okupanta. Ludność żydowska w getcie musiała nosić na ubraniu Gwiazdę Dawida.


"Na opaskach, jakie nosiliście w ghetcie, wymalowana była gwiazda Dawida. Wierzę w taką przyszłą Polskę, w której ta gwiazda, ta z opasek, stanie się jednym z najwyższych odznaczeń, udzielanych najwaleczniejszym żołnierzom i oficerom polskim. Będą ją oni z dumą nosili na piersi obok dawnego Virtuti Militari. Będzie i Krzyż Ghetta - nazwa głęboko symboliczna. Będzie Order Żółtej Łaty - zaszczytniejszy niż niejedno dotychczasowe świecidło. I będzie w Warszawie, i w każdym innym mieście polskim, pozostawiony, utrwalony i konserwowany jakiś fragment ghetta w niezmienionej postaci, tak jak go zastaniemy, w całej zgrozie zgliszcz i zniszczenia. Otoczymy ten zabytek hańby naszych wrogów, a chwały naszych umęczonych bohaterów łańcuchami, odlanymi ze zdobytych hitlerowskich armat, i świeże, żywe kwiaty będziemy co dzień wplatać między żelazne ogniwa, aby po wieczne czasy świeża i żywa pozostała pamięć przyszłych pokoleń o zmasakrowanym narodzie, i na znak, że zawsze żywy i świeży jest nasz ból po nim."
Fragment utworu "My, Żydzi polscy" Juliana Tuwima. Poeta napisał go na emigracji i opublikował w sierpniu 1944 roku w londyńskim miesięczniku „Nowa Polska”, redagowanym przez Antoniego Słonimskiego.

29 października
Ekspozytura Aprowizacji i Gospodarki Getta została podniesiona do rangi samodzielnego Wydziału zarządu Miejskiego - Zarząd Getta (Gettoverwaltung). Na czele tak pomyślanej niemieckiej administracji getta stał, od maja 1940 roku do końca istnienia getta, Hans Biebow (dyplomowany kupiec z Bremy). 

Hans Biebow (1902-1947)

Zarząd Getta zajmował się sprawami zaopatrzenia i eksploatacji mieszkańców getta. Życiem wewnętrznym getta kierował żydowski aparat administracyjny - Rada Starszych (Ältesternat), na czele której czele stał Przełożony Starszeństwa Żydów (Der Ӓlteste der Juden in Litzmannstadt Getto) - Chaim Mordechaj Rumkowski. 

Chaim Mordechaj Rumkowski (1877-1944)

Rumkowski pochodził z Ilina na Wołyniu. Do Łodzi przybył w 1892 roku podczas tzw. emigracji „Litwaków”. Prowadził początkowo zakład produkcji tkanin pluszowych, pracował też jako agent ubezpieczeniowy, pełnił od 1925 roku funkcję prezesa zarządu Internatu dla Dzieci Żydowskich i Fermy w Helenówku. W dniu 13 października mianowany decyzją szefa Zarządu Cywilnego w Łodzi – dr. D. Leistera  Przewodniczącym Starszeństwa Żydów w Łodzi (Der Ältester der Juden in Lodsch). Postać wywołująca kontrowersje. Zarzucano mu współpracę z Niemcami. On sam kierował się hasłem „Naszym jedynym wyjściem jest praca”. Jego obrońcy twierdzą, że dzięki wzorowej organizacji getta i korzyściom ekonomicznym jakie przynosiło Niemcom, zdołało przetrwać do lata 1944 roku. Wraz  z przedostatnim transportem 28 sierpnia 1944 roku wysłany został do Auschwitz-Birkenau, gdzie zginął w nieznanych okolicznościach.
„Trudno było znaleźć motywy, które by nominację Rumkowskiego na Przełożonego Starszeństwa Żydów w Łodzi uzasadniały, jak to miało miejsce z prezesem gminy w Warszawie: Czerniakow coś przecież znaczył, Rumkowski w Łodzi nie znaczył nic. Nigdy nie cieszył się mirem wśród działaczy łódzkiej gminy. Pewien staż pracy społecznej starczył, by szybko wszedł w nową skórę. Doskonale na nim leżała. Rekompensował tym sobie podrzędną pozycje, jaką zajmował w poprzednim okresie.”
Arnold Mostowicz 

"Król getta", Chaim Rumkowski.

Rumkowski posiadał dużą samodzielność w podejmowaniu decyzji dotyczących wewnętrznych spraw getta. Był niezwykle ambitny, żądny władzy i łasy na pochlebstwa. Z dzielnicy Żydowskiej stworzył niemal własne, marionetkowe państewko z posłusznym aparatem administracyjnym, sądami, policją i własną walutą. 

Marki gettowe, popularnie zwane "rumkami" bądź "chaimkami"


Rumkowski był przekonany, że jedynie praca dla Niemców uratuje getto od zagłady. Mimo niezwykłej energii i niewątpliwych zdolności do tworzenia warsztatów pracy, szkół i szpitali, Rumkowski nie zapobiegł całkowitemu i bezwzględnemu unicestwieniu getta oraz jego mieszkańców.

Chaim Rumkowski i Hans Biebow.


Rozpoczął się drugi rok szkolny w getcie. Zaczęto realizować nowy program szkolny, obejmujący między innymi język jidysz, hebrajski, niemiecki i historię Żydów oraz naukę Starego Testamentu. Jesienią 1941 roku szkolnictwo w getcie zostało zlikwidowane.

30 października
Namiestnik Kraju Warty, Arthur Greiser, przestrzegł volksdeutschów, że za posługiwanie się językiem polskim zostaną skreśleni z niemieckiej listy narodowej. Niektórzy z łódzkich Niemców, słabo posługujący się językiem swych przodków, potwierdzali swą niemieckość brutalnością wobec Polaków.

Budynek Dawnego Domu Kultury w getcie, 
(później znane łodzianom kino "Halka", dzisiaj Supersam), ulica Krawiecka 3.

Żydowskie Stowarzyszenie Śpiewacze "Hazomir" wystąpiło z inauguracyjnym koncertem w Domu Kultury przy ulicy Krawieckiej 3 (Schneidergasse).

Afisz premierowego koncertu w getcie Żydowskiego Stowarzyszenia Śpiewaczego "Hazomir".

Koncert w łódzkim getcie. Dom Kultury przy ulicy Krawieckiej 3.

Funkcję Szefa Sztabu Okręgu Łódź Związku Walki Zbrojnej (ZWZ) powierzono mjr. dypl. Pawłowi Zagórowskiemu, pseudonim "Maciej". Kapitan Zygmunt Janke został jego zastępcą, pełniąc jednocześnie funkcję szefa Oddziału II Sztabu Okręgu.

Kapitan Zygmunt Janke (1907-1990)

Stanowisko szefa Biura Informacji i Propagandy (BIP) Okręgu Łódź ZWZ objął hm. Mieczysław Łętowski, pseudonimy "Mały Janek", "Nałęcz" - dotychczasowy komendant Szarych Szeregów. 

Harcmistrz Mieczysław Łętowski (1902-1951)

Mieczysław Łętowski swoją funkcję pełnił do lata 1941 roku. Aresztowany za przedwojenną działalność, został wykupiony. Po przeniesieniu do Warszawy został ponownie aresztowany i wywieziony do Konzentrationslager (KL, obóz koncentracyjny) Auschwitz, a następnie KL Mauthausen, gdzie doczekał wyzwolenia 5 maja 1945 roku.

Komendantem Szarych Szeregów w Łodzi został Dominik Patora.

W Chełmach, pomiędzy Łodzią a Zgierzem, w pożydowskiej willi "Roma" powstał pierwszy obóz dla 200 francuskich jeńców. Z czasem liczba ich wzrosła do 500. Mieli bardzo trudne warunki bytowe. Buntujących się i schorowanych jeńców rozstrzeliwano. Wiosną 1942 roku przeniesiono ich do Zgierza, gdzie rok później zostali umieszczeni także jeńcy brytyjscy.

Konspiracyjne organizacje: Polska Organizacja Bojowa (POB), Polska Organizacja Zbrojna (POZ), Związek Czynu Zbrojnego (ZCZ) i Wojskowa Organizacja Wolność "Znak" (WOW "Znak") połączyły się i funkcjonowały pod jedną nazwą - Polska Organizacja Zbrojna "Znak" (POZ "Znak"). Czołową rolę odgrywali w niej dawni przywódcy POB. Kontynuowano wydawanie pisma "Jutrzenka" i kolportowanie pism ZWZ-AK. Wkrótce POZ weszła na autonomicznych zasadach w skład ZWZ.

źródła:
Andrzej Rukowiecki. Łódź 1939-1945. Kronika okupacji.
Joanna Podolska. Litzmannstadt-Getto. Ślady. Przewodnik po przeszłości.

Przeczytaj jeszcze w baedekerze:

Fot. archiwalne pochodzą ze stron:
dziswlodzi.pl https://www.dziswlodzi.pl/
United States Holocaust Mamorial Museum https://collections.ushmm.org/
Żydowski Instytut Historyczny https://www.jhi.pl/blog/
Wirtualne Muzeum DZIEDZICTWO ŻYDÓW ŁÓDZKICH 
Bundesarchiv

Fot. współczesne Monika Czechowicz